Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
niedziela, 28 listopada 2010
Ben Elton - "Ślepa wiara"

Ślepa wiara

"Bo żaden system oparty na strachu i niewiedzy nie ma szans na przetrwanie. Żadne społecześnstwo, które niczego nie wynalazło, nie podjęło żadnego wyzwania, nie wykazuje zainteresowania zupełnie niczym, wprost przeciwnie, tłamsi indywidualną ciekawość i przedsiębiorczość, nie ma przed sobą perspektyw."

 

Czytam, czytałam, czytałam. I nie mogłam wyjść z podziwu nad kunsztem autora, nad jego wyobraźnią, nad realizmem powieści, nad przerażającą prawdą bijącą z każdej strony i obawą, że taki świat kiedyś zaistnieje. Aczkolwiek z drugiej strony miałam wrażenie, że pisarz świetnie się bawił stawrzając taki świat i takich bohaterów. Że kreowanie tych postaci było dla niego możliwością puszczenia wodzy fantazji na bardzo szerokie wody. Autor w swej powieści stworzył świat, w którym nie ma tajemnic, prywatności. Świat, w którym nie ma indywidualizmu, wszystko jest publiczne. Rozmowy, seks, myśli. Wszyscy o wszystkim wiedzą i oceniają, wtrącają się, obserwują. Ekrany, spowiednicy, kontrola. Zakrawa to wręcz na groteskę. I może faktycznie takie jest. Z jednej strony przerażająca wizja przyszłości, z drugiej - śmieszny świat.

Książka bardzo mi się podobała. Momentami bardzo poważna, trudna, przerażająca, momentami zabawna, groteskowa, śmieszna. Niezwykle ciekawą postacią jest główny bohater. Dobry, bardzo naiwny człowiek, który nie potrafi sie pogodzić z takim ustrojem, który ciągle walczy ze sobą i próbuje coś zmienić. A gdy jest już na wybranej drodze, to... A to trzeba doczytać :)

Mi ta ksiażka zapadła w pamięć :)

 

 

Opis książki:

Nieodległa przyszłość. Wskutek ocieplenia klimatu podnosi się poziom oceanów, znikają całe kontynenty. Zalany Londyn jest archipelagiem przeludnionych wysepek, na których ludzie tłoczą się w mikroskopijnych mieszkaniach blokowisk. Panuje teokracja. Każdy blok ma swojego kapłana-spowiednika. Świątynia, ortodoksyjna następczyni Kościoła, głosi, że Potop to kara boża za grzechy.

Wszystkie mieszkania wyposażone są w kamery internetowe i ekrany ścienne, a ich lokatorzy podlegają totalnej inwigilacji. Prywatność nie istnieje. Sąsiad może oglądać sąsiada uprawiającego seks, czy sąsiadkę karmiąca piersią dziecko. Wszędobylskie kamery rejestrują każdą czynność.

Wskutek delegalizacji szczepień ochronnych połowa dzieci umiera przed ukończeniem piątego roku życia. W podziemiu działa jednak nielegalna organizacja szczepicieli. Traford Sewell nawiązuje z nią kontakt, chce bowiem zapewnić bezpieczeństwo swojej nowo narodzonej córeczce...

środa, 24 listopada 2010
Listopad

Droga


Listopad to taki smutny miesiąc, który ciągnie się i ciągnie. Miesiąc, w którym już dawno nie pamięta się, że jesień była kolorowa, słoneczna i ciepła. Miesiąc, w którym wyczekuje się grudnia, śniegu i Świąt. Miesiąc wyczekiwania, zapomnienia i tęsknoty. I myśli, żeby szybko minął, żeby nie był zbyt dokczuliwy, żeby udało się szybko przemknąć po szarych chodniku do przystanku, żeby... Bezbarwny, szary, pełen chmur, nagich drzew, wyleniałych trawników, czarnych ptaków. Czasem ktoś założy kolorowy szal, kurtkę, czapkę, rękawiczki. Jedyne barwne plamy w tym czasie. Lecz mimo tej szarości, braku słońca, kolorów, chłodu, deszczu lubię ten miesiąc. Staram się cieszyć jego urodą, bo owszem, może tego nie widać, ale on swoją urodę ma!

Droga


Lubię spacerować pustymi już polami, gdzie tylko zaorana ziemia, trawy i młode listki zbóż ozimych. Lubię patrzeć na samotne, nagie drzewa rosnące na miedzach. Przyglądać się przemykającym sarnom, zającom, bażantom. Lubię podziwiać te masy chmur na niebie, któy wbrew pozorom przyjmują różne, piękne kształty. Lubię słuchać wiatru. I zapach mokrej ziemi, zbutwiałych liści i mchów. Lubię zostawiać mokre ślady na rozmiękłej ziemi. I fotografować suche badyle, które kiedyś było wyjątkowym kwiatem. Lubię oddychać pełną piersią. I patrzeć na zabawy sikorek. Lubię słuchać rozmów gawronów.

Drzewo


Lubię iść przed siebie. Lubię czuć ciepłą dłoń Nieślubnego w mojej dłoni. Lubię gdy moją chustkę rozwiewa wiatr. Lubię gdy mój pies szaleje po łące. Lubię to spojrzenie niebieskich oczu. I kubek gorącej, domowej czekolady, rozgrzewający nasze zziębniete dłonie. I dobrą książkę. I gruby koc. Lubię listopad. Bo dla mnie ma wiele barw, malownych uczuciami. Lubię się zanurzać w każdą chwilę tego miesiąca.Bo każda z nich jest zbyt droga.

Niebo


Krzyż

Niebo

Niebo

czwartek, 18 listopada 2010
Nora Roberts - "Skarby przeszłości"

Skarby przeszłości

 

Przyjemna i wciągająca lektura, która sprawia, że czas szybko mija. Nora, jak to Nora w swej powieści zawarła wszystko co potrzebne by dobrze się ją czytało, a więc miłość, morderstwo, humor, strach, barwne postacie, wartką akcję, zagadki. Lektura w sam raz na długie, jesiennie wieczory :)

 

Opis książki:

"Skarby przeszłości" to powieść łącząca współczesną historię miłosną oraz kryminalne zagadki przyszłości. Jest opowieścią o oszustwie i mrocznych tajemnicach, o silnych kobietach i fascynujących mężczyznach. Powieść zbudowana jest z dwóch części, odsuniętych od siebie w czasie. Współcześnie żyjąca bohaterka części pierwszej, Laine, właścicielka sklepu z antykami, a jednocześnie córka sławnego złodzieja, poszukuje skradzionych brylantów. Pomaga jej detektyw, z którym bohaterkę połączy gorące uczucie. Akcja drugiej części toczy się pięćdziesiąt sześć lat później. Skarb nie został odnaleziony, i teraz, po latach, ktoś znowu szuka zaginionych klejnotów... ktoś, kto gotów jest popełnić morderstwo. Do akcji wkracza inteligentna i seksowna porucznik Eve Dallas, która świetnie radzi sobie z tropieniem przestępców w naszpikowanym zaawansowanymi technologiami świecie przyszłości.

Roberts, prawdziwa mistrzyni rzemiosła pisarskiego, stworzyła wyjątkową opowieść o wyraziście zarysowanych postaciach bohaterów i żywej akcji. Z całą pewnością po raz kolejny zachwyci swoich wiernych czytelników.

piątek, 12 listopada 2010
...

"Niewiedza nie oznacza głupoty, podobnie jak ciemność ślepoty"

Chińskie

środa, 10 listopada 2010
Agnieszka Krawczyk - "Napisz na priv"

Napisz na priv

 

Sympatyczny pożeracz czasu, którego bardzo dobrze się czyta. Książka o perypatiach młodej mamy :) Dodatkowo na końcu rozdziałów są wstawki - posty z różnych for "ciążowych", z których można boki zrywać. Generalnie lektura ciekawa, lekka, przyjemna, zabawna, ironiczna, sarkastyczna, współczesna, realistyczna, krzepiąca. Mimo, że początkowo jakoś ciężko mi ją było czytać, to po kilku stronach zaprzyjaźniłam się z Laurą i jej światem pełnym rozgardiaszu i emocji. I tak jakoś smutno mi się zrobiło, kiedy musiałam go opuścić, bo książka się skończyła. Świetna na jesiennie długie wieczory, kiedy świat jawi się w szarych barwach, bo ta książka zdecydowanie wniesie kolory i poprawi humor :)

 

Opis książki:

Główna bohaterka mojej powieści jest historykiem sztuki, ma trochę ponad 30 lat i małe dziecko - pracuje na zlecenia, szuka stałej pracy, a w wolnym czasie towarzystwa dotrzymują jej fora internetowe.
Oczywiście, ma też prawdziwych znajomych, z reala, bardzo to osobliwa kompania! Ze swoją niewyobrażalną łatwością do ładowania się w kłopoty, Laura przeżywa mnóstwo niezwykłych i śmiesznych przygód...
Założyłam sobie, że historia ma być przede wszystkim zabawna, a czytelnik będzie się przy niej śmiać. Mam nadzieję, że mi się to udało...
Autorka

poniedziałek, 01 listopada 2010
...

"Spokojna odpowiedź przepędza gniew"

Chińskie

Jacqueline Pascarl - Gillespie - "Kiedyś byłam księżną"

Kiedyś byłam księżną

 

Dramatyczna historia zakochanej, młodej kobiety, które życie zostało zamienione w piekło. Dlaczego? Bo kochała mężczyznę z innego kraju, innego wyznania, innej narodowości. Kochała tak jak potrafiła, starała się najlepiej jak mogła. Lecz to ciągle było za mało dla Bahrina - kata, szaleńca, księcia, oprawcy. Jej jedyną radością jest dwójka małych dzieci i rodzina Bahrina, która ją akceptuje i wspiera. Opowieść przedstawia walkę tej młodej dziewczyny o wolność, niezależność, normalność, powrót do kraju i opiekę nad dziećmi. Kilka radnosnych chwil jej życia i stabilizacji rozpada się w gruzy, kiedy traci to co dla niej najważniejsze.

Niesamowita, pełna uczuć książka. Z każdej kartki zieje ból, rozpacz i nadzieja, że się uda. Czyta się ją bardzo powoli, chłonąc każde słowo. Dużym plusem tej autobiografii jest dokładny opis malezyjskiej rodziny królewskiej, obowiązków kobiety wobec męża, jej pozycji w hierarchii rodzinnej, zwyczai, obrządków. Opisy są tak dokładne, że miałam poczucie jakbym przeniosła się do Malezji, wędrowała jej uliczkami, uczestniczyła w życiu codziennym rodziny. I masa, masa uczuć bijących z każdego słowa i każdej strony. Piękna powieść. Tylko gdyby nie ten mały kamyczek, myśl, uwierająca, że to było naprawdę, że ta kobieta to wszystko przeszła i żyje, i wciąż walczy o siebie, o dzieci. Poruszająca historia.

 

Opis książki:

Wstrząsająca, autobiograficzna historia Australijki, która wyszła za malajskiego księcia i wyjechała z nim do jego kraju. Obiecany raj okazuje się koszmarem: zdradzana i lekceważona Jacqueline wraz z dwojgiem dzieci ucieka do ojczyzny. Szczęśliwy spokój nie trwa jednak długo. Mąż podstępem wykrada dzieci i uwozi nie wiadomo gdzie... Ku przestrodze wszystkich matek i kobiet, które decydują się na małżeństwo z przedstawicielem innej kultury

Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II