Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
sobota, 10 sierpnia 2013
Carlos Ruiz Zafón - "Książę Mgły"

Książę Mgły

 

Uwielbiam książki Zafona. Ten niezwykły, baśniowy klimat sączący się z każdej przeczytanej strony. "Księcia Mgły" pochłonęłam w jedno popołudnie nie mogąc przestać czytać dopóki nie dowiedziałam się jakie będzie zakończenie. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, z niesłabnącą ciekawością i dreszczykiem emocji. Fabuła jest bardzo intrygująca, napięcie powoli stopniowane, a akcja wartka z licznymi zwrotami. Główni bohaterowie to trójka dzieciaków, które zaskakują głębią swoich osobowości, tokiem myślenia czy motywami postępowania. I jeszcze magia. Zimna, okrutna, wyrachowana magia, która może wiele i w zamian żąda jeszcze więcej. Chociaż w moim odczuciu "Książę Mgły" nie jest tak cudowny, jak mój ulubiony "Pałac Północy" i "Marina" to z pewnością jest powieścią wartą uwagi i poświęconego czasu. Książka jest wciąga czytelnika w swój czarodziejski świat od pierwszego zdania, rysuje baśń pod przykrywką, której znajdziemy ważne wartości, takie jak: przyjaźń, lojalność, gotowość do poświęceń. To książka dla każdego, kto ma ochotę zanurzyć się w niezwyczajny świat, pozwolić otulić niezwykłą atmosferą, kto ma ochotę usłyszeć pytania delikatne jak mgiełka i kto ma otwarte serce, by znaleźć mądrość.

 

Opis książki:

Rodzina Carverów (trójka dzieci, Max, Alicja, Irina, i ich rodzice) przeprowadza się w roku 1943 do małej osady rybackiej na wybrzeżu Atlantyku. Zamieszkuje w domu niegdyś należącym do rodziny Fleishmanów, których dziewięcioletni syn Jacob utonął w morzu. Od pierwszych dni dzieją się tutaj dziwne rzeczy; nocą w ogrodzie Max widzi posągi artystów cyrkowych. Dzieci poznają kilkunastoletniego Rolanda, od którego dowiadują się różnych ciekawostek o miasteczku i o zatopionym pod koniec pierwszej wojny statku. Poznają także dziadka Rolanda, latarnika Victora Kraya. To on opowie im o złym czarowniku, Księciu Mgły, który gotów jest spełnić każdą prośbę lub życzenie, ale w zamian żąda bardzo wiele. Coś, co dzieciom wydaje się jeszcze jedną miejscową legendą, szybko okazuje się zatrważającą prawdą.
Musiało upłynąć wiele lat, by Max zdołał wreszcie zapomnieć owe letnie dni, podczas których odkrył, niemal przypadkiem, istnienie magii.


Czytam fantastykę

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 1,6 cm

Pod hasłem - Homo sapiens



piątek, 09 sierpnia 2013
Jo Nesbø - "Pierwszy śnieg"

Pierwszy śnieg

 

""Zło to nie rzecz, ono nie przenika. Przeciwnie, zło to brak czegoś. Brak dobroci. Jedynym, czego możesz się tutaj bać, jesteś ty sam""

 

Wciąga. Od pierwszej do ostatniej strony cały czas utrzymuje zainteresowanie i pobudza wyobraźnię czytelnika. Od samego początku książka jest przesiąknięta grozą, złem i strachem, który narasta w trakcie czytania. Zawiła, wielopłaszczyznowa fabuła wymaga skupienia i zwracania uwagi na szczegóły, za pomocą których autor odkrywa drobne obrazki prawdy. Akcja jest wartka, z licznymi zwrotami, mnóstwem podpowiedzi i z licznymi fałszywymi tropami, które utrudniają znalezienie rozwiązania i wodzą za nos. Bohaterowie liczni i nieprzeciętni, chociaż całkiem zwyczajni i bliscy czytelnikowi. Język surowy, skąpy, ale łatwy w odbiorze i pasujący do fabuły. Dodatkowo odrobina ironii i sarkazmu pozwalają nabrać dystansu do biegnących wydarzeń i rozluźniają atmosferę.  Nastrój niepewności i mroczny klimat potęgują grozę i przerażenie. Wszystko to sprawia, że książkę czyta się świetnie z zapartym tchem do ostatniego słowa. A i samo zakończenie wzbudza mnóstwo emocji i zaskakuje. I mimo, że trup nie ściele się aż tak gęsto, to jednak w trakcie czytania miałam potężne ciarki na plecach.

 

Opis książki:

Jest listopad, w Oslo właśnie spadł pierwszy śnieg. Birte Becker po powrocie z pracy do domu chwali syna i męża za ulepienie bałwana w ogrodzie. Nie jest on jednak ich dziełem. Stają przy oknie – i widzą, że bałwan jest skierowany twarzą w stronę domu. Patrzy wprost na nich.
W tym samym czasie komisarz Harry Hole otrzymuje anonimowy list podpisany „Bałwan”. Zaczyna dostrzegać wspólne cechy dawnych, niewyjaśnionych spraw. Okazuje się, że wraz z pierwszymi oznakami zimy do gazet trafia informacja o nowym morderstwie. Ofiara jest zawsze zamężną kobietą, a jednocześnie w pobliżu miejsca zbrodni pojawia się bałwan. Wszystko wskazuje na to, że po Oslo i okolicach znów krąży seryjny zabójca.


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,5 cm


wtorek, 06 sierpnia 2013
George R. R. Martin, Lisa Tuttle - "Przystań Wiatrów"

Przystań iwatrów

 

Ledwie sięgnęłam po tą książkę to nie mogłam się od niej oderwać. Wciągnęła mnie od samego początku, musiałam wiedzieć co będzie dalej, jak potoczą się losy bohaterów, jak to wszystko się skończy i co w między czasie się wydarzy. Bardzo interesująca fabuła skrywająca w sobie liczne wartości moralne, które powoli odkrywa przed czytelnikiem. Akcja stosunkowo wartka, rytmiczna, chociaż momentami odrobinę nierówna. Bohaterowie liczni, o pełnym przekroju charakterów reprezentujący różne postawy wobec życia i wobec innych ludzi, są bardzo żywi, realistyczni i pełni różnych emocji. Język książki jest łatwy w odbiorze, a dialogi nie są wyszukane. Powieść czytało mi się naprawdę dobrze, trudno było mi ją odłożyć wieczorem, więc zarwałam noc dla niej. Myślę, że warto było. Nie jest tak prosta i oczywista lektura, ale jest to opowieść o niezwykłych ludziach, którzy wybrali swoją drogę i poświęcili dla niej wszystko, którzy są pełni emocji, wątpliwości i popełniają błędy, za które płacą. Historia o zwykłych i zwyczajnych ludziach, mimo, że ubrana w opowieść fantastyczną o Lotnikach. Odkrywa ludzkie słabości i ułomności, ludzką pychę i zawiść, przekonanie o byciu lepszym niż inni. Piętnuje egoistyczne myślenie i jednocześnie pokazuje, że można próbować coś zmienić, ale często te zmiany okupione są bólem i poczuciem pustki. I zmusza do refleksji czy warto poświęcić coś dla swoich ideałów, czy lepiej zostać tam gdzie się jest papugując poglądy innych. 

 

Opis książki:

Mieszkańcy Przystani Wiatrów odkryli, że na ich planecie możliwe jest realizowanie odwiecznego marzenia ludzi. Wspomagani przez słabą grawitację i gęstą atmosferę, na skrzydłach wykutych z metalu uzyskanego z porzuconego statku - zaczęli latać!

Na planecie małych wysepek, trapionych przez potwory mórz i rozdzierające powietrze sztormy, lotnicy pełnili funkcję wysłanników i zazdrośnie strzegli prawa do dziedziczenia skrzydeł. Jednak Maris z Amberly, która ponad wszystko pragnęła latać, rzuciła im wyzwanie i wywalczyła skrzydła dla siebie. Wkrótce przekonała się, że toczy bój nie tylko o własne przetrwanie, ale także o dalsze istnienie Przystani Wiatrów.


Czytam fantastykę

 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,0 cm



sobota, 03 sierpnia 2013
Anne Holt - "Ósme przykazanie"

Ósme przykazanie

 

Mroczna okładka i zachęcający opis sprawiły, że musiałam wypożyczyć tą lekturę. Jest to książka, która wciąga od samego początku i trzyma do ostatniej strony, nie pozwalając czytelnikowi odetchnąć. Autorka skupia się na trudnym śledzie, ale też bardzo dużo uwagi poświęca bohaterom. Z ogromną dokładnością kreuje postacie i wskazuje na problemy, rozterki i dylematy z jakimi muszą się zmagać na co dzień.  W trakcie czytania mnóstwo pytań i wątpliwości kłębiło się w mojej głowie, zarówno tych dotyczących śledztwa, jak i dotyczących życia prywatnego bohaterów. Czytałam z ogromną ciekawością nie mogąc się doczekać jakie będzie wyjaśnienie tych wszystkich zagadek, jak potoczą się losy bohaterów. Czytałam z pasją, by na koniec poczuć drobne łzy pod powiekami. Ta lektura bardzo mnie poruszyła, dotknęła czułych strun i zmusiła do jeszcze większej wrażliwości, do zatrzymania się i lepszego przyjrzenia się temu co dzieje wokół. Bo potem może być zbyt późno.

 

Opis książki:

Komisarz Hanne Wilhelmsen prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa żony prokuratora okręgowego. Zwłoki kobiety zostały brutalnie okaleczone, głowę odcięto od ciała. Wszystko wskazuje na to, że zbrodni dokonał mąż ofiary. Hanne nie może jednak w to uwierzyć, ale jest osamotniona w swoim przekonaniu o niewinności podejrzanego. Śledztwo komplikują wydarzenia pozornie niemające związku ze sprawą. Pojawia się kolejna ofiara z odciętą głową. W trakcie jednego z najtrudniejszych dochodzeń w swojej karierze Hanne musi się również zmierzyć z ogromnymi problemami w życiu osobistym.

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,5 cm

Z literą w tle -   litera "H"



środa, 31 lipca 2013
Barbara Rybałtowska - "Magia przeznaczenia"

Magia przeznaczenia

 

Opowieść pełna ciepła, dobrych emocji i łagodnych myśli. Kiedy zaczęłam czytam nie mogłam się oderwać, tak bardzo wciągnęła mnie treść tej sagi. Jest to opowieść o niezwykłych, silnych i odważnych kobietach, których życie było naznaczone przeznaczeniem. Interesującym i utrzymującym ciekawość czytelnika zabiegiem było to, że współczesne wydarzenia przeplatane są retrospekcjami - chociaż momentami gubiłam wątek, ponieważ nie jest zaznaczone kiedy czytamy o przeszłości, a kiedy o teraźniejszości. Fabuła jest dokładnie przemyślana i dopracowana. Akcja toczy się powoli, ale stale wzbudza różne emocje i utrzymuje zaciekawienie czytelnika. Bohaterowie są liczni, o ciekawych charakterach, ale najbardziej wyeksponowane są tutaj kobiety, ich przeżycia, emocje, decyzje, codzienne życie. To one nadają niezwykłą atmosferę powieści, a jednocześnie są takie zwyczajne i bliskie. Wiele emocji wzbudza wątek przyjaźni kobiet, które chociaż mieszkają bardzo daleko od siebie wspierają się zawsze wtedy kiedy tego potrzebują, kiedy los przygotowuje im różne niespodzianki i kiedy cały świat wali się na głowy. Jest to prostu piękne i niezwyczajne uczucie, momentami wzbudzające zazdrość i nadzieję, że każdy może spotkać na swojej drodze taką przyjaźń.

 

Opis książki:
Opowieść, która zatacza krąg, a wszystkim kieruje najbardziej nieprzewidywalny reżyser – przeznaczenie.

Rewolucja rosyjska, przedwojenna Francja, współczesna Polska i Paryż ostatnich dziesięcioleci - w takiej scenerii toczy się historia pewnej rodziny, niezwykłych kobiet, które stają przez wyzwaniami rzucanymi przez los


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,4cm



wtorek, 30 lipca 2013
Robin Cook - "Kryzys"

Kryzys

 

Z przyjemnością i bardzo szybko przeczytałam kolejną książkę tego autora. Intrygująca i misternie utkana fabuła, wartka akcja z licznymi zwrotami stale utrzymuje zainteresowanie i pobudza ciekawość. Liczni i interesujący bohaterowie o bardzo różnych charakterach i bardzo dokładnie przedstawionych rysach psychologicznych. Zaskakujące zakończenie, które wzbudza mnóstwo emocji. Dodatkowym atutem jest bardzo realistyczne przedstawienie jak odbywa się proces sądowy - zachowania i reakcje przysięgłych, obowiązki sędziego, metody działania adwokatów i oskarżycieli. Niestety dość dużym minusem, dla mnie, była zbyt mała ilość uwagi poświęconej aspektom medycznym. W thrillerach medycznych najbardziej lubię właśnie te medyczne ciekawostki - tutaj ich zabrakło i czułam pewnie niedosyt. Ogólnie jest to świetny thriller z mocno niespodziewanym zakończeniem, który mimo dość dużej liczby stron trzyma w napięciu do samego końca.

 

Opis książki:

Doktor Craig Bowman jest znakomitym lekarzem, bez reszty oddanym swoim pacjentom. Po wielu latach ciężkiej pracy zaczyna wreszcie mieć czas dla siebie i zarabiać duże pieniądze. Dzieje się tak dzięki ekskluzywnej praktyce medycznej - ograniczającej się do starannie wybranej grupy bardzo bogatych ludzi. Ale dobra passa nie trwa długo. Kiedy jedna z jego pacjentek umiera na zawał serca, Craig zostaje pozwany do sądu przez jej męża za błąd w sztuce lekarskiej.
Gdy proces zaczyna przybierać niekorzystny obrót dla Craiga, z pomocą przybywa Jack Stapleton, lekarz sądowy z Nowego Jorku. Stapleton dokonuje ekshumacji zwłok zmarłej pacjentki i dochodzi do wniosku, że w całej tej sprawie jest wiele znaków zapytania i postanawia, i postanawia przeprowadzić sekcję zwłok zmarłej pacjentki. Tymczasem pewna grupa ludzi jest gotowa zrobić wszystko, żeby uniemożliwić mu odkrycie prawdy...


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,6 cm



poniedziałek, 29 lipca 2013
Jodi Picoult - "Pół życia"

Pół życia

 

Uwielbiam tą autorkę i jej niezwyczajne powieści. Dlatego też nie mogłam się doczekać kiedy ten tytuł pojawi się w bibliotece. Kiedy tak się stało szybko go porwałam i zaczęłam czytać, czytać, czytać. Trudno było mi się oderwać od tej powieści, ciągle byłam ciekawa co będzie dalej i jak to się wszystko skończy. Jest to opowieść o wzajemnych relacjach, bliskości, nieporozumieniach, nietolerancji, nadinterpretacji, ogromnej pasji, zdradzie, rozstaniu, niedopowiedzeniach, fałszywych założenia i o próbach chronienia tego co najważniejsze. Historia rodziny Warrenów opowiadana jest przez każdego jej członka osobno, dodatkowo wszystko jest przeplatane opowieściami o wilkach, ich zwyczajach, hierarchii, zachowaniach, codziennym życiu. Bohaterowie są tradycyjnie bardzo wiarygodni, zwyczajni i bliscy czytelnikowi, dlatego w trakcie czytania łatwo nawiązuje z nimi kontakt i wciela się w ich postacie. Z książki przebija przede wszystkim ogrom pracy jaki autorka włożyła w jej powstanie, dzięki temu powieść jest bardzo prawdziwa i taka naturalna. Chociaż lektura tej książki nie jest łatwa, wymaga ciągłego skupienia i wymusza stałe zadawanie sobie pytań, rozważań, dywagacji i prób stawiania siebie na miejscu bohaterów. Czasem miałam wrażenie, że ilość tych trudnych spraw mnie przytłacza, że jest zbyt wiele i są zbyt trudne, i że czegoś brakuje w tej książce, chociaż nie umiem tego nazwać. Myślę, że to lektura warta poświęconej jej uwagi, zmuszająca do refleksji i niosącą ze sobą spory ładunek emocjonalny. To poruszając opowieść o życiu i śmierci, niełatwych relacjach rodzinnych, o podejmowaniu decyzji i poczuciu winy, ale też to niezwykła lektura o wilkach, magicznych i tajemniczych zwierzętach, od których powinnyśmy się uczyć jak żyć.

 

Opis książki:

Luke Warren jest badaczem wilków. Pisze o nich, studiuje ich zachowania, a kiedyś nawet z nimi zamieszkał. Pod wieloma względami są mu bliższe niż własna rodzina, z którą właściwie nie ma kontaktu, odkąd żona go rzuciła, a syn Edward wyjechał.

Niespodziewanie Luke zostaje ciężko ranny w wypadku samochodowym, a wraz z nim siostra Edwarda, Cara. Nagle wszystko się zmienia: Edward musi wrócić do domu, który opuścił przed laty, i razem z siostrą podjąć decyzję co do leczenia ojca. Nie ma łatwych odpowiedzi, za to pojawiają się pytania: jakie tajemnice skrywa przed sobą rodzeństwo? Co stoi za pragnieniem, by pozwolić ojcu umrzeć… lub utrzymać go przy życiu za wszelką cenę? Czego życzyłby sobie sam Luke? I przede wszystkim, na ile zapomnieli to, o czym zawsze pamięta wilk: że członkowie stada potrzebują siebie nawzajem, a przetrwanie czasem idzie w parze z ofiarą?


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,2 cm

niedziela, 28 lipca 2013
Anne Holt - "W jaskini lwa"

W jaskini lwa

 

Początkowo zostałam porwana przez tą powieść. Pierwsze rozdziały czytałam z zapartym tchem nie mogąc się oderwać. Później było coraz mniej zachłanności i ciekawości, a coraz więcej spokoju, aż do nudy i zmęczenia. Miałam wrażenie, że jestem przytłaczana nadmiarem wątków, które tak naprawdę nie są tej książce do niczego potrzebne, poza nabijaniem stron. Zbyt wiele nowych okoliczności, postaci, dodatkowych faktów sprawiały, że czytanie szło mi coraz bardziej opornie i coraz bardziej musiałam się pilnować by się nie pogubić. Zakończenie jest łatwe do odgadnięcia, ale trzeba się mocno skupić, jeśli się tego nie zrobi to wtedy pojawia się zaskoczenie na ostatnich stronach. Dużym plusem są kreacje bohaterów, intrygujące postacie, o niebanalnych rysach psychologicznych i ciekawym pojmowaniu otaczającej rzeczywistości. Tradycyjnie znajdziemy tutaj wątki odnoszące się do polityki i obyczajów panujących w Norwegii, które pozwalają lepiej poznać ten kraj. Fabuła jest całkiem przemyślana, a prowadzone śledztwo cały czas utrzymuje zainteresowanie czytelnika. Mimo wszystko miałam poczucie, że czego mi brak, czegoś zachwycającego. Dlatego nie do końca czuję się usatysfakcjonowana tą powieścią.

 

Opis książki:

Jest 4 kwietnia 1997 roku, pół roku po zmianie rządu w Norwegii. Pani premier Birgitte Volter zostaje znaleziona martwa w swoim gabinecie z raną postrzałową głowy. Ale kogo właściwie zastrzelono? Norweską premier czy Birgitte, osobę prywatną? Norwegia jest wstrząśnięta. Oprócz funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, do sprawy zostaje przydzielonych dwustu policjantów z Komendy Okręgowej Policji w Oslo. Śledztwo prowadzą Billy T. i prokurator Håkon Sand. Obaj tęsknią za Hanne Wilhelmsen, która wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Czy Hanne wróci, by zaangażować się w tak poważną sprawę w kraju?

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,1 cm

Z literą w tle -   litera "H"



sobota, 27 lipca 2013
Agata Kołakowska - "Przyjaciółki"

Przyjaciółki

 

Ciepła opowieść o kobiecej przyjaźni. Książka wypełniona jest emocjami, przemyśleniami i refleksjami. Niesie ze sobą pewne wartości i skłania do przemyśleń, analizowania swoich zachowań i zajrzenia wgłąb siebie. Chociaż autorka ma skłonność do tłumaczenia prostych rzeczy, powtarzania oczywistości i zabierania pola wyobraźni czytelnika, to książkę czytało mi się bardzo dobrze. Trudno mi było ją odłożyć, ciągle chciałam wiedzieć co będzie dalej, chociaż nietrudno było się domyślić czego można się spodziewać. Najbardziej urzekły mnie bohaterki, po prostu przyciągnęły niczym magnesy, złapały w sidła i nie mogłam się od nich uwolnić. Dlaczego tak się stało? Nie mam pojęcia, ale te dziewczyny mają w sobie coś magicznego i wyjątkowego, co sprawia, że mimo przewidywalności miałam ochotę czytać dalej i dalej. Można powiedzieć, że jest to czytadło, momentami banalne czytadło. Jednak dla mnie ta książka niosła swoisty ładunek emocji, pozytywnych myśli, licznych zamyśleń nad zwykłym życiem i zaskakującym losem.

 

Opis książki:

Trzy kobiety. Trzy skrajnie różne charaktery. Trzy odmienne życiowe historie. Opowieść o kobiecej przyjaźni wbrew złośliwemu chichotowi losu.

Wiktorię (niepracującą mężatkę z dwójką dzieci), Martę (absolwentkę szkoły teatralnej, która wróciła z emigracji, aby zawalczyć o własne marzenia) i Karolinę (pracoholiczkę nastawioną na karierę w bankowości) łączy jedno: dotkliwy brak bliskiej przyjaciółki, z którą można by się śmiać, płakać, czy choćby pójść na zakupy. Ich losy splatają się dzięki Internetowi, a rozwijająca się przyjaźń prowadzi do prawdy, której nie do końca by sobie życzyły.


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,0 cm

Pod hasłem - Homo sapiens

Jo Nesbø - "Karaluchy"

Karaluchy

Moje pierwsze spotkanie z tym autorem było nadzwyczaj udane. Powieść trzyma w napięciu od początku do końca, wzbudza emocje, wodzi za nos i intryguje. Fabuła jest interesująca, dość spójna, rytmiczna i po mistrzowsku uknuta. Akcja bardzo wartka z licznymi zwrotami, cały czas przykuwa uwagę czytelnika. Bohaterowie niezwyczajni, charakterystyczni o mrocznej przeszłości, zaskakujących motywach. W trakcie czytania książki cały czas ewoluuje, czytelnik pod wpływem kolejnych informacji na ich temat ciągle zmienia zdanie i swój stosunek do nich. Zakończenie jest w miarę łatwe do odgadnięcia, ale wymaga odrobiny wyobraźni i zmyślności. Duża dawka humoru i ironii oraz lekkie pióro autora sprawiają, że książkę czyta się naprawdę szybko i z przyjemnością.

 

Opis książki:

W domu publicznym w stolicy Tajlandii znaleziono ciało zamordowanego norweskiego ambasadora. W Oslo pospiesznie tworzony jest plan uniknięcia skandalu. Policjant Harry Hole wsiada do samolotu skacowany, z zastrzykami witaminy B12 w walizce i wkrótce zaczyna krążyć po zaułkach Bangkoku – wśród świątyń, palarni opium, dziecięcych prostytutek i barów go-go. Odkrywa, że w tej sprawie chodzi o coś więcej niż o morderstwo: za ścianami pełza coś, co nie znosi światła dziennego...

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,8cm

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44
Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II