Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
wtorek, 29 czerwca 2010
Aleksandra Ścigała - "Zobacz, Marianna, co narobiłaś"

Zobacz Marianna, co narobiłaś


"Od marzeń można się rozchorować, takie są niebezpieczne."


"Życie to wędrówka. Teraz wiem. Wyścig do mety, która okazuje się jedynie kolorową taśmą, a za nią jest kolejna droga i tysiąc następnych."


Spodziewałam się czegoś innego w tej książce. Sama nie wiedziałam co to ma być, ale nie to co w niej znalazłam. Może miało być ładnie, gładko, może śmiesznie, może smutno, może bardziej prosto i jasno. Mimo, że książka cienka, to początkowo jej czytanie szło mi bardzo, bardzo ciężko. Nie lubiłam ani bohaterów, ani stylu autorki, ani niczego. Wszystko było nie takie. Ale czytałam dalej. I w pewnym momencie nastąpiła całkowita zmiana moich uczuć, co do bohaterów, stylu, formy. Czytanie tej lektury sprawiło mi ogromną przyjemność! Ta książka jest inna, fascynująca, pełna uczuć, niepokoju. I ciężko się od niej oderwać, a kiedy się kończy, to jeszcze długo gości w myślach. Przynajmniej w moich :)

 

Opis książki:

"Marianna" jest o Polsce. Polska rajcuje mnie najbardziej. Prowincja. Ten poszukiwany koniec świata. Tutaj płynie życie. Tylko czas nie. "Marianna" jest o mnie. O tym, jak strasznie nienawidzę Tego Wszystkiego. O świecie takim, jaki masz za oknem. Bezrobocie, zawistne sąsiadki pod drzwiami, tyle zmartwień nie pozwala spać. I marzenia cię zabijają, dzień po dniu, a rzeczywistość swoją drogą.

No więc, co poeta chciał powiedzieć: trzech braci, Szymon, Grzegorz i Młodszy bujnęło się w jednej dziewczynie. Chcieli dać jej trochę szczęścia. Marianna przypomina im matkę. Stary ksiądz w przydeptanych bamboszach wywołuje jej ducha, używając kranówy zamiast wody święconej. Grzegorz maluje konfesjonał w kościele, a wysłannik kurii przylepia się do niego. Właściciel sklepu meblowego opłakuje sprzedaną kanapę, a dewotki przepływają pod domem jak pielgrzymki, rano, w południe, wieczorem, i Grzegorz oblewa je z okna zupą.

Nie wspominając o ślubie. Mój ulubiony fragment.
Nie cyrk?
Życie.
Też fajnie. W sumie żadna różnica.

sobota, 26 czerwca 2010
Mazurskie pocztówki - część II.

Nidzkie

 

Lubię wsłuchiwać się w szum wody, w łopotanie żagli, w głos trzcin, śpiew ptaków. W otaczający mnie świat. W ciszę, którą tworzy niezlicznona ilość, zgranych, idealnie do siebie pasujących dźwięków, które niosą ukojenie i spokój.


Las

 

Lubię patrzeć na świat wokół mnie. Na zieleń traw i drzew, na błękit nieba i wody. Na otaczjący nas kalejdoskop kolorów. Tak pewny, stały, konkretny, a jednocześnie tak zmienny, żywy, niepewny. Kolory przesuwają się przed moimi oczami, tworząc piękną mozaikę codzienności.


Krawat

 

Lubię zwracać uwagę na szczegóły, detale. Bez nich nie byłoby całości. To one decydują o urodzie każdego dnia, każdej chwili. Tysiące maleńkich szczególików, prawie niezauważalnych, lecz niezbędnych do pełni szczęścia i radości. To one, tak naprawdę, nadają rytm i cieszą. Sobą.

Nidzkie

 

Jest taka pora dnia, w której wszystko zatrzymuje się na chwilę. Kiedy cichnie wiatr, wygładza się tafla wody, uspokajają się ptaki. To moja ukochana pora dnia, niosąca za sobą spokój, obietnicę nocy i nowego dnia. Wieczór. Czas między dniem a nocą. Czas zawieszenia, zamyślenia, oddechu. Niesamowity. Upragniony. Spokojny. Gdy jesteśmy tylko dla siebie.

 

Łabędzie

 

Zachwycam się przyrodą. Jej kolorami, dźwiękami, zapachem, smakiem i dotykiem. Harmonią i rytmem. Dla mnie jest idealna. Czerpię z niej garściami, wszystko co może mi dać, uważając by jej nie skrzywdzić. By napawała moje zmysły ciągle, nieprzerwanie.

 

Łabędzie

 

Zachwycam się tą uśmiechnętą mordką i merdającym ogonem każdego dnia :) To moje ukochane psie szczęście. Zawsze uśmiechnięte i pełne radości. Dzielnie towarzyszy nam w mazurskich rejsach. Mój :)

 

Nunuś

 

Między dniem a nocą, zanim obudzą się demony...


Nidzkie

Skorupka

piątek, 25 czerwca 2010
Nora Roberts - "Szkarłatna lilia"

Szkarłatna lilia

 

Ostatni tom trylogii "W ogrodzie", który wcale nie zaskakuje, lecz mimo to czyta się bardzo dobrze. Ciągle z zainteresowaniem przerzucałam poszczególne strony powieści. Moim zdaniem jest to świetna lektura dla osób nieznudzonych stylem Nory, dla osób chcących przeczytać coś przyjemnego i lekkiego, dla osób, które lubią sobie posiedzieć w ogrodzie z książką, delektować się otaczającym światem. Po prostu dla każdego kto ma ochotę ją przeczytać :)

 

Opis książki:

Ostatnia część opowieści o losach trzech przyjaciółek z Harper House, wiekowej rezydencji koło Memphis w Tennessee. Stary dom od ponad wieku nawiedzany jest przez ducha kobiety o imieniu Amelia. Wiadomo, że Amelia nienawidzi mężczyzn, gdyż została kiedyś okrutnie skrzywdzona przez jednego z nich. Toteż gdy mieszkanki rezydencji najpierw Stella, potem Rosalind decydują się na małżeństwo, zjawa w wyjątkowo nieprzyjemny sposób okazuje swe niezadowolenie. Teraz jej złość zwraca się przeciwko trzeciej z przyjaciółek, Hayley, zakochanej w Harperze, najstarszym synu Roz.

czwartek, 24 czerwca 2010
Czerwcowy stosik

Czerwcowy stosik

 

Czerwiec ma się ku końcowi, ale zapas ksiażek jest :) To moje najnowsze zdobycze biblioteczne, tak więc zdecydowanie nudzić się nie będę. Zwłaszcza, że w przyszłym tygodniu wybieram się na łowy do mojej drugiej ulubionej biblioteki. Dlatego zapewne stosik jeszcze troszkę urośnie. Ale ja po prsotu uwielbiam czytać :)

 

Stosik:

1. Nora Roberts (J.D.Robb) - "Skarby przeszłości"

2. Sarah Waters - "Pod osłoną nocy"

3. Carolos Ruiz - Zafon - "Gra Anioła"

4. Nora Roberts - "W samo południe"

5. Philippa Gregory - "Dziedzictwo"

6. Lewis Perdue - "Genom śmierci"

7. Debbie Macomber - "Jedna noc"

8. Debbie Macomber - "Żona z ogłoszenia"

9. Agnieszka Krawczyk - "Napisz na priv"

10. Itani Frances - "Zanurzona w ciszy"

11. Ben Elton - "Ślepa wiara"

 

Poza zdjęciem:

12. Joanna Chmielewska - "Rzeź bezkręgowców"

13. Danuta Noszczyńska - "Luzię pilnie sprzedam"

 

 

Wolne wieczory zapowiadają się ciekawie :)

Nora Roberts - "Czarna róża"

Czarna róża

 

Kolejny tom trylogii "W ogrodzie", i tak samo dobry jak poprzedni, mimo, że stosunko łatwo zgadnąć co się będzie działo, to i tak czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem :) Lektura w sam raz na ciepłe, letnie wieczory :)

 

Opis książki:

W Harper House, jednej z najpiękniejszych starych rezydencji w stanie Tennessee, mieszkają trzy przyjaciółki: właścicielka posiadłości Rosalind, jej kuzynka Hayley i Stella Rothchild, zarządzająca centrum ogrodniczym Roz. Od ponad stu lat tajemnicza zjawa, zwana przez kolejne pokolenia domowników domowników Oblubienicą, ukazuje się dzieciom i kobietom w ciąży. Mimo żmudnych poszukiwań doktor Mitchell Carnagie nie zdołał ustalić jej tożsamości. Wiadomo tylko, że za życia miała na imię Amelia i była blisko związana z rodziną Harperów. Amelia nienawidziła mężczyzn, uważała ich wszystkich za kłamców i wiarołomców. Toteż gdy Rosalind coraz bardziej angażuje się w romans z przystojnym historykiem, Oblubienica postanawia dać jej nauczkę....

poniedziałek, 21 czerwca 2010
Gdzie woda i wiatr, cisza i spokój... Mazurskie pocztówki.

Bełdany

 

Błękit nieba przyozdobiony klekasmi białych, puchatych chmur. Zielononiebieska woda czasem o gładkiej tafli, czasem lekko zmarszczona jak nosek szczeniaczka, a czasem wzburzona, pełna białych grzyw, ale zawsze zamknięta w ramach i otoczona smukłymi trzcinami. Brzeg czasem piaszczysty, czasem wysoki, czasem niedostępny, czasem zachęcający, ale zawsze obiecujący ciszę i spokój po całym dniu żeglugi.


bom

Wiatr bawi się włosami, łagodnie wypełnia żagle, napinając liny. Słońce topi swoje promienie w głębokiej wodzie, zostawiając drobne klejnoty na jej powierzchni. Majestatyczne drzewa przeglądają się w wodnych lustrach poprawiając swe ciemne korony. Krzyki ptaków przerywają rytmiczny duet wody i wiatru, wprowadzając dysonans, zakłócając rozmyślania. Lecz niezwykle szybko te chrapliwe dźwięki tworzą nową, zgrabną melodię, kołyszącą moje myśli.

 

Kacorek

 

Kraina Tysiąca Jezior... Mazury... Mają dla mnie nieodparty urok, któremu ulegałam kilka lat temu za sprawą mojego K :) To dzięki niemu poznałam tą fascynującą Krainę, pełną bajecznych jezior, zakątków, zaciszy. Krainę gdzie można odpocząć, zanurzyć się w ciszy, posłuchać siebie i świata wokół. Po prostu być sobą i czerpać z tego siłę, radość i dobrą energię :) 

 

Słońce


I tak bardzo, bardzo chciałabym, aby te chwile trwały i trwały...

 

Nidzkie

 

I chyba nigdy nie nasycę się tymi cudnymi widokami, pięknem, przyrodą...

 

Kilwater

 

Nidzkie

 

Łabędź

 

Skorupka (tak ją w myślach nazywam, bo jest maleńka i urocza)... Łódeczka... Nasz wędrujący domek, którym opływamy mazurskie jeziora :) Skorupka to łódeczka Rodziców K. Dzięki Ich uprzejmości mamy możliwość korzystania z niej, za co serdecznie Im dziękuję :)

 

Skorupka

 

A ja ciągle marzę o własnej Skorupce ;)

niedziela, 13 czerwca 2010
W zamyśleniu....

Notatki

 

Na szczęście ten widok nie będzie mi towarzyszył w najbliższym czasie... Zasadniczo, aż do października :) Wczoraj zdałam ostatni egzamin w tej letniej sesji :) Cieszę się bardzo, zwłaszcza, że był trudny przedmiot i oprócz wiedzy trzeba było mieć sporo szczęścia. O dziwo, dopisało mi ono! Stukot moich wysokich sandałków o podłogę prosektorium układał się w radosną melodię, spódnica  tańczyła wokół nóg, twarz rozjaśniał uśmiech, a oczy - radosne błyski. Za drzwiami czekał On, zaciskając kciuki. Gdy otwierałam drzwi na korytarz, już wiedział. Śmiał się razem ze mną. I świat znów nabrał barw :)


książka

 

Wszystkie moje książki, notatki, karteczki wylądowały na drewnianej półce, w równym szeregu, czekając na kolejny semestr. A te, które już zakończyły swój naukowy żywot, pieczałowicie umieściłam w pudełeczku, kolejno według dat i przedmiotów. Wiem, że te materiały już nie będą mi potrzebne, ale tak ciężko rozstać się z nimi.

Z notatkami pisanymi nocą i w weekendy, niebieskiem długopisem, na kartkach w linie, które lądowały w teczce z kotkiem i doklejoną żółtą karteczką.Które przeglądałam niezliczoną ilość razy, dotykałam w zamyśleniu, złościłam się nad nimi, i spoglądałam z nadzieją na rzędy równych literek.

Z książkami, które woziłam ze sobą w plecaku do domu i na stancję, które niosłam delikatnie z biblioteki i z uczuciem przeglądałam ich wytarte i sfatygowane stronice. Z książkami, które godzinami wybierałam w księgarni, delektując się ich kształtem, zapachem i treścią. A potem szybko biegłam do mieszkania, by w ciszy i spokoju powoli otwierać kolejne strony, pachnące jeszcze farbą i nowością.

Wszystko to stanowi bardzo ważny element mojego życia, cząstkę mnie samej. Może dlatego tak trudno jest się rozstać?

 

książka

 

A jutro, lub też może nawet dziś, wsiądę w swój czerwony samochód, włączę radio i pojdę daleko przed siebie. Będę podziwiać cudne krajobrazy przesuwające się za oknem, łapać ręką wiatr i zapadać się w fotelu, spoglądając co chwilę na Niego... na Jego silne dłonie pewnie trzymające kierownicę, na Jego uśmiech błąkający się po twarzy, na Jego profil, tak mi bliski i tak dobrze znany, a jednocześnie ciągle pełen niespodzianek.

Zostawię za sobą swoje ukochane miasto, by za kilka godzin zatrzymać się na ukochanej, zielonej ziemi, by patrzeć w najbardziej błękitne niebo jakie widziałam, by wdychać powietrze, które tak kocham, by móc zanurzyć się w ciszy i spokoju... i znów odnaleźć swój wewnętrzy rytm...


 

Nidzkie

sobota, 12 czerwca 2010
Nora Roberts - "Błękitna dalia"

Błękitna dalia

 

Kolejne spotkanie z trylogią Nory :) I moim zdaniem, zdecydowanie lepsze niż poprzednie. Mimo, że schemat powieści, a w zasadzie całej trylogii, jest dość prosty, banalny i przewidujący, to książkę czytało się naprawdę dobrze. Piękne kobiety, idealne dzieci, przystojni mężczyźni, duch,przyjaźń, miłość, marzenia, które się spełniają, dom i ogród jak ze snu - jednym słowem powieść przenosi nas w wyjątkowy i piękny świat, w którym wszystko jest takie gładkie, proste, bez skaz i niepewności, wręcz idealne. Świetna lektura, w sam raz, aby oderwać się od codzienności i monotonii, lekka, przyjemna i taka marzycielska :)

 

Opis książki:

W domu Harperów, należących do najbogatszych rodów Tennessee, mieszkają trzy zaprzyjaźnione kobiety: owdowiała Rosalin Harper, właścicielka posiadłości, Stella Rothchild, której mąż zginął w katastrofie lotniczej, zostawiając ją z dwoma małymi synkami, oraz młodziutka krewna Rosalin, Haily, spodziewająca się dziecka. Dom od lat nawiedzany jest przez ducha kobiety, zwanej przez mieszkańców Oblubienicą. Najczęściej pokazuje się dzieciom i kobietom w ciąży. Harperowie zatrudniają profesora uniwersytetu w Memphis - ma on wyjaśnić, kim jest tajemnicza zjawa. Naukowiec jest zafascynowany tą dziwną historią, ale i - w nie mniejszym stopniu - piękną panią domu. Tymczasem Stellę coraz częściej nawiedza sen, w którym w jej wypielęgnowanym ogrodzie wyrasta piękna, lecz groźnie wyglądająca błękitna dalia, a tajemniczy głos podszeptuje, żeby jak najszybciej wyrwała dziwny kwiat.

czwartek, 10 czerwca 2010
Mitch Albom - "Jeszcze jeden dzień"

Jeszcze jeden dzień

 

Nie wiem co skłoniło mnie do wybrania tej książki z biblioteki, ale wiem, że to musiała być jakaś dobra energia :) Książka, chociaż niepozorna, jest wyjątkowa! Pełna ciepła i magii, mądra i wzruszająca. Mimo, iż początkowo ciężko szło mi czytanie, to potem utonęłam w słowach i zdaniach. Książka poruszyła moje serce i zapadła mi głębko w pamięć. Myślę, że jest to idealna książka dla każdego, kto potrafi chociaż na chwilkę zatrzymać się i zastanowić na sobą, nad innymi którzy go otaczają i docenić to co ma. W pędzie codzienności zapominamy o tym, jak ważni są bliscy nam ludzie, zapominamy o tym, że nie wszystko jest takie jak nam się wydaje, że ktoś może mieć inne uczucia i inne spojrzenie na świat. Tak często zapominamy...

Polecam każdemu, a zwłaszcza tym, którzy czasem narzekają na swoje mamy :)

 

Opis książki:

Nowy bestseller autora "Wtorków z Morrim" i "Pięciu osób, które spotykamy w niebie". Pełna życiowej mądrości i... magii, wzruszająca opowieść o tym, że póki żyjemy, mamy szansę na poprawę losu, a miłość matki jest wieczna i może sprawić cud. Chick - mężczyzna w średnim wieku - nie zrobił kariery i zaniedbał rodzinę. Gdy postanawia ze sobą skończyć, w najtrudniejszej chwili swego życia trafia do rodzinnego domu, w którym spotyka... dawno zmarłą, ukochaną matkę. Duch? Wytwór wyobraźni zrozpaczonego, zagubionego człowieka? Starsza pani, ofiarowując synowi jeszcze jeden wspólny dzień, pozwala mu spojrzeć na wszystko inaczej i uwierzyć, że jeszcze nie wszystko stracone.

niedziela, 06 czerwca 2010
...

“(...)cokolwiek robimy w naszym życiu, co jest formą radości życia, okazuje się albo nielegalne, albo niemoralne, albo tuczące, albo nawet- co najbardziej przygnębiające- może być kancerogenne.”

Cytat wyjęty z "Patologii" Robbins'a

21:49, selketowa , Zapiski
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2
Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II