Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
czwartek, 31 października 2013
Krzysztof Kotowski - "Krew na placu Lalek"

Krew na placu lalek

 

Powieść napisana z rozmachem oparta na ciekawej fabule, która wciąga od samego początku i trzyma w napięciu do samego końca. Chociaż momentami miałam wrażenie, że już spotkałam się z takim pomysłem na fabułę. Dużo tutaj zjawisk paranormalnych, dużo niezwykłości i tajemnic, dużo zaskakujących zdarzeń i interesujących rozwiązań. Wszystkie te pomysły i kolejne wydarzenia zostały bardzo zgrabnie wplecione w fabułę książki - dzięki czemu powieść czyta się gładko i przyjemnie, bez żadnych zgrzytów czy nieścisłości. Dodatkowo wartka akcja i misternie utkana fabuła sprawiają, że trudno się od tej historii oderwać, ciekawość kolejnych zdarzeń jest silna i zachęca do ciągłego czytania. Jest to opowieść z pograniczna parapsychologii i fantastyki, ale napisana przystępnym i łatwym językiem. Narracja prowadzona jest dwutorowo - raz są to fragmenty dziennika Marii Chorodeckiej, raz są to przeżycia policjantów - wszystko to jest bardzo dobrze wyważone i skomponowane, a prawda o kolejnych wydarzeniach ujawnia się bardzo powoli, dodatkowo jeszcze podnosząc emocje. I jeszcze ta niepokojąca okładka, która sprawia, że pojawiają się ciarki. "Krew na placu Lalek" to naprawdę bardzo dobra książka o nieprzeciętnym pomyśle i dużym potencjalnie. I, która sprawiła, że przed zaśnięciem dokładnie naciągnęłam kołdrę na uszy.

 

Opis książki:

W zrujnowanym, opuszczonym pałacu na pograniczu niewielkiego miasteczka, z głębokiego snu budzi się młoda kobieta – Maria. Leży na zabrudzonej starym tynkiem podłodze. Wokół zniszczone ściany, fragmenty starych malowideł, na suficie – miejsce po wielkim, zapewne wspaniałym niegdyś żyrandolu. Gdy odzyskuje świadomość, dostrzega stojącą przy niej ośmioletnią dziewczynkę, rozpaczliwie proszącą o pomoc, która nie potrafi jednak wyjaśnić, czego się boi. Mimo że Maria doskonale pamięta, z kim i w jaki sposób przybyła do pałacu, nikt nie pamięta jej. Nikt z miasteczka nie ma też pojęcia, kim jest ośmiolatka. W domu rodzinnym Marii mieszkają zupełnie nieznani ludzie. Jej samej nie rozpoznają ani sąsiedzi, ani dotychczasowi znajomi, a policja nie jest w stanie odszukać jej nazwiska w żadnym spisie ludności. Przerażona kobieta rozpoczyna dochodzenie na własną rękę, aby odnaleźć utraconą tożsamość i uciec przed nieznanym zagrożeniem. Prawda zmrozi krew w żyłach tych, którzy ją poznają

 

Pod hasłem - '"o, na, i, po, z, w...."

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,8 cm

Polacy nie gęsi II - czytajmy polską literaturę

Krew na placu lalek

środa, 30 października 2013
Tahar Ben Jelloun - "To oślepiające, nieobecne światło"

To oślepiające, nieobecne światło

 


"Noc nie była nocą, bo nie istniały już ani gwiazdy, ani księżyc, ani niebo. My sami byliśmy nocą. Z nocy stworzone były nasze ciała, oddechy, bicie serca, dłonie błądzące po ścianach."

 

Wstrząsająca historia, która zdarzyła się w rzeczywistości. Książka napisana jest baśniowym, ale oszczędnym w słowach językiem, pozostawiająca wiele miejsca wyobraźni czytelnika. Niezwykłe jest to, że prawie każde zdanie mogłoby stać się aforyzmem. Tyle tu mądrości i ludzkiego cierpienia, tyle spokoju i niepewności, tyle pogodzenia z losem i buntu. Gnijące ciała, wariujące umysły, a przede wszystkim wszechogarniająca ciemność i strach. Jest to opowieść, która pozostaje głęboko w duszy, której się nie zapomina, która dręczy. Czytanie jej sprawia ból. Opowieść o tym ile człowiek jest w stanie znieść. Opowieść o tym ile krzywdy może zrobić inny człowiek. Jest to przede wszystkim powieść o człowieczeństwie. I co zaskakujące jest to opowieść pełna nadziei. Nie można przegapić tej lektury, jest naprawdę wyjątkowa.

 

 

Opis książki:

18 lat pod ziemią, w celi wielkości grobu. Bez światła, bez kontaktu ze światem zewnętrznym, bez nadziei na odzyskanie wolności. Z tej perspektywy przemawia Salim, narrator powieści. Skazany za udział w zamachu na króla Hassana II, podobnie jak jego towarzysze, żołnierze armii marokańskiej, został osadzony w tajnym więzieniu Tazmamart. Spośród kilkudziesięciu skazańców wolności dożyło czterech. Historia ta wydarzyła się naprawdę, a Tahar Ben Jelloun napisał swą powieść na podstawie autentycznej relacji jednego z ocalałych.

39 rozdziałów, 280 stron. Siedzenie, spanie, jedzenie. Defekowanie. Rozmyślanie. Rozmowy z sąsiadami. Gra w karty. Opowiadanie dowcipów, filmów, książek. Walka z robakami i skorpionami. Pod ziemią, w celi wielkości grobu, każda z tych czynności wygląda inaczej i nabiera nowego znaczenia. Kiedy jest się skazanym na powolne umieranie, trzeba wybierać: zachować nadzieję, czy też na zawsze ją porzucić, pamiętać o przeszłości, czy o niej zapomnieć. Salim, podobnie jak inni więźniowie, jest muzułmaninem. Recytuje Koran, odprawia modlitwy. Jednak w jego przypadku religia to coś więcej niż codzienny obrządek. To jedyna droga do osiągnięcia wolności.

Powieść Ben Jellouna jest jedną z najpiękniejszych i najbardziej przejmujących książek ostatnich lat. Wpisuje się w dobrze znaną w Polsce tradycję literatury łagrowej i obozowej, ale wprowadza do niej nowy ton – orientalną wrażliwość, którą jest przesycona, i odmienny kontekst religijny – islam w jego odmianie sufickiej. Również sam styl powieści, miejscami gęsty i pełen ornamentów, a miejscami dążący do jak największej czystości i prostoty, brzmi całkiem niezwyczajnie. Książka Ben Jellouna dla jednych będzie naturalistycznym opisem tortur, dla innych – poetycką opowieścią o wyzwoleniu. Jest jednocześnie jednym i drugim – ukazuje pełnię człowieczeństwa.


 

Pod hasłem - '"o, na, i, po, z, w...."

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,0 cm



wtorek, 29 października 2013
Markus Zusak - "Złodziejka książek"

Złodziejka książek

 

„Powiadają, że wojna jest najlepszą przyjaciółką śmierci. Ja mam inne zdanie na ten temat. Dla mnie wojna jest jak nowy szef, który oczekuje niemożliwego. Stoi ci nad głową i powtarza do znudzenia: "Zrób to, zrób to". Więc pracujesz coraz ciężej. Robisz, co ci każą. Ale szef nigdy ci nie dziękuje. Żąda coraz większych wysiłków.”

 

Przepięknie napisana opowieść! O tym, że trzeba być człowiekiem bez względu na okoliczności; o tym, że trzeba kochać; o szczęściu w nieszczęściu; o przyjaźni; o wierze w nowy dzień; o drobnych gestach, które zmieniają świat. Jest to historia, która zostaje w pamięci na dłużej i, w której można utonąć wiele razy zaczytując się odkrywając cały czas coś nowego. Z tej powieści przebija przede wszystkim prostota i naturalność - nie ma patosu, nie ma wzniosłych słów ani czynów, wszystko jest takie zwyczajne i oczywiste, przebija ludzkie dobro i delikatna konstrukcja wiary w ludzi, zwyczajność dni toczących się na tle wydarzeń wojennych. Ta książka jest kojąca niczym plaster na duszę, chociaż dotyka tak wielu trudnych spraw, niczego nie wygładza, niczego nie ukrywa to jednak przynosi czytelnikowi spokój. Ale też uświadamia jak kruche jest życie. I wzrusza, do łez. Jest to naprawdę niezwykła książka, która pozostaje w pamięci i, do której będę wracać nie raz. Obowiązkowa pozycja dla każdego miłośnika książek!

 

Opis książki:

Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Od momentu wydania powieść znajduje się na szczycie listy bestsellerów „The New York Timesa”. Zyskała również ogromne uznanie krytyki literackiej.


 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 4,3 cm

Z literą w tle -   litera "Z/Ź/Ż"

poniedziałek, 28 października 2013
Hanna Cygler - "W cudzym domu"

W cudzym domu

 

Z ogromną ciekawością sięgnęłam po kolejną książkę Hanny Cygler. Początkowo nie mogłam się wciągnąć w fabułę, ani polubić bohaterów. Szło mi strasznie opornie i miałam ochotę odnieść książkę do biblioteki nieprzeczytaną. Ale w końcu akcja się rozkręciła, a bohaterów udało mi się obdarzyć sympatią. Potem było tylko lepiej. Powieść czyta się bardzo szybko, napisana jest prosty i łatwym w odbiorze językiem. Bohaterowie dobrze są naszkicowani, ale nie ma tutaj głębszej analizy psychologicznej - trochę szkoda. Intrygi i przygody postaci napisane są w taki sposób, że łatwo wciągają czytelnika w wir wydarzeń sprawiając, że książkę czyta się lekko i przyjemnie. Dla mnie książka ma jednak mały minusik - ma to być powieść historyczna i niestety tej historii niemal brak. Drobne echa powstania styczniowego i życia podczas zaborów to trochę mało. Ale za to ciekawie opisane jest tło obyczajowe, narzucone zasady i reguły, krępowanie własnych emocji i uczuć,b o tak każde etykieta. Wszystko to zostało ze sobą zgrabnie połączone i powstała intrygująca historia, która wzbudza w czytelniku wiele emocji w trakcie czytania. I jeszcze zakończenie - miałam poczucie niedosytu, że już się skończyło i bardzo chciałabym się dowiedzieć jakie będą dalsze losy bohaterów, jak potoczy się ich życie. W moim odczuciu to bardzo ciepła, obyczajowa opowieść przede wszystkim o uczuciach i zwykłych ludziach. To książka o pięknej duszy.

 

Opis książek:

Lata osiemdziesiąte XIX wieku. Los rzuca Joachima Hallmana (von Eistetten), Luizę Sokołowską (Roisier) i Dmitrija Szuszkina do Warszawy. Każdy z nich chce tu rozpocząć nowe życie. Tymczasem Joachim na skutek donosu zostaje osadzony w Cytadeli. Grozi mu szubienica, a w najlepszym razie wywóz na Sybir, gdyż śledztwo prowadzi specjalny wysłannik carski, radca Szuszkin. Nienawidzi on wszystkiego co polskie. Do czasu...

Wartka akcja przenosi się z Paryża, Gdańska i Warszawy na daleką Syberię. Spiski, konspiracja, namiętności - wszystko to ukazane na bardzo dobrze udokumentowanym tle historycznym. Bohaterowie ze swoimi problemami z tożsamością nabierają współczesnego wymiaru, a ich fascynujące przeżycia i perypetie miłosne trzymają w napięciu.

W cudzym domu to doskonała kombinacja romansu z powieścią historyczną sensacyjną i obyczajową
.

 

Pod hasłem - '"o, na, i, po, z, w...."

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,5 cm

Polacy nie gęsi II - czytajmy polską literaturę



W cudzym domu

niedziela, 27 października 2013
Virginia Cleo Andrews - "A jeśli ciernie"

A jeśli ciernie

 

"zakazana miłość, rodzi gorzkie owoce"

 

Saga losów Dollangangerów pochłonęła mnie od pierwszego tomu stając się jedną z moich ulubionych opowieści. "A jeśli ciernie" to trzeci tom losów Cathy i Chrisa. Tym razem narrację poznajemy ze strony Jory'ego i Barta, dzięki czemu poznajemy nowych bohaterów, a na Cathy i Chrisa możemy spojrzeć z zupełnie innej perspektywy. W moim odczuciu ten zabieg wniósł powiew świeżości do tej lektury, chociaż trochę mi szkoda, że nie słyszałam opowieści z ust Cathy - w moim odczuciu kreacja tej postaci jest najciekawsza i najbardziej przypadła mi ona do serca. Ta historia po raz kolejny mocno uderza w czytelnika, szarpie jego emocjami, rani duszę i wyzwala mnóstwo uczuć. Autorka tworzy niezwykły klimat powieści. Nie można przejść obok niej obojętnie, nie można się nie odnieść, nie można zapomnieć. I chociaż mniej szokuje niż pierwszy tom, to jednak jest coś w niej niepokojącego i nie dającego spokoju. Coś co sprawia, że trzeba doczytać do końca, coś co zadaje mnóstwo pytań, ale nie daje odpowiedzi. A w trakcie czytania ciągle uwiera czytelnika zmuszając go do myślenia i odczuwania, jak gdyby historia powoli wwiercała się w duszę i ją zatruwała - dla mnie ta opowieść przesiąknięta jest jadem i złem, które powoli oplątują czytelnika. Dzięki nagromadzeniu takiej ilości emocji książkę przeczytałam bardzo szybko, ale długo jeszcze odbijała się echem w moich  myślach. To opowieść, którą czytałam z zapartym tchem do ostatniej strony.

 

Opis książki:

Dalsze losy rodzeństwa, które spędziło dzieciństwo zamknięte na strychu przez okrutną matkę. Mijają lata. Cathy po swych małżeńskich perypetiach ma dwóch synów, Jory’ego i Barta. To oni opowiadają dalszą historię. Cathy i jej ukochany brat Chris żyją obecnie w związku i adoptują dziewczynkę. Tymczasem do domu obok wprowadza się pewna starsza pani, która interesuje się synami Cathy. Bart często ją odwiedza. Wkrótce dostaje od lokaja tajemniczy dziennik. Lektura zmienia chłopca nie do poznania...

Pod hasłem - '"o, na, i, po, z, w...."

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,3cm

A jeśli ciernie

piątek, 25 października 2013
Magdalena Kordel - "Sezon na cuda"

Sezon na cuda

 

Po raz kolejny odwiedziłam niezwykle ciepłe i czarodziejskie miejsce jakim jest Malownicze. To pełna dobrej energii opowieść, którą najlepiej przeczytać zimą albo w chłodny wieczór - wtedy w naszej duszy rozleje się takie przyjemne ciepło. Miłym akcentem jest to, że autorka sporo uwagi poświęca ręcznie robionym czapkom i szalikom, malowanych obrazom czy starym antykom - zwraca uwagę na rękodzieło i stara się wzbudzić zainteresowanie czytelników. Książka jest napisana lekko i zgrabnie z ogromną dawką dobrego humoru i zabawnych sytuacji. Nie raz uśmiałam się w głos z przygód, które spotkały Majkę. Ale chyba najbardziej w tej powieści ujęło mnie ludzkie dobro, serce i wrażliwość na los innych. Cieszę się, że autorka poruszyła te delikatne i trudne tematy oraz obdarzyła główną bohaterkę wielkim serduchem. Oczywiście wszystko jest tutaj proste i łatwe oraz dobrze się kończy, ale dla mnie istotne było zaszczepienie takich myśli w czytelniku, że warto się rozejrzeć i komuś pomóc, czasem wystarczy naprawdę drobny gest, ciepłe słowo czy zrobienie małego kroku, który ruszy machinę pomocy. Może jest to lektura odrobinę optymistycznie naiwna, ale od samego początku podbiła moje serce i cieszę się, że mogłam poznać tak fajnych bohaterów jak mieszkańcy Malowniczego. Nie mogę się doczekać, kiedy znów zawitam tutaj.

 

Opis książki:

Wyczekiwany powrót do malowniczego Uroczyska. Ciepła opowieść o miłości i walce z samotnością.

Maja zadomowiła się na dobre w Malowniczym - urokliwym miasteczku w Sudetach, gdzie uciekła z hałaśliwego miasta od przeszłości i byłego męża. Prowadzi pensjonat i żyje niespiesznym rytmem miejscowości, którą ponoć pod swoje skrzydła wziął jeden z aniołów.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Maja postanawia zaprosić na Wigilię wszystkich mieszkańców. Jednak spełnienie oczekiwań gości wcale nie będzie proste!

W jednej chwili na Maję spadną problemy uczuciowe sąsiadów i przyjaciół. W dodatku jej córka zacznie zachowywać się dziwnie, a na horyzoncie pojawi się atrakcyjny mężczyzna. Kiedy jeszcze do drzwi pensjonatu zapuka nieznośna Paulina, która postanawia poszukać sobie w okolicy faceta, świat Mai stanie na głowie…


 

Pod hasłem - '"o, na, i, po, z, w...."

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,2cm

Polacy nie gęsi II - czytajmy polską literaturę

Sezon na cuda

środa, 23 października 2013
Mariusz Wollny - "Krwawa jutrznia"

Krwawa jutrznia

 

Z odrobiną niepewności sięgałam po tą lekturę, obawiając się, że autor nie sprosta swojemu pomysłowi i "Krwawa jutrznia" będzie odciętym kuponem od przygód Kacpra Ryksa seniora. Jednak ciekawość zwyciężyła i zanurzyłam się w cudownie snutą opowieść. Bo autor stanął na wysokości zadania! Historia młodego Kacpra opisana jest przepięknym poetyckim językiem. Powieść czyta się jednym tchem, przygoda goni przygodę, akcja biegnie szybko, a kolejne wydarzenie tylko ją przyśpieszają. Narracja trzecioosobowa pozwala spojrzeć na kolejne wydarzenia z boku. Ogromny plusem powieści Mariusza Wollnego jest historia i prawda historyczna, ale przedstawiona w tak interesujący sposób, że trudno się od niej oderwać. Jedyną wadą tej opowieści jest postać głównego bohatera - jak na swój młody wiek, jest zbyt idealny i nieskazitelny. To taki mały minusik. Książkę czytało mi się niesamowicie dobrze, nie mogłam się od nie oderwać, a zakończenie jest w takim momencie, że.... ach, już nie mogę się doczekać kolejnego tomu! Nie jestem fanką powieści historycznych, ale książki o Ryksie z czystym sercem mogę polecić każdemu czytelnikowi, a zwłaszcza fanom fantastyki, historii i literatury grozy. Naprawdę można się zaczytać...!

 

Opis książki:

Dno Czarciego Oka skrywa straszną tajemnicę. Pełno w nim okaleczonych ludzkich zwłok, a każde z ciał pozbawiono głowy. Okolice Sambora nawiedzili czarni jeźdźcy. Sieją grozę wśród okolicznych mieszkańców. Gwałcą, mordują, a co najgorsze, piją ludzką krew. Na Rusi wstaje krwawy świt, nastał czas wielkiego zamętu. Czy to kara za osadzenie na carskim tronie Borysa Godunowa? Czy nie przyszła pora, aby na tronie zasiadł prawowity władca Dymitr? Pewien młody, obdarzony rzadkimi talentami człowiek trafi niespodziewanie i wbrew swojej woli w sam środek tych wydarzeń. Znajdzie miłość i ją utraci. Utraci miłość, by zachować życie. Zachowa życie, bo jego przeznaczeniem jest ocalać innych od niechybnej śmierci. Takie jest przeznaczenie każdego, na kogo wołają Ryx. 

 

Polacy nie gęsi II - czytajmy polską literaturę

Czytam fantastykę

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,4 cm

krwawa jutrznia

wtorek, 22 października 2013
Andrzej Pilipiuk - "Wampir z MO"

Wampir z MO

 

"Wampir z MO" to zbiór jedenastu opowiadań z bohaterami, których poznajemy w pierwszej części czyli "Wampir z M-3" - chociaż nie musimy ich znać, by czytając dobrze się bawić. Wątki poszczególnych opowiadań są ze sobą bardzo luźno powiązane, dlatego można je czytać w dowolnej kolejności, chociaż lepiej to zrobić zgodnie ze spisem treści. Książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Strony same umykają spod palców, a ciekawość co będzie dalej jest tak silna, że trudno odłożyć książkę chociaż na chwilę. W porównaniu z poprzednią historią o wampirach, tutaj wyraźnie widać postęp i dopieszczenie pomysłów, co bardzo mi się spodobało i podniosło walory czytelnicze tej lektury. Każde z opowiadań jest na wysokim poziomie - zabawne, ironiczne, piętnujące i wyśmiewające dawny ustrój oraz mentalność pewnych ludzi, z dużą ilością poczucia humoru i ogromnym dystansem do pewnych spraw. Istne krzywe zwierciadło. Jest to idealna książka dla ludzi, którzy nie patrzą na świat zbyt poważnie i potrafią się śmiać. Myślę, że wrócę do niej nie raz, żeby odetchnąć i pośmiać się z wamiprzych przygód w czasach PRL-u.

 

Opis książki:

Wszystko, co nasze oddam za kaszę…

Jest plan, ale trzeba naruszyć prywatne zasoby srajtaśmy i podłożyć trupa w milicyjnym mundurze!

Paskudny grudniowy poranek na Pradze. Wzmacniane stalą buciory, tarcze z grubego plastiku, pały, hełmy z przyłbicami.

Amerykanie, jak zwykle, winni są obecności stonki ziemniaczanej i doprowadzenia żuczków do śmierci z zimna.

Harcerz jako wilkołak? Ależ owszem, czemu nie jemu też należy się?!

Do zobaczenia w kostnicy!



Polacy nie gęsi II - czytajmy polską literaturę

Czytam fantastykę

Pod hasłem - '"o, na, i, po, z, w...."

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,7 cm

Wampir z MO

niedziela, 20 października 2013
Małgorzata Kalicińska - "Zwyczajny facet"

Zwyczajny facet

 

Książka z perspektywy mężczyzny napisana przez kobietę. Dla mnie to coś nowego, dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po "Zwyczajnego faceta". Początkowo miałam kłopot z jej czytaniem. Uwierał mnie szorstki język i ciężki sposób narracji - nie mogłam się odnaleźć. Po kilku stronach udało mi się odnaleźć rytm i wciągnęłam się w zwyczajną - niezwyczajną historię Wieśka. Trudno ocenić głównego bohatera - z jednej strony jego troskliwość i dbałość o najbliższych wzbudzało we mnie ciepło, z drugiej jego niezaradność i zbyt duża łagodność powodowały irytację. Ale całościowo bardzo polubiłam tego mężczyznę i w trakcie bliższego poznawania jego życia i kolei losu targało mną mnóstwo emocji. Chociaż czytając cały czas towarzyszyła mi myśl, że jest to bardzo smutna opowieść, którą docenią osoby dojrzałe emocjonalnie. Nie ma tutaj wartkiej akcji i szybkich zwrotów. Jest zwykła codzienność, problemy, borykanie się ze sobą i powolne dojrzewanie do pewnych decyzji, do życia, do swojego miejsca. Ta historia trafia w czuły punkt, uświadamia jak wygląda perspektywa tej drugiej strony, jak wiele różnych, czasem banalnych gestów może być przykrością dla kogoś innego. Zwraca uwagę na potrzebę rozmowy, bliskości i wzajemnego zrozumienia. "Zwyczajny facet" to spokojna, wyważona książka, która uświadamia proste prawdy, ale takie, o których na co dzień się zapomina. Warto czasem je odświeżyć.

 

Opis książki:

Czasem kopnięcie losu przynosi nam wyzwolenie...
Pozbawiony pracy Wiesiek dowiaduje się od swego kumpla, że jest dobra praca, ale daleko poza domem. Przyjmuje ją z wątpliwościami i nadzieją, zresztą skorzystałby z każdej szansy, byle przerwać poniżający stan pałętania się po domu, bycia utrzymankiem własnej żony. Silne i prawdziwe męskie przyjaźnie pozwalają mu z humorem i dystansem przeżywać życiowe porażki i uwierzyć, że trzeba iść naprzód i poszukiwać sensu życia, nawet gdy wszystko jest przeciw i ma się ponad pięćdziesiąt lat.
Los bywa szczodry... W jesiennych barwach Mazur oraz w zimowym krajobrazie Finlandii Wiesiek odnajduje nieznane mu dotąd znaczenie miłości - dojrzałej i mądrej - i kobietę, której tak długo szukał.
Małgorzata Kalicińska w swej nowej powieści - Zwyczajny facet - w stylu znanym z bestsellerowego Domu nad rozlewiskiem po raz kolejny udowadnia, że miłość może połączyć i uzdrowić pokaleczone osoby i być nadzieją na spełnione życie. Jesienią też rozkwitają kwiaty...


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,0cm

Polacy nie gęsi II - czytajmy polską literaturę



sobota, 19 października 2013
Andrzej Zimniak - "Śmierć ma zapach szkarłatu"

Śmierć ma zapach szkarłatu

 

"Jesteście teraz jak niezapisane kartki, jak młode ptaki, które dopiero wybiorą swój szlak. Jeśli ten mędrzec miał rację, wasze dusze podążą właściwą, uniwersalną drogą, rozpoznawalną przez wszystkich ludzi. Zapewne właśnie tyle chciał ów filozof powiedzieć, natomiast inni twierdzili, że trzeba zwyczajnie zmądrzeć, co jednak może okazać się trudniejsze. O tym, czy się wam udało, przekona się dopiero ktoś, kto odwiedzi was za kilka wieków."

 

"Śmierć ma zapach szkarłatu" to zbiór opowiadań, które trudno zaklasyfikować, ale które mają w sobie coś trudno uchwytnego, trudnego do nazwania, co sprawia, że czyta się jednym tchem. Zaskakujące pomysły na fabułę, chociaż niektóre nie w pełni wykorzystane, a niektóre oklepane, to jednak mają w sobie coś takiego, że nie rozczarowują. Opowiadania, które mi się podobały i zrobiły na mnie wrażenie: "Rozpakuj ten świat, Evitt" - nawiązuje do biblijnego wątku Adama i Ewy, pełne jest uroku i ma bardzo intrygujący pomysł na fabułę; "Klatka pełna aniołów" - wciągnęło mnie od samego początku, ma w sobie coś co skłania do przemyśleń; "Piknik w Krainie Oczekiwań" i "Trzydzieści przygód miłosnych pustelnika z Teresitas" - podobały mi się bardzo, pełne czarów, osadzone w dawnych i starych czasach, moje ulubione; "Egzorcysta" o wiecznym ścieraniu się dobra i zła. Zimniak to autor o ogromnej wiedzy, inteligencji i głębokich zainteresowaniach. Trudno mu odmówić talentu i umiejętności pisarskich, z łatwością porusza się po wszelakich działach fantastyki i s - f. Ale obojętne jak daleko w czasie dzieje się akcja opowiadań, zawsze w ich centrum postawiony jest człowiek i emocje nim sterujące - przede wszystkim miłość, która determinuje decyzje podejmowane przez ludzi. Również język, jakim pisane są te opowiadania, jest potoczny, ale niezwykle poetycki. Natomiast wykreowane światy są malownicze, czarowne, pełne wizji i wyrafinowanych szczegółów, które są prawdziwą ucztą dla wyobraźni czytelnika. "Śmierć ma zapach szkarłatu" to wyjątkowa lektura, ale też wymagająca dla czytelnika. Spodoba się tym, którzy są otwarci na niezwykłe pomysły i zupełnie oderwane wizje; tym, którzy pozwolą zabrać się w równoległe i cyfrowe światy; tym, którzy lubią liczne pytania i niedokończone wątki. Jest to lektura, którą należy się delektować w spokoju i skupieniu, żeby w pełni jej posmakować.


Opis książki:

Andrzej Zimniak ma wyobraźnię, która potrafi oczarować wizjami innych światów i która daje przewagę przy porównaniu z większością współczesnych autorów, a jego utwory nasycone są urokliwą poezją, którą trudno zapomnieć.
Michael Kandel,
Nowy Jork

Proza Andrzeja Zimniaka jest fascynująca, na celu ma raczej sprowokowanie odbiorcy do zastanowienia się nad rzeczywistością niż zabawę, [...] pełna jest trafnych, filozoficznych konkluzji, pięknych, kolorystycznych, prześwietlonych słońcem malarskich wizji, zagadek, nierozwiązywalnych tajemnic, misternie uknutych fabuł [...]
Magdalena Śniedziewska,
Magazyn Esensja nr 9/2001

..zastanawiałem się, co porządkuje świat Andrzeja Zimniaka, jaki jest najważniejszy motyw twórczości tego autora. Myślę, że gdyby go o to zapytać, co jest najważniejsze na świecie, rzekłby: „Miłość”. [...] ...przyszedł mi do głowy Bradbury, poeta prozy, również świetny pisarz nastroju.
Romuald Pawlak


Pod hasłem - '"o, na, i, po, z, w...."

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,7 cm

Z literą w tle -   litera "Z/Ź/Ż"

Polacy nie gęsi II - czytajmy polską literaturę


Czytam fantastykę

Śmierć ma zapach szkarłatu

 
1 , 2 , 3
Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II