Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
czwartek, 30 września 2010
Wrześniowe książki... Jeszcze...

Jabłko

 

Ostatni tydzień wcale nie przypomina ukochanego września pełnego słońca, ciepła, smaków i barw. Pogoda za oknem jakoś nie zachęca do opuszczania ciepłego domu, spacerów, zbierania kasztanów, oddychania pełną piersią. Jest chłodno, buro, ponuro i mokro. Może w weekend będzie cieplej, tak mówi pogodynka. Ale za chwilę straszy październikowym śniegiem. Aż boję się myśleć, że zima przyjdzie tak szybko, że nie zdążę się nacieszyć słonecznymi dniami, ciepłymi promieniami słońca, szelestem suchych liści, brązowymi kasztanami, dojrzałymi jabłkami, kradzionymi chwilami.

 

Studnia

 

Jutro powrót na stare, jakże dobrze mi znane tory, które i tak zawsze mnie zaskakują. Pierwszy dzień zajęć na studiach. Znów ubiorę swój biały (jeszcze) fartuch, chwycę torbę wypchaną po brzegi, zbiegnę po starych, drewnianych schodach wdychając zapach formaliny i czegoś jeszcze, kupię bilet na autobus, długopisy, zakreślacze, sprzęt na diagnostykę. Sprzątnę biurko, przygotuję kartki, książki, flamastry. Z niecierpliwością, niepokojem, drżeniem serca i obawą będę czekała na pierwsze ćwiczenia i wykłady w tym semestrze, zastanawiając się i zadając sobie raz po raz pytanie czy dam radę, czy jestem w odpowiednim miejscu, czy tego chcę, czy powinnam mieć wątpliwości.

 

Trawa

 

Mimo pochmurnej i deszczowej pogody, podreptałam do biblioteki. Najpierw do pani Marysi, a potem do pani Joli i przyniosłam ze sobą stosik. Wrześniowy jeszcze. Pachnący jesienią, taką polską, złotą. Chociaż kiedy spoglądam na plan zajęć leżący przede mną, zastanawiam się, kiedy ja znajdę czas na czytanie? Hmm... z pewnością coś wymyślę, bo przecież bez książek żyć nie umiem :)

A oto stosik:

 

Wrześniowy stosik

 

1) Candace Bushnell - "Piąta Aleja"

2) Carlos Ruiz Zafon - "Cień wiatru"

3) Philippa Gregory - "Meridon"

4) Jonathan Kellerman - "Test krwi"

5) Paulo Coelho - "Być jak płynąca rzeka"

6) Anna Gavalda - "Ostatni raz"

7) Touria Tiouli - "Honor kobiety"

8) Marc Levy - "Dzieci wolności"

9) Tess Gerritsen - "Infekcja"

10) Maryse Conde - "Ja, Tituba, czarownica z Salem"

 

Brzoza

wtorek, 28 września 2010
Esther Freud - "W pułapce miłości"

W pułapce miłości

 

Hmmm... Podchodziłam do tej książki z dużym entuzjazmem, opisy na okładce brzmiały tak zachęcająco, intrygująco. Z niecierpliwością czekałam na to co odsłonią kolejne karty.. tymczasem... tymczasem nie było tak pięknie. Było przeciętnie, drętwo, bez polotu. Czytało się ciężko, dialogi były wymuszone i sztywne, opisy przeżyć stosunkowo płytkie i nijakie. I gdzie te tajemnice, wendetty, pożądanie i przerażanie, o którym czytamy na okładce? Z ulgą przekręciłam ostatnią stronę i odłożyłam książkę. Literatura dla nastolatek? Nawet jeśli tak, to w kiepskim wydaniu. Niestety. A zapowiadało się ciekawie...

 

Opis książki:

Przepiękna opowieść o miłości, dojrzewaniu i odkrywaniu wstydliwych, głęboko skrywanych tajemnic !
Siedemnastoletnia Lara otrzymuje dość niespodziewane zaproszenie. Jej ojciec, człowiek, którego prawie nie zna, chce ją zabrać ze sobą na wakacje do Włoch. Lara przyjmuje propozycję i wkrótce z pełnego spalin powietrza londyńskiej Holloway Road trafia na spalone słońcem wzgórza Toskanii, by w cieple słońca rozkoszować się sennym pięknem krajobrazu, cykaniem świerszczy i błękitem wody w basenie.

Któregoś wieczoru zostaje wraz z ojcem zaproszona na kolację do domu państwa Willough, najbliższych sąsiadów przyjaciółki ojca, Caroline. Przekraczając próg ich domu, wkracza tym samym w świat zupełnie jej do tej pory obcy. Wtapia się w leniwą, przesyconą erotyzmem atmosferę, jaką przesiąknięci są jej zepsuci i snobistyczni mieszkańcy. Jej serce już od pierwszych minut zaczyna też mocniej bić na widok przystojnego i beztroskiego syna państwa Willough, Kipa.

Tajemniczy dom i zwyczaje jego mieszkańców przyciągają dziewczynę jak magnes. Odkrywając kolejne romanse, prywatne wendetty i mroczne tajemnice Larę ogarnia coraz większa ciekawość, coraz większe pożądanie i coraz większe przerażenie.

poniedziałek, 27 września 2010
Jeffery Deaver - "Dar języków"

Dar języków

 

"Niepewność. Największym przekleństwem człowieka jest niewiedza"

"...nie da się naprawdę kochać kogoś, nie poznawszy go całkowicie, a nie da się nikogo poznać całkowicie, jeśli nie doświadczy się jego okrucieństwa..."

 

Deaver... I wiadomo czego można się spodziewać! Świetna, wciągająca literatura, od której ciężko się oderwać. Napięcie bije z każdej strony, realistyczne postacie, świetnie zarysowane charaktery, a wszystko doprawione nutą fanatyzmu religijnego i szaleństwa. Uwielbiam tego autora i po raz kolejny się nie zawiodłam! Bardzo dobra lektura!

 

Opis książki:

Siedemnastoletnia Megan, córka prokuratora Tate'a Colliera, po rozwodzie rodziców nie najlepiej radzi sobie z rzeczywistością. Decyduje się na wizytę u znanego psychiatry, doktora Aarona Matthewsa, ale nigdy nie dociera do jego gabinetu. Przerażeni zniknięciem dziewczyny rodzice wzywają na pomoc policję.

W poszukiwania włącza się błyskotliwy detektyw, który wiele zawdzięcza ojcu Megan. Szybko orientuje się, że nie chodzi o zwykłą ucieczkę z domu. Będzie musiał stawić czoła porywaczowi, który nie zawaha się przed niczym. Rozpoczyna się mrożący krew w żyłach wyścig z czasem i z szaleństwem maniaka religijnego.

sobota, 25 września 2010
Modlitwa

Dziś trafiłam na piękną modlitwę starszych ludzi. Jej słowa bardzo mi się podobają i gdyby każda ze starzejących się osób tak myślała, świat byłby piękniejszy. Nie ma nic bardziej irytującego  niż podkreślanie swojej "starości" przez osoby w sile wieku, sprawne, aktywne, usprawiedliwianie wiekiem własnego lenistwa i nie chcęci do rozwijania pasji, zainteresowań, zmian własnego wnętrza dla siebie, przeżywania każdego dnia w pełni, zrobienia czegoś dla innych, co wymaga wysiłku większego niż siedzenie w domu, zwalania wszystkiego na stare lata. Znam dwóch starszych panów (grubo po 70), którzy nie mówią o sobie "starzy", chociaż mają pełne prawo tak o sobie mówić. Każdego dnia coś robią, cieszą się każdym dniem w pełni, są pomocni i chętni do konstruktywnej rozmowy. Znam panie poniżej 60, które mówią o sobie stare i tym usprawiedliwiają wszystko, każde zdarzenie, każde swoje zachowanie i słowa. Nie lubię gdy ktoś mówi tonem wyniosłym i nie znoszącym sprzeciwu "gdy będziesz w moim wieku", "to przywilej wieku" "jestem stary/a". Lubię rozmawiać z kimś starszym, doceniam jego doświadczenie, rady, historie i słowa.

Mam nadzieję, że ludzie starsi będą nad sobą pracować, dostrzegać świat wokół siebie, nie tylko w perspektywie własnej starości, może zgodnie ze słowami tej modlitwy. To temat rzeka, ale ostatnio tak jakoś spotykam się ze stwierdzeniem - "stara/y jestem" wypowiadanym przez osoby w sile wieku, mającym na celu usprawiedliwym wszystko. I przykro mi tego słuchać, bo to chyba nie do końca jest tak..

 

"Panie,

Ty wiesz lepiej aniżeli ja sam, że moje lata upływają i pewnego dnia będę stary.

Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym, czynnym, lecz nie narzucającym się.

Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.

Wyzwól mój umysł od niekończącego brnięcia w szczegóły i dodaj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Zamknij mi usta w przedmiocie moich niedomagań i cierpień, w miarę jak ich przybywa, a chęć wyliczenia ich staje się z upływem lat coraz słodsza.

Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.

Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę Cię o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi. Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasem mogę się mylić.

Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać. Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach. Daj mi, Panie, łaskę mówienia im o tym... "

czwartek, 23 września 2010
Frances Itani - "Zanurzona w ciszy"

Zanurzona w ciszy

 

"Cisza ludzi słyszących włada ciemnościami"

 

Poruszająca i pięknie przedstawiona historia miłości, lęku, wygnania, wojny, pokoju, zagubienia, siły, nadziei i niepewności. Autorka delikatny sposób prowadzi nas przez świat ludzi niesłyszących, ukazując go w wielu barwach i kolorach. Bardzo dobrze się czyta kolejne strony, zagłębiając się z życie i uczucia głównej bohaterki, tak bardzo, że nie chce się odkładać tej książki i opuszczać świata Grani.

 

Opis książki:

Pięcioletnia rudowłosa Grania traci słuch z powodu szkarlatyny. W rodzinnym domu, otoczona przez kochających ją bliskich i przyjaciół, tworzy własny świat i własny sposób porozumiewania się. Po paru latach, mimio protestów matki, dziewczynka trafia do szkoły dla głuchoniemych. Nawet zostaje prymuską. Uzyskuje dyplom pielęgniarki i zaczyna pracę u miejscowego lekarza. Niebawem spotyka Jima, dzięki któremu pozna smak prawdziwej miłości. Wkrótce wychodzi za mąż, ale los szykuje obojgu tragiczną niepodziankę. Jest rok 1914...

wtorek, 21 września 2010
Mazurskie pocztówki cz. V

Śniardwy

 

Wrześniowe Mazury przywitały nas chłodem i deszczem. I tak było każdego dnia. Ale zdarzały się też chwile pięknej, słonecznej i ciepłej pogody, kiedy wypełnione wiatrem żagle prężyły się dumnie na maszcie, a fale chłodnej wody obmywały burty łódki bełkocąc coś w swoim języku.

Mimo kapryśności aury i jej zmiennych humorów udało się nam skraść wiele cudnych chwil i przepłynąć 240 km, postawić i położyć 26 razy maszt oraz spędzić prawie 60 godzin pod pełnymi żaglami i niecałe 15 godzin na burczącym silniczku :) Jak dla nas nie jest to rewelacyjne osiągnięcie, zwykle pływamy więcej, jednak teraz pogoda z lubością krzyżowała nam plany, wydzielając w sposób skąpy ładną pogodę! Czasem niestety bura i ponura aura wygrywała i siedzieliśmy cichutko w kabinie czekając aż deszcze pójdzie sobie daleko, daleko od nas. Piliśmy ciepłą herbatę i z wypiekami na twarzy czytaliśmy książki, których kilka recenzji mam zamiar tutaj przedstawić :)

 

Śniardwy

 

Jesień na Mazurach jest przepiękna. Kolorowe liście zanurzone w wodzie, kleksy barwnych plam na tle zielonych jeszcze lasów, poranna mgła cicho snująca się po jeziorze, babie lato na wyschniętych łodygach badyli, puste pola równo zaorane i obsiane zbożem, chmury o niesamowitych kształtach płynące po jasnobłękitnym niebie, ostre i świeże powietrze wciskające się wszędzie, nawet pod rękawy ciepłych bluz, urodzaj grzybów, które nie mieściły się w dłoni, zapach dymu z ognisk, w których piekły się ziemniaki, fale z niecierpliwością szarpiące brzeg, klucze gęsi przecinające niebo ostrymi skrzydłami, klangor żurawi zbierających się na skoszonych łąkach i niesamowity ryk jelenich byków, niosący się na wiele kilometrów. I ta niesamowita cisza panosząca się wokół, i ten upojny zapach czystej przyrody. Tak, zdecydowanie jesień jest piękna! Moje ukochane Mazury jesienią są piękne. I znów wróciłam jeszcze bardziej zakochana, zauroczona, zaczarowana.

 

Nidzkie

 

Nidzkie

 

Bełdany

 

Nunuś

 

Maruna

Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II