Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
sobota, 11 lipca 2009
Powrót

Zakończył się cudowny okres wakacji i nastał powrót do codzienności. Na szczęście mam mnóstwo wspaniałych wspomnień i kolorowych zdjęć z naszych żeglarskich wypraw. Bardzo brakuje mi mazurskiego nieba o czystym odcieniu błękitu, zielonych kwitnących łąk, łaciatych krów, wody swobodnie uderzającej o burty łódki, szumu drzew i trzcin, ptaków wyśpiewujących cudne melodie, przestrzeni i tej dzikiej, niezmąconej i nieujarzmionej przyrody będącej na wyciągniecie ręki. Tej ciszy i spokoju, kiedy wiem, że wszystko ma swoje miejsce i swój własny rytm. Tego, że tam czuję się w pełni szcześliwą osobą i odnajduję harmonię wszystkich swoich zmysłów, które gubią się w codzienności.

 

sobota, 27 czerwca 2009
Wakacje :)

Jutro z samego rana wyjeżdżamy na prawie dwutygodniowy wypoczynek na Mazury, i bardzo się cieszę na tą okoliczność, ponieważ nareszcie troszkę sobie odpocznę do codzienności :)
Oczywiście stosik z różnymi książkami już zapakowany, więc na pewno nie będę się nudzić, a po powrocie mam nadzieję, że uda mi się zamieścić kilka słów o przeczytanych lekturach.

Tymczasem:

"Żeglujmy kapitanie" :)

piątek, 26 czerwca 2009
Candida Crewe - "Zjadając siebie"


Do wyboru tej lektury zachęciła mnie pani bibliotekarka. Myślę, że nie była to zła decyzja.

Książka napisana jest w formie pięknego i szczerego pamiętnika, mimo braku dialogów bardzo dobrze się ją czyta. Wciąga i trudno ją odłożyć na półkę, a przekładając kolejne karty zastanawiam się nad tym co przeczytałam.

Autorka, przeciętna kobieta o przeciętnej wadze, opowiada o swoim normalnym – nienormalnym stosunku do jedzenia. Candida zastanawia się czy jest coś normalnego w stosunku kobiet do wagi i jedzenia. Tak wiele z nas jest szczupłych, a mimo to, spora część obsesyjnie myśli o tym co zjadła i jak wygląda, jakie spustoszenie w organiźmie powoduje każdy kęs pokarmu. W dzisiejszych czasach dość mocno zatarła się granica między zdrowym rozsądkiem a zaburzeniami w odżywianiu. Media ciągle kreują modę na szczupłe, idealne kobiety, dla których każdy dodatkowy kilogram to powód do rozpaczy. Dzisiejsze kobiety ciągle ze sobą rywalizują, przed wszystkim w kwestii wagi. Uśmiechnięte twarze modelek z okładek gazet potęgują poczucie frustracji. Mimo że większość z nich jest po prostu dziełem komputera, to dla wielu kobiet są one niedoścignionym wzorcem.

Candida w swej książce trafnie odzwierciedla ten problem – kobiety, która marzy o normalnym śniadaniu i, która obsesyjnie myśli o zrzuceniu kilku kilogramów nadwagi.

„Zjadając siebie” to książka o codziennym życiu Candidy, w którym prym wiedzie liczenie kalorii i ciągła walka ze swoją słabością. Jak się okazuje nawet sprzątanie po niedokończonym dziecięcym śniadaniu jest poważnym zagrożeniem dla jej ciała. Wszystko jest podporządkowane jedzeniu lub też nie jedzeniu, stosowaniu odchudzających używek, najadaniu się do syta, głodzeniu i karaniu siebie za najedzenie się.W tej książce autorka dokonuje autoanalizy dlaczego tak się dzieje, dlaczego kwestia wagi i szczupłości jest tak dla niej ważna, dlaczego jest tak ważna dla kobiet? Z powodu mężczyzn, ojca czy może matki, albo z powodu innych kobiet - rywalek? Co je zmusza do takiej obsesji, ciągłej kontroli, pilnowania się i rezygnacji z jedzenia.

 

Wiele czytelniczek znajdzie w tej książce odbicie swoich zachowań, myśli, rozważań. Myślę, że powinni ją przyczytać i panowie i panie. Pozwoli ona łatwiej zrozumieć pewne mechanizmy kierujące naszymi zachowaniami dotyczącymi odżywania oraz mechanizy sterujące kulturą masową.

„Zjadając siebie” jest pewną formą portretu zwyczajniej kobiety. Kobiety, z którą na pewno utożsamia się wiele innych kobiet. Warto ten potret obejrzeć z bliska, zagłębiając się w karty powieści :)

czwartek, 18 czerwca 2009
Barbara Jasnyk - "Kaktus w sercu"

Swego czasu myślałam nad zakupem tej pozycji, tyle dobrych opinii, reklama, bestseller. Ale jakoś pomysł rozszedł się po kościach. Będąc w bibliotece wypatrzyłam tę książkę na półce. Chwyciałam zdobycz, by jak najszybciej zapoznać się z jej treścią. I szczerze mówiąc uczucia mam dość mieszane. W zasadzie trudno jednoznacznie powiedzieć o czym ta książka jest. Kilka scen wyrwanych z życia młodych ludzi szukających swojego miejsca w rzeczywistości, pośród modnych klubów, wernisaży, wybiegów mody. Czy ich życie kręci się tylko wokół tych lekkich rozrywek czy może jest przykrywką dla niepewności, samotności i lęku przed kolejnymi wyzwaniami? Czy warto angażować się w życie uczuciowe czy może lepiej podążać za kolejnymi zdobyczami, nagrodami, statuetkami? Główni bohaterowie to Wiktor, młody fotogaf specjalista od kompromitujących zdjęć i Ania, młoda dziewczyna z ambicjami, która chce stworzyć „coś” - świetny materiał z nieosiągalną gwiazdą. Są ze sobą, tworzą parę, ale nie potrafią rozmawiać wspólnym językiem, gubią się wśród gestów, słów, spojrzeń, ideologii i dążeń. Oprócz nich, bieg akcji nadają Magda – przyjaciółka Ani, projektantka mody; Baron – naczelny, który ciągle krytykuje Anię, ale uwielbia Wiktora; i Zuza – pani Prezes, ostrząca sobie ząbki na młodego fotografa. W efekcie Wiktor musi zdecydować co jest dla niego najważniejsze czy ukochana czy kolejna prestiżowa statuetka.

 

Mam poczucie niedosytu i rozczarowania. Tak jakbym zaczęła oglądać film od środka, i nie dokończyła. Brak początku i końca powieści,a rozwinięcie nie jest zachwycające. Książka jest dla mnie niespójna, dość przewidywalna, banalna i nudna. Język powieści również nie zachęca do czytania.Cieszę się bardzo, że jednak wypożyczyłam tą pozycję, a nie kupiłam.

Może komuś się bardziej się spodoba :)

środa, 17 czerwca 2009
Czerwcowy stosik książkowy

Stosik na czerwiec

Stosik książek na czerwiec, fakt, że niewielki, ale niedługo koniec miesiąca :)
Wszystkie książki to cenne zdobycze z bibliotek w moim miasteczku, więc tym bardziej jestem z siebie dumna, bo u nas nowości znikają jak ciepłe bułeczki.

Na samym dole Barbara Jasnyk - "Kaktus w sercu" - tej książki chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Ciekawe czy faktycznie jest tak ciekawa jak głosi opinia. Kolejna pozycja to  Lisa See - "Miłość Peoni" -zachęciła mnie recenzja siostry i koleżanki. Następnie jest Isabel Abedi - "Isola" - a do wyboru tej książki zachęciła mnie okładka i ładne literki w tytule, wiem wstyd :)    W czerwonej okładce jest Candida Crewe - "Zjadając siebie" - z polecenia pani bibliotekarki. I na samym końcu Santa Montefiore - "Cygańska Madonna" - recenzja z tyłu książki była tym bodźcem zachęcającym do wyboru.

Teraz pozostaje tylko zaczytać się w tych wspaniałościach :)

Początki czyli nieśmiałe dzień dobry :)

Buszując w internetowej rzeczywistości trafiłam na książkowego bloga. Potem na kolejnego i kolejnego. Zaczytałam się w nich bez reszty. Wtedy narodziła się myśl, że może spróbuję założyć własny kącik. Pachnący czekoladą, wiatrem i wodą, z książkami, gorącym ciastem i herbatą, pod rozłożystym kasztanem i kanapą pełną miękkich poduszek. Miejsce gdzie świat realny nierozerwalnie splata się ze światem fantastycznym, gdzie czas zgubił swoje „ja” i zaczął wolno dryfować zapominając przesuwać wskazówki zegara.

1 ... 41 , 42 , 43 , 44
 
Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II