Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Czarodziejsko

 

kasztan

Zielony plecak - spakowany.

Bagażnik wypełniony po brzegi.

Lista rzeczy do zrobienia rankiem.

Posprzątany pokój.

Odhaczona lista.

Lekki niepokój.

Jutro...

Jutro będę daleko stąd, chociaż to tylko cztery godziny drogi.

Tam gdzie moje ukochane miejsce, tam gdzie wszystko jest łagodniejsze.

Gdzie oddycham innym powietrzem, i ziemia jest inna, i historia bucha z każdej wioski, i budzi mnie śpiew żurawi, i do snu kołyszą mnie trzciny,i gdzie w każdej chwile dzieją się czary i magia.

Mazury, moje czarodziejsko.

 

Łacha

Joanne Harris - "Nasienie zła"

Joanne Harris -

 

Zaskakujące, ale była to powieść przede wszystkim o miłości i obsesji. I o wampirach, chociaż słowo to pada tylko raz lub dwa w trakcie całej książki. Opowieść o nocnych wędrowcach, którzy niszczą wszystko co stanie na ich drodze, są piękni, eteryczni ale też samolubni, źli, egoistyczni i... śmiertelni, chociaż zdolni do wiecznego odradzania. Zaskakujące.  To powieść pełna mroku, ukrytych żądzy, namiętności, walki dobra ze złem, obłędu i obsesyjnej miłości. Przy użyciu niezwykłych postaci i makabrycznych scen, autorka analizuje ludzkie uczucia, emocje, instynkty, które budzą się w trudnych sytuacjach, w momentach bez wyjścia i dyktują ludzkie zachowania. Wnikliwie analizując treść książki można też dostrzec jej ukryte przesłanie i drugie dno - raz obudzone zło, odradza się na nowo i ciągle powraca.

Horror, chociaż trochę nietypowy, jak i debiutancka powieść tej autorki. Jednak mimo wszystko czuję się lekko zawiedziona i znudzona tą książką. Pomysł na takie przedstawienie wampirów był świetny, ale zabrakło czegoś w konstrukcji fabuły i postaciach bohaterów. Książka jest nierówna, od przesadnego zachwytu, egzaltacji do banału i rażącej prostoty. Czyta się całkiem dobrze, chociaż momentami było strasznie nudno i nie mogłam się wciągnąć. Może miałam zbyt wielkie oczekiwania co do tej lektury?

 

Opis książki:

Nigdy nie jest łatwo pogodzić się z faktem, że ktoś, kogo się kiedyś kochało bez pamięci, znalazł dziewczynę swoich marzeń. Alice przekonuje się o tym, gdy Joe przedstawia jej swoją nową sympatię, Ginny. Zazdrosna, czuje odrazę do Ginny, eterycznej piękności otoczonej grupą podejrzanych znajomych.

Wkrótce Alice odnajduje w pokoju Ginny schowany tam stary pamiętnik i czyta o Danielu Holmesie, jego przyjacielu Robercie i tajemniczej kobiecie, która zauroczyła ich obu – Rosemary Virginii Ashley, pochowanej przed półwieczem na cmentarzu w Grantchester – pochowanej, ale bynajmniej nie zapomnianej.

Gdy obie historie splatają się ze sobą, przeszłość i teraźniejszość stają się jednym; Alice uzmysławia sobie, że jej instynktowna nienawiść do nowej dziewczyny Joego może brać się nie tylko z zazdrości, i pogrąża się w koszmarnym świecie obsesji, zemsty, pokusy – i krwi.


sobota, 25 sierpnia 2012
Danuta Noszczyńska -"Mogło być gorzej"

Danuta Noszczyńska -

 

Przeczytałam tą książkę w ekspresowym tempie. Wciągnęła mnie od pierwszej strony i  każdym kolejnym zdaniem moje ciekawość tego co będzie dalej, stopniowo narastała. Dlatego też nie mogłam się oderwać od losów głównej bohaterki, przeżywając razem z nią kolejne wydarzenia i co chwilę wybuchając śmiechem. Płynna i wartka akcja, liczne i naturalne dialogi, ciekawi bohaterowie o nieprzeciętnych pomysłach - to wszystko sprawia, że książkę czyta się wspaniale. Oprócz dużej dawki humoru i zabawy, książka porusza też ważne, codzienne problemy - samotne wychowanie dzieci, układy w pracy, pozorna ocena ludzi, zwyczajne problemy i przeciwności losu, ale jednocześnie pokazuje, że miłość, przyjaźń, zrozumienie są w stanie pokonać nawet najbardziej zaskakujące problemy i niespodzianki. Jedynym minusem tej książki jest jej korekta - liczne literówki, czasem zmiana szyku, może nie wpływają znacząco na sam fakt czytania, jednak momentami są irytujące. Mimo tego książka jest naprawdę fajną i odprężającą lekturą.

 

Opis książki:

Julia, ambitna trzydziestosześciolatka, miotana emocjonalnie pomiędzy własnymi potrzebami, a potrzebami rodziny, stara się, jak potrafi pogodzić z sobą obie te sfery. Dzięki solidnemu wsparciu męża jakoś jej się to udaje. Dramat zaczyna się wówczas, kiedy Jacek postanawia wyjechać za granicę. Wtedy świat Julki zaczyna powoli rozpadać się na kawałki: udręczona nadmiarem prozaicznych obowiązków, bezradna wobec problemów z dorastającą, buntowniczą Marią i rozpieszczoną, siedmioletnią Antoniną, zaczyna podejrzewać się o obłęd. Ale kiedy dodatkowo zaczynają się pojawiać wokół niej jakieś dziwne, tajemnicze wydarzenia, Julia zbiera wszystkie siły i rusza do walki z losem...

czwartek, 23 sierpnia 2012
Rebecca Gable - "Osadnicy z Catanu"

Rebecca Gable -

 

Niezwykle barwna, ekscytująca i czarująca powieść oparta na grze planszowej. Przedstawiona historia jest wielowątkowa i wielopłaszczyznowa obfitująca w bardzo liczne, charakterystyczne postacie. Z precyzyjną dokładnością autorka odtworzyła barwne tło kulturowe, strukturę społeczną, życie duchowe i wierzenia, które stanowi podwalinę kolejnych wydarzeń kształtujących bohaterów. Wiele miejsca zostało także poświęcone tradycjom i obyczajom. Wszystko to sprawia, że do ręki otrzymałam spory kawałek dobrej literatury. Książkę czytało mi się bardzo dobrze i bardzo szybko. Stosunkowo wartka akcja, momentami była rozwleczona, ale to mi nie przeszkadzało, liczni bohaterowie pełni wad i zalet, które są dosyć mocno zaznaczone, dzięki temu sprawiają wrażenie bardzo żywych, naturalnych i zwyczajnych. Do tego swobodne dialogi, interesujące wydarzenia i ciągłe napięcie. W efekcie przeczytałam w dwa wieczory prawie osiemset stron. Nie mogłam się oderwać od tego magicznego świata stworzonego przez autorkę. Dlatego ciągle jestem pod urokiem tej historii.

 

Opis książki:

Kiedy Wikingowie Osmund i Candamir przypłynęli do swojej wioski Elasund, z wielu spichrzy, chat i największej stodoły pozostały już tylko zgliszcza.Napastnicy nie znali litości. Jeśli czegoś nie mogli zrabować, starali się to spalić. Z ich rąk zginęli mężczyźni, kobiety i dzieci. Tych, którzy zostali przy życiu, praktycznie pozbawiono szans na przetrwanie zimy. Wówczas w głowie krewniaka Candamira rodzi się szalony plan gdy tylko nadejdzie wiosna, trzeba zostawić za sobą Elasund i osiedlić się tam, gdzie ziemia jest żyźniejsza, a klimat łagodniejszy. Tak zaczyna się niebezpieczna wyprawa do legendarnego Catanu, podczas której przyjdzie się bohaterom zmierzyć z bezlitosną naturą, bogami autochtonów i własnymi słabościami

środa, 22 sierpnia 2012
Irena Matuszkiewicz - "Czarna wdowa atakuje"

Czarna wdowa atakuje - Irena Matuszkiewicz

 

Nie miałam okazji czytać pierwszej części tego kryminału, czyli "Nie zabijać pająków", ale nie przeszkadzało mi to zbytnio. Natomiast jeśli ktoś chce przeczytać obie kryminały - to niech czyta w prawidłowej kolejności, ponieważ w drugiej części jest bardzo wiele odniesień do części pierwszej - łącznie z powiedzeniem kto jest mordercą - a to zepsuje zabawę. Książkę czytało mi się stosunkowo dobrze - wartka akcja, liczni bohaterowie, naturalne dialogi, duża dawka dobrego humory, zagadki, tajemnice, intrygi, romanse i liczne szczegóły naprowadzające na trop sprawcy. Dodatkowym plusem są postacie, które są bogate w liczne, charakterystyczne przywary i wady, co daje wymiar satyryczny tej powieści. Dlatego w efekcie otrzymujemy zabawne czytadło, przy którym można się odprężyć i zrelaksować, i może odnaleźć kilka wad w sobie.

 

Opis książki:

Nic tak nie ożywia balu sylwestrowego jak nieoczekiwany trup. Tym bardziej dwa. Taka atrakcja spotkała uczestników pierwszego sylwestra w pensjonacie "Mieszko", prowadzonym przez spółkę: Stenia Korzyńska & Ada Madras. Ta noc należała do pracowników międzynarodowej firmy OLPAKA.
Kiedy wybiła dwunasta, wesołe towarzystwo podziwiało przed dworkiem sztuczne ognie i nie zauważyło, że jedna z kobiet, nie najtrzeźwiejsza, to prawda, gdzieś się zawieruszyła. Nie szukali jej, przekonani, że odpoczywa w swoim pokoju. Trzy godziny później kapitan Pająkowska, ochroniarz "Mieszka", znalazła zgubę w parkowej altance - martwą. Zanim balowicze zdążyli się oswoić ze stratą, z ciernistych krzaków trzeba było wyjmować ciało innej kobiety. Ściągnięty w nocy do "Mieszka" komisarz Dyna nie miał łatwego zadania. Dwa trupy odwieziono do kostnicy, a tymczasem wszyscy chcą się kochać, podziwiać i składać sobie najlepsze życzenia.

wtorek, 21 sierpnia 2012
Irena Matuszkiewicz - "Szepty"

Irena Matuszkiewicz -

 

W zaskakująco delikatny, lekki i wyważony sposób autorka przedstawia w tej powieści - starość. Jest to wciągająca, pełna ciepła i mądrości książka napisana z dystansem i dużą dawką dobrego humoru. Jest powieścią przede wszystkim dojrzałą. Może dlatego też, tak bardzo magiczną. Sięgając po tą lekturę nie spodziewałam się takiego ładunku emocji, refleksji, przemyśleń. Liczyłam  na zwyczajne i przyjemne czytadło, a dostałam coś zupełnie innego. Na szczęście. Książkę powinny przeczytać babcie, córki, wnuczki, a każda z nich dostanie coś dla siebie i może inaczej spojrzy na te pozostałe. Świetnie ukazany temat starości - jako wartości umownej, jako kolejny piękny etap życia, jakoś coś niezwykłego. Chciałabym, że "starsze" osoby miały tyle wiary i werwy co "alebabki' i nie narzekały na swój wiek, ani nie szukały w tym usprawiedliwień. I mam nadzieję, że moja starość nie będzie tylko narzekaniem, lecz pięknym i spokojnym etapem mojego życia.

 

Opis książki:

Kiedy Felicja Lipecka zaczyna niedomagać, przeprowadza się do córki i zamieszkuje wraz z jej rodziną. Chce zająć się domem, ogrodem, robić przetwory i nalewki, być "prawdziwą" babcią. Spotyka ją jednak rozczarowanie - w domu jest tłoczno, lecz absolutnie cicho.

Zdążyła się zorientować, na czym polega spokój nowego domu. To był szeptany spokój. Córka z zięciem - szu, szu, szu, Małgosia do komórki - szu, szu, szu, a ona, zamknięta w pokoju - szu, szu, szu do Pana Boga, żeby ją natchnął jakąś mądrą myślą.

Próbując przełamać ciszę, Funia zaczyna głośno wystukiwać swoje dzieje na maszynie do pisania... Wszystko się zmienia, kiedy wstępuje do alebabek. Alebabki nie są przebojowymi trzydziestolatkami żyjącymi na wyścigi z czasem, tylko dojrzałymi, żeby nie powiedzieć "przejrzałymi" paniami. Tam Funia jest taką, jaką chciała być w domu - znajduje posłuch i słuchaczki, zyskuje apetyt na życie. Ale tam też poznaje prawdę o sobie i realizuje swoje największe marzenie, choć nie najlepiej na tym wychodzi - jak to w życiu.

niedziela, 19 sierpnia 2012
Irena Matuszkiewicz - "Ostatni sprawiedliwy"

Irena Matuszkiewicz -

 

Napisana z werwą i dowcipem pasjonująca lektura, od której trudno się oderwać. Książka mimo, że kryminał to jednak lekko odbiega od stereotypów i z każdą stroną zaskakuje czytelnika uniemożliwiając mu przewidywanie dalszych wydarzeń. Dlatego tak trudno jest się rozstać z tą książką w trakcie czytania, po prostu ciekawość bierze górę. Autorka stworzyła liczną grupę różnorodnych i bardzo realistycznych bohaterów, ale momentami miałam wrażenie, że gubię się w tej ilości stworzonych postaci. Wartka akcja, kryminalna fabuła, liczne zagadki, naturalne dialogi, a wszystko podszyte farsą i dużą dozą humoru. Dlatego też czytając tą powieść bardzo dobrze się bawiłam, momentami zaśmiewając się do łez.

 

Opis książki:

Koniec pierwszej dekady XXI wieku. Niewielka osada przylepiona do dużego miasta, a w niej duża firma krawiecka, świeżo po fuzji wywołanej kryzysem. Właściciele przedsiębiorstwa, Maciej Cieplicki i Jacek Bulwiak, to mężczyźni w wieku co najmniej średnim. Można powiedzieć, że łączy ich wieloletnia wzajemna... zazdrość. To ona była motorem napędowym ich fortun. Jeśli jeden kupował samochód, drugi musiał mieć o klasę lepszy, dotyczyło to wszystkich dóbr poza żonami, bo te zostały wybrane znacznie wcześniej. Kiedy więc w niejasnych okolicznościach ginie Maciej Cieplicki, podejrzenie pada na wspólnika, jednak ten ma bardzo wiarygodne alibi. Podobnie żona zamordowanego, jego przyjaciółka oraz wszyscy inni, którzy mogli mieć motyw. Świeżo upieczony komisarz prowadzący śledztwo bardzo się stara niczego nie przeoczyć. Nie ma łatwego zadania. Cieplickiego nie lubił nawet jego własny pies. Oczywiście pies nie zabił...

czwartek, 16 sierpnia 2012
Stephen King - "Cztery pory roku"

Stephen King -

 

Zestaw czterech minipowieści na kolejne cztery poru roku. Jest to jedna z  bardziej przerażających książek tego autora. Mimo, że brak tutaj elementów horroru czy fantastyki, okropnych potworów czy niewytłumaczalnych zjawisk, to jednak te opowiadania są przerażająco prawdziwe i zwyczajne. I może dlatego tak bardzo mocno uderzają w czytelnika w trakcie ich poznawania. Każde opowiadanie jest inne pod względem budowy i treści, ale jednocześnie są one bliźniaczo podobne - dlatego, że wywołują podobne emocje, odkrywają ludzką naturę, zmuszają do zadawania pytań i spojrzenia w głąb siebie. Sięgając po tą lekturę nie zawiodłam się otrzymałam solidny kawałek dobrej literatury. Każda z tych minipowieści mnie zaskoczyła i wzbudziła we mnie różne, skrajne emocje. Całość czytało mi się bardzo dobrze i trudno było się oderwać od poszczególnych historii. I muszę wspomnieć o okładce - dla mnie jest ona przepiękna.

 

Opis książki:

Skazani na Shawshank
Andy Dufresne odsiaduje karę dożywotniego więzienia za podwójne morderstwo, którego nie popełnił. W Shawshank rządzą sadystyczni strażnicy, a dyrektor więzienia to hipokryta i oszust. Ale Andy jest sprytniejszy od każdego z nich. Lata, jakie przyjdzie mu spędzić w celi, wykorzysta na przygotowanie misternego planu zemsty ? tak zaskakującego, że zmyli nawet najbliższych mu współwięźniów...

Zdolny uczeń
Todd Bowden wpada na trop hitlerowskiego zbrodniarza, który pod przybranym nazwiskiem ukrywa się w amerykańskim miasteczku. Trzynastoletni chłopak okaże się bardzo pojętnym uczniem oprawcy z Auschwitz...

Ciało
Czwórka dwunastoletnich chłopców wyrusza do lasu w poszukiwaniu ciała martwego nastolatka...

Metoda oddychania
Emlyn McCarron opowiada historię niezwykłego porodu, jaki przed laty odebrał w Wigilię Bożego Narodzenia. Porodu, który zaczął się śmiercią pacjentki w wyjątkowo drastycznych okolicznościach... 

wtorek, 14 sierpnia 2012
Rosamunde Pilcher - "Poszukiwacze muszelek"

Rosamunde Pilcher -

 

Piękna, obyczajowa, nasycona emocjami powieść. Taka zwyczajna, a jednocześnie niezwykła. Ciepła i wzruszająca. I mądra. Fabuła toczy się powoli i nieśpiesznie, swoim spokojnym rytmem, trochę leniwie, ale jednocześnie ciągle jest bogata w różne wydarzenia. Bohaterowie to cała feeria barw - każdy z nich reprezentuje inną postawę, inny charakter, inne życie i inny, lecz taki sam specyficzny styl życia Brytyjczyków. Na szczęście. Dzięki temu nie jest nudno, lecz bardzo ciekawie i kolorowo. Dlatego czytając można delektować się każdą stroną tej historii, wzruszać i czerpać siłę. Autorka nie ocenia i nie moralizuje, lecz ze spokojem, wyrozumiałością i łagodnością prezentuje ludzkie słabości. I tak smutno się robi, kiedy książka się kończy. Lektura zapadająca w pamięć. I dla tych co uwielbiają dobre książki.

 

Opis książki:

Kiedy Penelopa Keeling zaczyna swą opowieść, ma sześćdziesiąt cztery lata. Ma za sobą pochopnie zawarte małżeństwo w burzliwym czasie wojny. To za jego sprawą opuściła kiedyś rodzinny dom w Porthkerris. Teraz, kiedy wychowała już troje dzieci, pragnie powrócić do miejsca, gdzie dorastała. Wspomina wszystkie złe i dobre strony młodych lat. I nagle też dowiaduje się, że olejne obrazy jej ojca stały się modne. I cenne. Tak jak ten jej ulubiony, przedstawiający dzieci na plaży: ?Poszukiwacze muszelek". Szybko także starsza córka Nancy i syn Noel uznają, że obraz należy sprzedać - ku rozpaczy matki. Jedynie Oliwia, młodsza córka, wie, że należy zrobić wszystko, by Penelopie nie zabierać tej największej w jej życiu radości. Ale czy zdoła przekonać zaślepione rodzeństwo...

sobota, 11 sierpnia 2012
Robin Cook - "Niebezpieczna gra"

Robin Cook -

 

Opis książki, tak bardzo zachęcający do czytania, niestety nie bardzo odpowiada treści książki. Sięgając po thriller medyczny spodziewałam się kolejnych zagadek medycznych, ciekawych bohaterów, wartkiej akcji - porwanie dziecka, emocji i natłoku myśli, które towarzyszą mi w trakcie czytanie takiej lektury. Zamiast tego otrzymałam pięćset stron nieciekawych, lekko nudnawych i dość przewidywalnych rozważań, poprzerywanych od czasu do czasu jakąś tam, niezbyt szybką akcją. Czytając zwyczajnie się męczyłam, ale ciągle miałam nadzieję na jakąś niespodziankę oraz to sławetne porwanie. Niespodzianki nie było, porwanie było... tuż przed samym końcem książki - szczęśliwie wniosło odrobinę świeżości w fabułę i sprawiło, że nie miałam poczucia kompletnie straconego czasu. Może za mało medycyny, a za dużo kryminału - chociaż kryminału też lubię, a ten czytało mi się wyjątkowo opornie - zbyt mało akcji, a zbyt wiele na temat organizacji przestępczych. Nie podobało mi się i czuję się lekko zawiedziona. Mam nadzieję, że następna książka tego autora będzie dużo lepsza.

 

Opis książki:

Najlepszy nowojorski patomorfolog, Laurie Montgomery-Stapleton, wraca do pracy po urlopie macierzyńskim. Pierwsza sprawa, którą jej powierzono, choć z pozoru prosta, okazuje się wyjątkowo niebezpieczną zagadką.

Satoshi Machita, były naukowiec z uniwersytetu w Kioto, uzyskał właśnie cenny patent z dziedziny, która wkrótce ma się stać fundamentem medycyny regeneracyjnej - biznesu wartego być może biliony dolarów. Gdy umiera na zatłoczonym peronie nowojorskiego metra, Laurie musi rozstrzygnąć, czy to zgon z przyczyn naturalnych, czy może element niezwykłej intrygi.

Ci, którzy woleliby pozostać w cieniu, są gotowi zrobić wszystko, by Laurie przestała się interesować sprawą śmierci Satoshiego. Mimo anonimowych gróźb, patomorfolog z wyjątkową dociekliwością kontynuuje swoje dzieło, aż wreszcie groźby zostają spełnione, a ich ofiarą pada jej ukochany syn. Teraz Laurie staje w obliczu dwóch wyzwań: rozwiązania kryminalnej zagadki i ratowania własnego dziecka...

 
1 , 2
Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II