Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
piątek, 28 grudnia 2012
Natalia Rogalińska - "Maciejka"

N. Rogalińska -

 

Niepozorna okładka i zachęcający na niej opis, sprawiły, że z ochotą zajrzałam do tej książki. Jest to zabawna, ciepła, z dużą dawką humoru i ironiczna opowieść o życiu młodej kobiety. Powieść czyta się lekko, przyjemnie i bardzo szybko - napisana jest bardzo prostym językiem. Nie ma tu zbyt wielu bohaterów, więc nie można się pogubić, nie brakuje dobrego humoru ani zabawnych sytuacji. Dodatkowym plusem są trafne spostrzeżenia na temat współczesnego świata i otaczającej nas cywilizacji. Może trochę irytowała mnie postać głównej bohaterki, gdyby była młodsza lub miała więcej rozumu byłaby ciekawsza, a tak niestety było w niej coś drażniącego. Jest to książka dobra, relaksująca i stosunkowo miła w odbiorze, ale na pewno nie zapadająca w pamięć ani nie wnoszącą powiewu świeżości czy wzruszenia duszy.

 

Opis książki:

Czy w życiu niebrzydkiej, niegłupiej i niebanalnej Karoliny znajdzie się jeszcze czas na prawdziwe uczucia? Czy zbliżająca się czterdziestka to smuga cienia, czy początek Nowego? Czy najlepsza szafa w mieście, dyskoteki, imprezy i przygodni kochankowie to rzeczy zdolne zapełnić pustkę? Jak przestać myśleć o toksycznej miłości sprzed lat, jak nie zasypiać w samotnym mieszkaniu, jak nie zgorzknieć w kołowrocie pielęgniarskich dyżurów?

Szalony pacjent, spełniona rodzinnie i zawodowo przyjaciółka z dzieciństwa, dopiero wchodząca w życie chrześnica-studentka, wirtualny świat internetowych społeczności i całkiem realne skomplikowane doświadczenia koleżanek z pracy, kochający naiwną miłością rodzice, absolutnie nieoczekiwana i niechciana ciąża - to bagaż doświadczeń zdolny odmienić niejedno życie.

Czy bohaterka odnajdzie w sobie dość sił, by powrócić do korzeni, wyrwać się z pułapki codzienności i rutyny, zachwycić dniem powszednim, słońcem, zapachami? Czy wystarczy jej odwagi, by spróbować jeszcze raz?


czwartek, 27 grudnia 2012
Ken Follett - "Upadek gigantów"

Upadek gigantów

 

Bardzo długo czytałam tą powieść, a to dlatego, że ma ona znaczną objętość. Natomiast jeśli chodzi o fabułę to wciągnęła mnie od pierwszej strony. Historia rozpoczyna się w przededniu I Wojny Światowej. Mamy tutaj opisaną wojnę, ale nie tylko - są też rozmowy dyplomatyczne, zabiegi pokojowe w trakcie i na koniec wojny. Dużym plusem powieści jest to, że wszystkie te wydarzenia są przedstawione z kilku perspektyw widziane oczami zwykłych ludzi oraz oczami elit i możnych tego świata. Dodatkowo ciekawe jest to, że głównymi bohaterami są ludzie różnych narodowości - Brytyjczycy, Niemcy, Rosjanie, Walijczycy i Amerykanie - dzięki temu poznajemy ich poglądy na bieżące wydarzenia. Również akcja powieści umiejscowiona jest w wielu zakątkach świata. Poza aspektami wojennymi i politycznymi, w książce znajdziemy również wątek miłości. Miłości możliwej i niemożliwej, trudnej, niepewnej, silnej, pozornej, stabilnej - miłości w każdym jej odcieniu. Bardzo podobało mi się, że autor pokazał życie ludzi na tle ważnych wydarzeń historycznych. Przedstawił ich mentalność, słabości, codzienne sprawy, poglądy. Dzięki temu bohaterowie są niezwykle żywi i bardzo bliscy, kiedy opowiadają swoje historie. Nie podzielił ich na dobrych i złych, pokazując, że w każdym człowieku bez względu na nację czy pozycję społeczną tkwi trochę dobra i trochę zła. Dlatego ocenę bohaterów pozostawił czytelnikom. To był mój pierwszy kontakt z autorem i jestem z niego bardzo zadowolona. Powieść ma swój rytm, czyta się ją lekko i przyjemnie. Świetnie opisana panorama historyczna i społeczna oraz wielki rozmach z jakim napisana jest powieść, warte są poświęconego im czasu.

 

Opis książki:

Wybuch pierwszego ogólnoświatowego konfliktu zbrojnego na zawsze zmienia życie bohaterów. Gdy trzynastoletni Billy Williams uczy się, jak być mężczyzną, w brutalnym świecie wojennych okopów, jego siostra trafia do domu arystokratki, Maud Fitzherbert, kobiety uwikłanej w niebezpieczny romans z niemieckim szpiegiem. Nieszczęśliwie zakochany Gus Devar, młody student prawa, otrzymuje szansę na wspaniałą karierę w Białym Domu. Inaczej potoczą się losy Grigorija i Lva Peshkovów, osieroconych bliźniaków, których planu emigracji do mitycznej Ameryki przekreśla wojna. „Upadek gigantów” to historia o miłości, nienawiści, poczuciu obowiązku i zdradzie. Pełna napięcia i zwrotów akcja przenosi się z Waszyngtonu do Petersburga, z korytarzy najważniejszych światowych instytucji, do zacienionych buduarów, gdzie możni świata knują kolejne intrygi.

niedziela, 23 grudnia 2012
Harlan Coben - "Klinika śmierci"

Klinika śmierci

 

To mój pierwszy kontakt z twórczością tego autora. Na dodatek jest to jedna z jego pierwszych powieści, napisana bardzo dawno temu i jak sam autor wspomina w przedmowie - nie była ona poprawiana, chociaż pojawiły się wznowienia (za co ma u mnie duży plus). Książkę czytało mi się bardzo dobrze - prosty i nieskomplikowany język, wartka i dynamiczna akcja, liczni i interesujący bohaterowie, dość spójna fabuła, zagadka do pogłówkowania i nieoczekiwany finał. Oczywiście są liczne niedoróbki, niedociągnięcia czy błędy, których nie da się ukryć. Ale dzięki szczeremu wyznaniu autora, na samym początku, na wszystko można spojrzeć przez palce i odnaleźć przyjemność w czytaniu. W moim odczuciu był to całkiem dobry thriller medyczny, a czas spędzony na czytaniu nie był czasem straconym.

 

Opis książki:

Lata osiemdziesiąte w Stanach Zjednoczonych. W środowiskach gejów i narkomanów szerzy się epidemia AIDS. Rozchodzą się pogłoski, że w jednej z nowojorskich klinik dwaj lekarze, Harvey Riker i Bruce Grey, opracowali lek przeciwko tej chorobie. Nagle zaczyna się seria tajemniczych morderstw. Ofiarami stają się homoseksualiści leczeni w klinice. Czy zostali zabici dlatego, że byli gejami, czy dlatego, że byli pacjentami leczonymi na AIDS? Zaraz potem ginie Bruce Grey – na pierwszy rzut oka jego śmierć wygląda na samobójstwo. Harvey Riker, drugi szef kliniki, twierdzi, że jego przeciwnicy – lekarze, którzy walczą o budżety dla swoich szpitali, i konserwatywne kręgi polityczne z Waszyngtonu – próbują zniweczyć wynalezienie leku przeciw strasznej chorobie

czwartek, 20 grudnia 2012
Andrzej Pilipiuk - "Szewc z Lichtenrade"

A. Pilipiuk - Szewc z Lichtenrade

 

Antologia, do której trudno się oderwać. Mamy tutaj dziesięć opowiadań o bardzo zróżnicowanej tematyce. Niektóre bardzo mi się podobały, inne mniej, ale wszystkie były na bardzo wysokim poziomie. Czytając je ciągle miałam ochotę na dalszy ciąg i na więcej, i więcej. Chociaż, to trzeba przyznać autorowi, każde opowiadanie kończy się w idealnie wybranym miejscu - nie ma ani przesytu, ani niedosytu, ale jest ogromne oddziaływanie na wyobraźnię. Dodatkowym plusem jest fajnie skonstruowana fabuła, która nie nudzi czytelnika, a wręcz ciągle go zachęca i nęci do dalszego zagłębiania się w treść książki. Emocji w trakcie czytania jest całkiem sporo, które nie są wywołane jakąś szybką akcją, ale raczej atmosferą, która towarzyszy tej antologii. Jest mrocznie, tajemniczo i zagadkowo. Ponadto w trakcie czytania pojawia się więź z bohaterami i z ich historiami, więź która pozostaje na dłużej. Książkę czytało mi się bardzo, bardzo dobrze i kiedy dobrnęłam od ostatniej strony powieści z żalem odniosłam ją do biblioteki.

 

Opis książki:

Andrzej Pilipiuk kolejny raz rozkłada przed nami wachlarz opowieści z różnych miejsc, czasów i rzeczywistości alternatywnych. Kolejny raz bohaterowie zmierzą się z nienazwanym...

W przededniu I wojny światowej doktor Skórzewski zostaje wplatany w kuriozalną aferę szpiegowsko-ornitologiczną. Antykwariusz Robert Storm otrzymuje dziwaczne zlecenie odnalezienia narzędzi zrabowanych w czasie okupacji przez szewca-nazistę. A archeolog Tomasz Olszakowski użerając się z nieuczciwymi inwestorami, przyjmie pomoc lapońskich szamanów.

W zbiorze nie zabraknie też rozważań, co by było gdyby. Wyobraźcie sobie świat gdzie Hitler i Goering zamiast niewolić narody Europy zmagają się z wysokością czynszu i administratorem przytułku, a dilera morfiny doktora Mengele tropi konkurencja - żydowska mafia.


piątek, 14 grudnia 2012
Karin Fossum - "Nie oglądaj się"

Nie oglądaj się

 

Czytanie tego kryminału dostarczyło mi sporej przyjemności. Może dlatego, że akcja toczy się zupełnie nie śpiesznie - nie ma strzelaniny, pogoni czy gwałtownych zwrotów. Jest martwa dziewczyna oraz żmudne, systematyczne śledztwo, które stopniowo, bardzo powoli nakierowuje myśli i podejrzenia czytelnika na mordercę - chociaż tak naprawdę zdanie, co do tego kim jest morderca, zmieniałam kilkakrotnie w trakcie czytania. Dodatkowym plusem są bardzo dokładne i wnikliwe psychologiczne szkice bohaterów, zaskakujące i wyjątkowe zakończenie oraz niesamowity klimat. Ponadto cały czas zachwycałam się opisami norweskiej wiosny. Książką wciągnęła mnie od pierwszej strony i trzymała do samego końca w napięciu. Chociaż powieść ma kilka minusów, to jednak nie odgrywają one większej roli i w żaden sposób nie psują ani radości czytania, ani główkowania nad rozwiązaniem zagadki.

 

Opis książki:

W małym, cichym norweskim miasteczku, w którym wszyscy znają sekrety swoich sąsiadów, ginie kilkuletnia dziewczynka. Dzień później policja znajduje zwłoki młodej dziewczyny, Annie. Do obydwu spraw zostają wyznaczeni doświadczony inspektor Konrad Sejer i jego energiczny pomocnik Jakub Skarre. Czeka ich niezwykle trudne zadanie. Muszą rozszyfrować skomplikowane relacje między Annie a jej rodziną i znajomymi. Tylko w ten sposób poznają tajemnicę, którą znała ofiara, i przy okazji odkryją coś więcej niż tylko ślad zabójcy...

poniedziałek, 10 grudnia 2012
Natalia Rogalińska - "Gruba"

Natalia Rogalińska -

 

Książkę czytałam z dużą przyjemnością, lekkim rozbawieniem i uśmiechem błąkającym się w kąciku ust. Jest to zwyczajna opowieść o zwyczajnej codzienności, pełnej różnych odcieni szarości, jak i całej palety kolorów. Liczne dialogi, interesujący bohaterowie o kompletnie różnych charakterach, nieskomplikowany język i równość fabuły sprawiają, że książkę czyta się z łatwością i jednym tchem. Delikatne poczucie humoru, prawdziwe problemy, trudna codzienność, walka ze stereotypami i pokonywanie własnych ograniczeń - poruszane zagadnienia są bliskie, wplecione w obraz każdego dnia zwykłego człowieka.

Opis książki:

Magda ma 28 lat, jest świetnym grafikiem, dobrze zarabia, czeka na klucze do własnego mieszka. Ma wielki talent i równie wielki problem. Jest GRUBA. Nie pulchna, nie okrągła czy puszysta, tylko po prostu gruba. Dziewczyna od dziecka nie jest w stanie zapanować nad ciągłą potrzebą jedzenia. Jej życiem kieruje nienasycone, uporczywe Ssanie. Nie jest jej z tym łatwo. Ludzie traktują ją jak odmieńca - wyszydzają, wyśmiewają, pokazują w palcami. Przepraszałam odruchowo, bo wszędzie, gdzie pojawiało się moje duże ciało, robiło się spore zamieszanie - mówi bohaterka. Pomimo zawodowych sukcesów nie może znaleźć akceptacji również w zatrudniającej ją firmie, gdzie pracuje w towarzystwie wiecznie odchudzającej się Janki, notorycznego podrywacza Fabiana, starającego się o dziecko Marcela i ślicznej, chudej Ewy. Z utęsknieniem wyczekuje dnia, w którym w końcu wyprowadzi się od toksycznej, uzależnionej od papierosów, forsownych ćwiczeń i telewizji matki. Jedyną naprawdę bliską jej osobą jest babcia, która kocha ją bezwarunkowo. Pewnego dnia Magda postanawia rozpocząć walkę ze swoją tuszą, a tak naprawdę z samą sobą. W jej głowie pojawia się niezwykła Blokada, która zabrania jej jeść. Od tego momentu wszystko w jej życiu zaczyna się zmieniać. Dostaje też realną szansę na radykalną przemianę. Czy z niej skorzysta? Czy wytrzyma w swoim postanowieniu?

środa, 05 grudnia 2012
Anna Łacina - "Kradzione róże"

Kradzione róże

 

Książkę czytałam z ogromny zainteresowaniem i przejęciem. Losy głównych bohaterek tak bardzo mnie niepokoiły, a jednocześnie fascynowały, że nie mogłam odłożyć tej powieści ani na chwilę. Dlatego przeczytałam ją w jedno popołudnie. I... czuję ogromny niedosyt. Tak, właśnie tak - bo bardzo, bardzo chciałabym wiedzieć 'co dalej'. Jak potoczyły się losy tych młodych ludzi, co było dalej, co ich spotkało, jaka była ich codzienność. Szkoda, jaka szkoda, że nie mogę się tego dowiedzieć - na szczęście wyobraźnia sama sobie dośpiewała co było dalej :)

Powieść jest bardzo naturalna i nie wymuszona. Bohaterowie są bardzo zwyczajni, o normalnych problemach i codzienności, dzięki temu są bardzo bliscy. Język jest prosty i swobodny, nie ma sztucznych dialogów czy nienaturalnych przemyśleń i rozważań - wszystko jest bardzo płynne, subtelne i naturalne. I właśnie ta naturalność najbardziej oczarowała mnie w tej powieści. I jeszcze "misie patysie" z Kubusia Puchatka, o których autorka wspomina - to takie sympatyczne. Ponadto autorka w sposób bardzo delikatny kieruje uwagę czytelnia na bardzo istotne i ważne problemy, zmuszając  do  refleksji i chwili zastanowienia.  Podsumowując powieść jest naprawdę lekturą naprawdę wartą uwagi, mimo, że skierowana do młodzieży, to jednak dostarczy rozrywki także starszym czytelnikom.

 

Opis książki:

Studentka medycyny wyjeżdża na wymarzone wakacje do Grecji. Tymczasem jej młodsza siostra jak co roku wyrusza do Częstochowy. Po raz pierwszy nie towarzyszy jej nikt z rodziny. Tej pielgrzymki nigdy nie zapomni...

Co może się przytrafić wśród starożytnych ruin i zapierających dech w piersiach krajobrazów? Czy aby uchronić kogoś przed niebezpieczeństwem, wystarczy po prostu mocno kochać? Jak poradzi sobie rodzina wystawiona na poważną próbę?


Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II