Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
niedziela, 28 kwietnia 2013
Małgorzata Gutowska-Adamczyk - "Niebieskie nitki"

Niebieskie nitki

 

Dość długo czytałam tą książkę, mimo jej nieznacznej objętości. Nie porwała mnie, nie mogłam dać się jej przekonać ani nie polubiłam jej bohaterów, którzy byli zbyt nijacy i zbyt sztuczni, a dodatkowo nad interpretowali proste wydarzenia. Dodatkowo nadmierna ilość wątków utrudniała połapanie się w akcji i zrozumienie wzajemnych zależności między postaciami. W trakcie czytania cały czas miałam poczucie, że czegoś brak, czegoś niezwykle istotnego. Jak gdyby autorka cały czas podsuwała 'nitki', które zaprowadzą czytelnika do wielkiego finału, tymczasem - niczego takiego nie było -  miałam wrażenie, że historia urywa się nagle, bez wyjaśnienia, pozostawiając ogromne poczucie niedosytu i zawodu. I to spotęgowało moje rozczarowanie tą książką. Może miałam za duże wymagania, może doszukiwałam się starego dobrego stylu książek młodzieżowych, może byłam zbyt zabiegana, żeby znaleźć ogromną radość z czytania tej powieści. Dla mnie była to książka nijaka, taka, którą dość szybko się czyta i szybko zapomina i, do której nie ma ochoty się wrócić. 

 

Opis książki:

Szesnastoletnia Linka nie umie się pogodzić z rozwodem rodziców. Czuje, że ojciec ją zdradził, a z matką nie może się dogadać. Na domiar złego musi się przeprowadzić do zrujnowanego dworku babci i prababci. W pełnym życzliwości i ciepłych wspomnień otoczeniu Linka próbuje na nowo poukładać sobie życie. Ale czy serdeczność najbliższych kobiet wystarczy? Wrażliwa dziewczyna szuka ukojenia w sztuce, nieoczekiwanym wsparciem staje się korespondencja ze sławnym pisarzem. Wirtualną znajomość z tym intrygującym mężczyzną nawiązuje także matka Linki...


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 1,7 cm

Z literą w tle -   litera "G"



środa, 24 kwietnia 2013
Tess Gerritsen - "Dolina umarłych"

Dolina umarłych

 

Ah, co to była za książka! Od samego początku trzymała w napięciu, które z każdą przeczytaną stroną tylko rosło, by osiągnąć apogeum tuż przed samym końcem. Świetnie przeprowadzona fabuła; niezwykła zagadka, której rozwiązanie nie jest wcale takie proste; doskonałe opisy emocji, które były niemalże namacalne; dynamiczna akcja i dozowane stopniowo, powoli uczucie niepokoju; charakterystyczni i wyraziści bohaterowie; co ciekawe - mało drastycznych scen, ale opisy wydarzeń i zachowań postaci są naprawdę wnikliwe, dokładnie  i bardzo mocno oddziałujące na wyobraźnię czytelnika, potęgując jeszcze bardziej grozę. To chyba jedna z najlepszych książek tej autorki. Nie mogłam jej odłożyć dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania, tak bardzo byłam ciekawa co będzie dalej, jak to wszystko się skończy, co będzie dalej. Jedyne co do czego mam odrobinę zastrzeżeń to zakończenie, było trochę słabe, zbyt banalne. Z drugiej strony wyjaśniło wszystkie niedopowiedzenia. Ta powieść spełniła wszystkie moje wymagania co do dobrego thrillera.

 

Opis książki:

Coś przerażającego wydarzyło się w opuszczonej przez ludzi wiosce Królestwo Boże ukrytej w przysypanej śniegiem dolinie w stanie Wyoming. Jej mieszkańcy dosłownie rozpłynęli się w powietrzu, porzucając domy i samochody - dwanaście identycznych domostw i nietknięte posiłki na stołach. Doktor Maura Isles, jadąca ze znajomymi do Wyoming na konferencję patologów, trafia tu przypadkiem, gdy jej samochód wypada z drogi podczas śnieżycy. I znika bez śladu. Kilka dni później auto z czterema spalonymi ciałami zostaje odnalezione na wiejskiej drodze. Policja uważa, że są wśród nich szczątki Maury. Detektyw Jane Rizzoli nie wierzy w śmierć przyjaciółki, prowadzi własne śledztwo. Czy zniknięcie doktor Isles ma związek z serią zbrodni popełnionych wcześniej w tej samej okolicy?

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,1 cm

Z literą w tle -   litera "G"



poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Jarosław Grzędowicz - "Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy"

Popiół i kurz

 

"-To są te ... ghule? Te, co wyglądaja jak koty?
- Nie. To sa koty.
- Zwykłe koty?
- Koty nie sa zwykłe. Zastanawiałes się, dlaczego tyle śpią? Większość życia spędzają w świecie Pomiędzy. To nasz świat wydaje im się snem." 

 

Zachęcona opisem na okładce raźno zabrałam się do czytania tej książki. I odłożyłam ją dopiero wtedy, gdy ją przeczytałam. Po prostu wciągnęła mnie od pierwszej strony i sprawiła, że czytałam ją z zapartym tchem, niecierpliwie przerzucając strony i czekając co będzie dalej. A dalej... działy się same ciekawe rzeczy! Nie zabraknie tutaj emocji, dziwnych stworów, strachu, zagadki, tajemnic, magicznego świata Pomiędzy, mrocznego klimatu, intrygujących bohaterów, mądrych dialogów, nagłych zwrotów akcji, głębokich przemyśleń, zabawnych wydarzeń czy fascynujących opisów, które oddziałują na wyobraźnię czytelnika. W tej powieści mamy po trochę fantastyki, kryminału, sensacji, powieści obyczajowej, i thrillera - mamy szczyptę wszystkiego co sprawia, że "Popiół i kurz" jest lekturą godną uwagi. Narracja jest przeprowadzona w sposób płynny, język  jest prosty i łatwy w odbiorze, dynamizm akcji jest odpowiednio zrównoważony, w efekcie całość jest bardzo harmonijna i zgrabnie ze sobą połączona, dlatego książkę czyta się bardzo dobrze i trudno zauważyć rytmicznie upływający czas. Na uwagę zasługujesz również opowiadanie "Obol dla Lilith", które ukazało się w "Księdze Jesiennych Demonów" i, które posłużyło autorowi za prolog do powieści "Popiół i kurz". Inna niż wszystkie historia, która pozostawia po sobie poczucie niedosytu... bo chciałoby się więcej i dłużej spędzić czas w świecie popiołu i kurzu...

 

Opis książki:

Nie wiadomo, czy istnieją niebiosa. Nie wiadomo też, czy istnieje piekło. Jedyne, co jest pewne, to popiół i kurz zalegające piętro wyżej.

Tu każdy przedmiot, myśl, uczucie mają swoje Ka – odbicie świata materialnego. Tu pełzają myślokształty, zbierają się skeksy – demony nagłej śmierci, tu przenika zło chcące pożreć, zawładnąć twoją duszą.

Tu wędrujesz Ty, gdy nie zdajesz sobie sprawy, że właśnie umarłeś.

Witaj w świecie Pomiędzy!

Pod cierniowym krzyżem, na którym wisi rozpięty mnich. Mnich, który poznał tajemnicę tego świata i musiał umrzeć dla niej, pozostawiając swojemu przyjacielowi swoisty testament: sięgaj głęboko i znajduj odpowiedzi


Czytam fantastykę

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,7 cm

Z literą w tle -   litera "G"

piątek, 19 kwietnia 2013
Sabina Czupryńska - "Kobiety z domu Soni"

Kobiety z domu Soni

 

Piękna, subtelna, kobieca nieśpiesznie snuta opowieść, w której zatonęłam od pierwszej strony. Tematyka powieści jest niełatwa, dotyczy zagmatwanych relacji międzyludzkich, między kobietami, między rodziną; braku miłości tam gdzie powinno być jej najwięcej; braku wsparcia; niezrozumienia siebie nawzajem i ranienia; szukania swojej drogi. Książka jest napisana prostym, ale chwytającym za serce językiem, w trakcie czytania czułam jak te wszystkie emocje, uczucia i myśli każdej z bohaterek szarpią moją duszą, jak bardzo do mnie pasują i jednocześnie jak bardzo są dla mnie nie zrozumiałe. Czułam się jedną z nich, każdą z nich i żadną z nich. Jest to powieść nierówna emocjonalnie - nierówna, bo wzbudzała we mnie tak skrajne emocje, że trudno mi było sobie z nimi poradzić, ale przede wszystkim dominowało uczucie smutku, że jest tutaj tak wiele niedomówień, niedokończonych gestów, niewypowiedzianych dobrych słów i tak wiele skomplikowanych prostych spraw, które się nawarstwiają tworząc mur nie do przebicia. Dla mnie te pięć pokoleń kobiet to była niezwykła mozaika układającą się w jeden magiczny obraz, z którego wiele elementów odnajdowałam w sobie. Z każdą przeczytaną stroną uświadamiałam sobie takie oczywiste, proste i banalne, ale niezwykle ważne i zapominane rzeczy - że trzeba kochać, szanować, rozmawiać, rozumieć, że wtedy dopiero można być szczęśliwym i uszczęśliwić bliskich.

To książka, którą najlepiej zabrać w ulubione miejsce, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał i czytać, czytać, czytać... aż do samego końca, do ostatniego zdania.  A potem pozwolić jej wędrować po naszej głowie i duszy, i pozwalać zadawać pytania, wzbudzać wątpliwości i dawać odrobinę ciepła. To powieść, która pozostaje w sercu na dłużej, nie ze względu na fabułę czy bohaterki, ale ze względu na swoją ponadczasowość. Jest to historia o kobietach, które kochają i chcą być kochane, które chcą cieszyć się życiem, nawet jeśli nie jest ono kolorowe, której szukają własnej drogi do szczęścia. To wyjątkowa opowieść dla każdej z nas, każdej kobiety. Mogłabym jeszcze bardzo długo zachwycać się tą niesamowitą powieścią...


Opis książki:

Historia rozpoczyna się w małym miasteczku, a kończy w wielkim mieście. Jest jak rodzinny album z pożółkłymi zdjęciami, na których wrażliwy fotograf uwiecznił pięć wyjątkowych kobiet: prababcię Antonię, jej córkę Julię, wnuczki Basię i Jagodę oraz prawnuczkę Sonię. Wszystkie, połączone więzami krwi niczym łańcuchem splecionych rąk, przekazują sobie to, co w nich najpiękniejsze, ale i to, co głęboko skrywane.

Każda z nich kocha, tęskni, pragnie, uczy się żyć, szuka rozwiązań. Zdobywa i porzuca. Pięknie wygląda z papierosem, za kierownicą malucha czy w markowej sukience. Każda spotyka mężczyznę lub kilku i próbuje uwolnić się od tajemnicy z przeszłości, odnaleźć szczęście, odmienić los nieświadomie wyznaczony jej przez matkę, babcię, prababcię. Każda z nich ma na to szansę. Każda z nas też.


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,0 cm

Pod hasłem - Budynki mieszkalne



niedziela, 14 kwietnia 2013
Hanna Cygler - "Bratnie dusze"

Bratnie dusze

 

Piękna książka o kobietach, przyjaźni, uczuciach, lojalności, zwykłej codzienności. Ciepła, wypełniona łagodnością, siłą i emocjami po brzegi, po ostatnie zdanie, po okładki. Jest w niej jakiś spokój i pewność, że wszystko będzie dobrze, że wszystko się uda, że wszystko się poukłada. Czytając czułam jak ta powieść otula mnie niczym ciepły i puchaty koc, wlewając w moją duszę nadzieję i optymizm. Jest to lektura przesycona kobiecością. Znajdziemy tutaj też inne wątki, jak chociażby wątki sensacyjne czy kryminalne, ale one również pełne są kobiecości. Fabuła jest bardzo interesująca, piękne upleciona w spójną całość. Akcja rozwija się dość powoli, na kilku płaszczyznach, ale rytmiczne i równo. Bohaterowie są bardzo wyraziści, o różnych charakterach, wypełnieni różnymi emocjami i bardzo bliscy czytelnikowi. Język jest bardzo prosty, ale jednocześnie niezwykle plastyczny - pełno tu niedomówień, zostaje ogromne pole dla wyobraźni czytelnika i wiele miejsca na snucie własnych domysłów. I zakończenie - warto do niego doczekać, bo jest bardzo dobre, takie jak powinno być - nie ma żadnych braków, niedosytów, jest takie naturalne, jak życie. Wszystko to jest delikatnie oplecione nutką niepewności, tajemnicy i niebezpieczeństwa. Książka jest niesamowita, niby obyczajowa, niby zwyczajna, a jednocześnie niezwykle magiczna. Wlewa wiele ciepła w czytelnika i jednocześnie pobudza energię oraz chęć działania, odkrywania, zmian. I jeszcze okładka - jest przepiękna, idealnie dobrana do klimatu i treści powieści. Warto zajrzeć do tej książki, warto z niej czerpać inspiracje i szukać swoich nowych ścieżek.

 

Opis książki:

Nic nie przychodzi w życiu łatwo i nic nie jest takie, jakie się nam wydaje. Skrywane tajemnice muszą kiedyś wyjść na jaw. Jedyną podporą staje się bratnia dusza...

Weronika, Aldona i Miśka - dwie malarki i dziennikarka z działu kultury gdańskiej gazety - są bliskimi przyjaciółkami i wspierają się w codziennych sprawach. Nagle jednak ich ustabilizowane relacje zaczynają się psuć. Czy powoduje to zawiść zawodowa i niezaspokojone ambicje, czy też może dzieje się tak za sprawą pojawienia się w ich życiu atrakcyjnego mężczyzny, który nie wydaje się całkiem szczery?


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,0cm



czwartek, 11 kwietnia 2013
Lawrence Goldstone - "Anatomia zbrodni"

Anatomia zbrodni

 

Nie mogłam oprzeć się tej niezwykle pięknej okładce i intrygującemu opisowi książki. I, co najważniejsze, nie zawiodłam się ani trochę. Książka porwała mnie od pierwszej strony, od pierwszego zdania. Do samego końca byłam wciąż i wciąż tak samo bardzo ciekawa jak to się wszystko skończy. Intryga, zagadka, wciągająca i wartka akcja, bardzo dawne czasy, niezwyczajni bohaterowie i ciągłe napięcie - to zalety tej powieści. Ogromny plus dla autora za bardzo wierne odtworzenie atmosfery końca XIX wieku, a przede wszystkim za dokładną i wnikliwie opisaną historię i postępy medycyny. Również bohaterowi zostali przedstawieni z ogromną starannością  i wiernością, ponieważ część bohaterów to postacie autentyczne. Ilość pracy jaką włożył autor w stworzenie fabuły i postaci w tej książce, jest wielka i naprawdę godna podziwu. Powieść czyta się z zapartym tchem, jedyne do czego można się przyczepić to samo zakończenie, pozostawiło lekkie poczucie niedosytu. Za to miło poczytać posłowie autora, w którym opisuje on źródła swoich inspiracji oraz źródła, z których czerpał informacje o bohaterach książki. I oczywiście muszę wspomnieć o okładce, które jest niezwykle magnetyczna i bardzo dobrze oddaje treść książki. Czas spędzony z tą lekturą był bardzo sympatyczny, dostarczył mi nie tylko rozrywki, ale też wiedzy z historii dziedziny, która mnie interesuje czyli medycyny. Warto sięgnąć po tą lekturę.

 

Opis książki:

Filadelfia, rok 1889. Młody adept sztuki medycznej, doktor Ephraim Carroll, wybiera się z kolegą po fachu, George’em Turkiem, na wyprawę do zakazanych rejonów miasta: podłych teatrzyków, obskurnych spelunek. Gdy Turk kolejnego dnia… nie pojawia się w szpitalu, Carroll nabiera podejrzeń i rozpoczyna poszukiwania. Niestety przybywa za późno, kolega umiera na jego rękach i choć początkowo wszystko wskazuje na to, że przyczyną śmierci młodzieńca jest cholera, po autopsji okazuje się, że Turk został otruty, i to w sposób wskazujący na doskonałą znajomość medycyny. Do tego kobieta, w której Caroll się zakochuje, prosi go o pomoc w wyjaśnieniu tajemniczego zniknięcia swej najbliższej przyjaciółki. Mężczyzna rozpoczyna więc prywatne śledztwo, odkrywając z przerażeniem, iż w kręgu podejrzeń znajduje się nie tylko zamordowany Turk, ale i inni przedstawiciele elit medycznych kraju.

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,9cm

Z literą w tle -   litera "G"



piątek, 05 kwietnia 2013
Tess Gerritsen - "Chirurg"

Chirurg

 

Uwielbiam ten typ literatury! Rozwiązywanie medycznych zagadek; dreszcz niepokoju, który nie opuszcza mnie do ostatniej strony; wielkie oczy strachu, które wyzierają z każdej kolejnej strony powieści; wartka akcja z licznymi zwrotami; bohaterowie barwni i ciekawi oraz niesłabnąca ciekawość co będzie dalej - to wszystko sprawia, że thriller medyczny jest dla świetną lekturą. Na szczęście w "Chirurgu" znajdziemy to wszystko i jeszcze więcej, dlatego książkę czytałam z wypiekami na twarzy, nie mogąc się oderwać, aż do samego końca, kiedy wszystko się rozwiązuje i wyjaśnia. Muszę przyznać, że to jedna z lepszych książek tej  autorki - obfituje w dokładne opisy brutalnych scen i strasznych zbrodni; akcja jest wartka i szybka, ale nie przeładowana, wydarzania następują po sobie w sposób płynny i harmonijny; a napięcie nie słabnie do ostatniego zdania. Książkę czyta się niezwykle lekko i przyjemnie, i wciąga... bardzo wciąga.

 

Opis książki:

Serią publikowanych w odstępach rocznych powieści Tess Gerritsen zapewniła sobie pozycję autora # 1 na rynku thrillerów medycznych – przed Robinem Cookiem, uznawanym za mistrza gatunku. Wielkim fanem pisarki jest Stephen King, który stwierdził w wywiadzie prasowym: W moim domu czytamy każdą jej książkę. Niezwykle brutalny zabójca, nazywany przez media „Chirurgiem”, zabija młode samotne kobiety, przeprowadzając na nich zabieg wycięcia macicy bez znieczulenia. Policja ustala, że podobna seria morderstw miała miejsce dwa lata wcześniej, a ich sprawca został zastrzelony przez doktor Catherine Cordell, piękną lekarkę zatrudnioną w bostońskim Centrum medycznym – jedyną ofiarę, której udało się ujść z życiem. Catherine znowu czuje się zagrożona. Jej jedynym sprzymierzeńcem wydaje się detektyw prowadzący śledztwo. Czy obie sprawy i obu zabójców coś łączy?

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,6 cm

Z literą w tle -   litera "G"



wtorek, 02 kwietnia 2013
Hanna Winter - "Giń"

Giń

 

Zachęcona piękną okładką i opisem na niej, z zapałem i entuzjazmem sięgnęłam po tą książkę. I nawet nie poczułam się rozczarowana, chociaż nie doznałam takich wielkich i niesamowitych emocji jakich się spodziewałam. Może za szybko zgadłam kto jest 'czarnym charakterem"?  Autorka od samego początku buduje atmosferę pełną grozy, mroku i napięcia, która z każdą stroną robi się coraz straszniejsza. Efekt jest taki, że czytelnik zapomina o świecie zewnętrznym i skupia się na rozwiązaniu zagadki - co wcale nie jest takie proste. Interesującym zabiegiem jest prowadzenie narracji w trzeciej osobie - dzięki temu poznajemy perspektywę wydarzeń ze strony Lary i ze strony mordercy, dlatego możemy patrzeć na kolejne wydarzenia i postępowanie bohaterów z szerszej perspektywy, co z kolei daje większe pole dla wyobraźni czytelnika i bardziej wpływa na jego emocje. Bohaterowie zostali bardzo ciekawi przedstawieni, ich charakterystyki są bardzo dokładne, interesujące, a jednocześnie bliskie i znajome czytelnikowi - zaprzyjaźnia się z nimi i przeżywa ich emocje.

"Giń' to thriller i jak na ten gatunek, w książce jest zbyt mało drastycznych scen, rozumowania pokrętnego umysłu mordercy, jego rozważań i motywów działania. Bardzo mi tego brakowało, nie mogłam w pełni wczuć się w tą książkę i nie dostarczyła mi ona takich emocji jakich oczekiwałam. Była odrobina zbyt łagodna i zbyt spokojna, pozbawiona tego pazura, który sprawia, że śpię przy zapalonym świetle. Innych zastrzeżeń nie mam, fabuła ciekawa, intryga poprowadzona wspaniale, bohaterowie różni i intrygujący, zaskakujący finał to wszystkie cechy dobrej i wciągającej powieści jaką jest "Giń".

 

Opis książki:

Berliński Kuba Rozpruwacz rozpoczął swe łowy!

Jeśli myślisz, że złe rzeczy przytrafiają się zawsze komuś innemu to jesteś w wielkim błędzie!
Ona też myślała, że się obroniła. W końcu nie była ofiarą. Wmawiała to sobie raz po raz! Wiele kobiet przed nią też w to wierzyło…Wiara nie obroniła ich przed bolesną, traumatyczną śmiercią…

Nie wychodź na ulicę albo giń! Śmierć właśnie zbiera swoje żniwa!
On zabija regularnie, z wielką precyzją planując kolejne zbrodnie. Nieuchwytny niczym zły duch, łaknący następnych mordów i bezlitosny jak demon, bestialsko torturujący kobiety jak Kuba Rozpruwacz i zimny jak sama śmierć! Nawet ucieczka z Berlina nie pozwoli uchronić się przed potworem!

„Udając, że walczy o życie, objął smukłą talię kobiety lewą ręką, jakby chciał się wesprzeć. Prawą dźgnął błyskawicznie. Jeden raz. Drugi. Prosto w brzuch. I zanim się spostrzegła, zaciągnął ją do busa…”

Czas rozpocząć zabawę!


Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,5 cm

Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II