Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
środa, 27 marca 2013
Carlos Ruiz Zafón - "Światła września"

Światła września

 

Carlos Ruiz Zafón to jeden z moich ulubionych pisarzy, więc kiedy zobaczyłam tą książkę na półce w bibliotece to nie mogłam się jej oprzeć. Zwłaszcza, że okładka kusi i wabi tajemniczością. Od pierwszej strony byłam zafascynowana fabułą, nie mogłam się jej oprzeć, dlatego z niecierpliwością przerzucałam kolejne strony ciekawa dalszych losów bohaterów. Akcja początkowo leniwa i powolna, stopniowo przyśpiesza powodując niepokój czytelnika. Klimat powieści jest niesamowity - tajemniczy, zagadkowy i aż ciężki od wibrującego napięcia. Pomysł na fabułę jest bardzo, bardzo dobry. Ale trochę zawiodło mnie wykonanie... niestety. Opis scen kulminacyjnych zawiódł mnie i pozostawił z poczuciem niedosytu i lekkiego rozczarowania. Spodziewałam się czegoś lepszego, czegoś bardziej wymyślnego, przerażającego i chwytającego za serce. Tego nie było i tego mi zabrakło. Chociaż mogę zachwycać się innymi walorami książki, których jest całkiem sporo oraz pisać o cudnym warsztacie autora, to jednak zabrakło mi czegoś magicznego i wyjątkowego, a przy tym braku wszystkie zalety i plusy bledną. I mimo mojej ogromnej sympatii do tej powieści, nie mogę powiedzieć, że była bardzo dobra, ale też nie mogę powiedzieć, że była zła - po prostu była dobra.

 

Opis książki:

Jest rok 1936, Simone Sauvelle po śmierci męża zostaje praktycznie bez środków do życia. Dzięki pomocy sąsiada udaje jej się dostać pracę jako ochmistrzyni normandzkiej rezydencji Lazarusa Janna, wynalazcy i właściciela fabryki zabawek. Pani Sauvelle wraz z dziećmi: 14-letnią Irene i młodszym Dorianem wyjeżdża do Normandii. Podczas pierwszej wizyty u gospodarza rodzina Sauvelle zostaje oprowadzona po części domu pełnego przedziwnych mechanicznych zabawek. Dowiaduje się również o dziwnej chorobie żony Lazarusa. Po pewnym czasie Irene zaprzyjaźnia się z Hannah, kucharką wynalazcy, dzięki której poznaje Ismaela. Kiedy Hannah zostaje odnaleziona martwa, Irene i Ismael postanawiają zgłębić tajemnicę jej śmierci. Aby tego dokonać, będą musieli rozwiązać szereg zagadek związanych z Lazarusem i jego żoną.

Czytam fantastykę

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 1,9 cm



niedziela, 24 marca 2013
J. D. Robb - "Słodka śmierć"

Słodka śmierć

 

Od samego początku dałam ponieść się niezwykle szybkiej akcji, jaka toczy się w tej powieści i dlatego weekend spędziłam na lekturze tej książki - tak trudno było się od niej oderwać. Intrygująca zagadka, której rozwiązanie jest stosunkowo zaskakujące i niełatwo na nie wpaść; liczni i barwni bohaterowie, spójna fabuła, pojawiające się nowe wątki i kolejne dowody w sprawie, naturalne i nie wymuszone dialogi oraz ciągłe napięcie sprawiają, że czytanie tej książki było prawdziwą przyjemnością, a szukanie mordercy - pewną łamigłówką.  Bardzo podobało mi się wplecenie wątku prywatnego z życia głównej bohaterki - autorka robi w sposób niezwykle swobodny i naturalny, dzięki czemu nie drażni czytelnika, a wręcz go intryguje. Ponadto opis relacji między Roarkiem i Eve jest tak nabuzowany emocjami, czułością i miłością, że robi cieplej na duszy.

 

Opis książki:

Kto zabił nauczyciela? Porucznik Eve Dallas ściga zabójcę, by się przekonać, że nie wszyscy są tacy niewinni, jak się wydaje. Wartki nowojorski kryminał z nieodległej przyszłości.
Śmierć nauczyciela historii, Craiga Fostera, kompletnie załamała jego młodą żonę. Był to też szok dla jego kolegów z prywatnej szkoły w Upper West Side. Natomiast u dziesięcioletnich dziewczynek, które znalazły ciało Fostera w klasie w kałuży ekskrementów zostawi trwały uraz psychiczny...
Porucznik Eve Dallas naturalnie nie jest taka wrażliwa, mając na co dzień do czynienia z morderstwami. Bo nie ulega wątpliwości, że to zabójstwo z zimną krwią. Drugie śniadanie, przygotowane przez kochającą żonę, zawierało śmiertelną truciznę. Znajomi z pracy pana Fostera też mają swoje mroczne tajemnice. Zadaniem Eve będzie dotarcie do podejrzanych i ustalenie, dlaczego ktoś skrzywdził człowieka tak poczciwego, tak sympatycznego... Tak niewinnego.
Tymczasem na horyzoncie pojawia się Magdelana Percell, dawna miłość męża Eve, kobieta, której z pewnością nie można nazwać niewinną...


 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,0 cm

Pod hasłem - Słodkości



czwartek, 21 marca 2013
Andriej Diakow - "Do światła"

Do światła

 

"Do światła" to pierwszy tom trylogii i jednocześnie jeden z najpopularniejszych tomów cyklu "Universum Metro 2033". Książkę czyta się zaskakująco szybko - niezwykle wartka akcja sprawia, że strony umykają spod palców. Autor od razu przechodzi do meritum, czyli wyprawy do Kronsztad - przyprawiając czytelnika o szybsze bicie serca. Akcja jest prowadzana tak gwałtownie, a wydarzenia następują tak szybko jedne po drugich, że momentami trudno się zorientować ile czasu minęły między poszczególnymi zdarzeniami. Narracja powieści jest prowadzona płynnie, spokojnie i rytmicznie, nie ma tu rozwodzenia się nad sprawami nieistotnymi, a zdania są proste i łatwe w odbiorze. Duży plus za niezwykle szczegółowe i ciekawe kreacje bohaterów - drużyna stalkerów to 11 osób, a każda z nich ma zupełnie inny charakter i prezentuje zupełnie inną postawę w różnych sytuacjach. Dodatkowo interesującym zabiegiem jest doskonały opis świata po katastrofie, z pełnym przedstawieniem brutalności i chęci przetrwania oraz  stworzenie fascynujących drapieżników, które zagrażają ludziom na powierzchni.Jedynym minusem jest zakończenie. Przez cały czas klimat powieści jest ciężki, mroczny, oblepiający czytelnika niczym duszna mgła, natomiast zakończenie chyba miało być 'przytupem' - zupełnie oderwane i nijak nie pasujące do reszty.

"Do światła" jest książką, która od pierwszej strony wciągnęła mnie w swój magiczny świat, zadziałała na moją wyobraźnię i sprawiła, że jej czytanie było świetną rozrywką. Nie sposób się nudzić kiedy tyle się dzieje :)

 

Opis książki:

Z petersburskiego metra wyrusza grupa straceńców z misją odszukania tajemniczego światła, którego źródło tkwi gdzieś w Kronsztadzie. Przewodzi im Taran, doświadczony stalker. Za udział w wyprawie zażądał… dwunastoletniego sierotę, Gleba. W grupie znajduje się też wyznawca kultu Exodusu, wierzący w Arkę, która zabierze wybrańców do raju wolnego od promieniowania.

Jak rozwiną się szorstkie początkowo relacje opiekuna i chłopca? Co czeka na wędrowców u celu? Czy spotkają innych, którzy przetrwali Katastrofę? Czy z bazy Floty Bałtyckiej zabierze ich krążownik „Wariag” – mityczna Arka wyznawców Exodusu?


Czytam fantastykę

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,7 cm



środa, 20 marca 2013
Michael Palmer - "Recept Coreya"

Recepta Coreya

 

Zachęcona opisem z okładki, będą wielką miłośniczką tego gatunku, z wielkim zapałem sięgnęłam po tą lekturę spodziewając się dobrego thrillera medycznego. Jak bardzo się zawiodłam. Początkowo czytałam z wypiekami na twarzy nie mogąc się doczekać, co będzie dalej. Ale gdzieś tak w jednej czwartej wypieki zbladły, a entuzjazm był coraz mniejszy. A potem, ledwo czytałam totalnie zniechęcona, by na koniec przerzucać tylko strony z okropnym rozczarowaniem. Książka wieje nudą i przewidywalnością, poza tym nie wiele ma wspólnego z thrillerem medycznym - trudno mi ją zaklasyfikować do jakiegoś gatunku. Bohaterowie są mdli i nieprawdziwi, dialogi sztuczne i wymuszone, a akcja nierówna i nieciekawa. Nie było tutaj żadnej iskry, żadnego 'łał', żadnego polotu ani dynamiki. Niestety poczułam się bardzo rozczarowana i zawiedziona po zakończeniu tej lektury.

 

Opis książki:

Umierająca pacjentka prosi młodego lekarza, doktora Luke'a Coreya o doręczenie córce klucza, jaki przykleiła plastrem do przegubu dłoni. Luke jest zdecydowany spełnić życzenie zmarłej. Zaledwie kilka godzin później sam staje się ośrodkiem niepokojących , zagadkowych zdarzeń. Jest śledzony, ktoś plądruje mu mieszkanie i potrąca samochodem. Ryzykując życie Luke odnajduje dziewczynę. Wspólnie poszukują schowka z dokumentami. Ich ujawnienie mogłoby bardzo zaszkodzić pewnemu zdecydowanemu na wszystko człowiekowi, który pod zmienionym nazwiskiem piastuje jedną z najważniejszych funkcji w państwie...

 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 1,5 cm

Z literą w tle -   litera "P"



poniedziałek, 18 marca 2013
Barbara Rybałtowska - "Koło graniaste"

Koło graniaste

 

Następna część tej niezwykłej sagi. Tym razem akcja dzieje się w powojenne Polsce. Historia przedstawia pierwsze kroki stawiane w zrujnowanych miastach, pierwsze próby poskładania popękanego życia w całość, pierwsze codzienne problemy w nowej rzeczywistości. Tym razem narrację prowadzi Zosia, a Kasia wypowiada się w formie pamiętnika. Z zapartym tchem śledziłam kolejne losy bohaterów, zwłaszcza Kasi, która wchodzi w wiek dojrzewania, poznaje pierwsze miłości i nawiązuje nowe przyjaźnie. Ich hart ducha, optymizm, dobroć i łagodność sprawiają, że czytelnikowi robi się ciepło w sercu i jeszcze bardziej angażuje się w tą historię. Warto zwrócić uwagę na język powieści - autorka posługuje się piękną polszczyzną, bawi się słowami i nimi czaruje, a ja ciągle jestem nim zauroczona. Książka jest pełna miłości, ciepła i dobrych emocji, dlatego czytanie jej było ogromną przyjemnością. Dodatkowo zachwycam się okładką - jest taka pełna optymizmu i nadziei, piękna!

 

Opis książki:

Część 3. Koło graniaste − prawdziwy obraz codziennego życia w pierwszych latach powojennej Polski. Wymarzony powrót do kraju okazuje się trudnym spotkaniem z komunistyczną rzeczywistością. Matka i córka trafiają z Afryki do Zamościa, w ich rodzinie pojawiają się nowe dzieci i nowe wyzwania – historia znów wikła ich losy, serwuje życiowe pułapki. Dzięki sile emocji, wbrew wszystkiemu, życie toczy się dalej..

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,0 cm

piątek, 08 marca 2013
Katarzyna Grochola - "Zielone drzwi"

Zielone drzwi

 

Wybierając "Zielone drzwi" nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać, bo początkowo myślałam, że to wymyślona powieść, ot takie moje roztargnienie. Zaczęłam czytać i po prostu przepadłam. Ta książka ma w sobie tyle ciepła, tyle prawdziwości, tyle emocji, że nie potrafię tego opisać. Na przemian śmiałam się, wzruszałam, zazdrościłam i płakałam ze wzruszenia, ze smutku, z radości. Kolejne rozdziały wyzwalały we mnie całe gamy uczuć, poruszały czułe struny, niepokoiły duszę. Niesamowite.

Książka napisana jest swobodnym językiem - prostym, ciepłym i takim zwyczajnym, bliskim czytelnikowi - jak gdyby pisarka siedziała tuż obok i swobodnie snuła opowieść, tylko do mnie, tylko do jednego słuchacza. A ja jak zaczarowana słuchałam tej wyjątkowej opowieści. Rozdziały są krótkie, takie urywki wydarzeń z życia autorki, skomponowane w jednolitą, spójną, pełną wielu barw całość - jak taki patchwork. Jest to historia zwyczajnej kobiety, która gdzieś tam tkwi w każdej z nas, kobiety, która popełnia błędy i głupoty, spotyka na swojej drodze cudownych ludzi, pokonuje przeszkody i choroby, uśmiecha się i płacze, potyka się i idzie dalej. Kobiety zwykłej i niezwykłej, której się nie zapomina, która zmaga się z codziennym życiem, najlepiej jak potrafi. Jest to mądra i ciepła książka, która do myślenia. Przynajmniej mi dała i bardzo długo tkwiła w moim sercu i pamięci. Zresztą - nadal tkwi i nadal wywołuje mnóstwo emocji.

 

Opis książki:

W pełen uroku i poczucia humoru sposób autorka opowiada o swoim życiu – od momentu narodzin po dzień dzisiejszy.

Autorka wspomina rodzinę, czasy szkolne, domy rodzinne, ukochane zwierzaki, dziecięce niespełnione marzenie – spełnione po latach, swoją pierwszą powieść, młodzieńcze przyjaźnie, różnorodne prace, od pomocy cukiernika przez salową do pracownicy biura matrymonialnego oświadczyny, podróż do Libii, narodziny ukochanej córki, koniec małżeństwa, zmagania z chorobą nowotworową, budowę pierwszego domu, a w końcu literacką przygodę, która trwa do dziś…

A wszystko to ukryte jest za tytułowymi Zielonymi Drzwiami, jednymi z wielu…


 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,1 cm

Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II