Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
sobota, 28 listopada 2009
O życzliwości i o Wincentym

A dzisiaj troszkę inaczej.

W powietrzu czuć nadchodzącą wyjątkową atmosferę Świąt. A co za tym idzie powoli zabieramy się za porządki, i te duże i te mniejsze, i te całkiem malusie. Dlatego też i ja skorzystałam z uroków ładnej pogody i sprawiłam radość moim oknom. Przy okazji porządków, na parapecie okiennym pojawił się nowy mieszkaniec - storczyk Wincenty :)  To mój prezent urodzinowy - wszak do urodzin jeszcze daleko, ale Wincenty już się rozgościł i rozpanoszył. Mam nadzieję, że będzie mu tutaj dobrze :)

Wincenty :)

 

 

Przeglądając internet trafiłam na tak wyjątkowe i prawdziwe słowa, że pozwoliłam je sobie zamieścić tutaj: (a pierowotnie cytat ten znalazłam u Joasi - na blogu "Joanna szuka inspiracji")

Powiedziała dla „Rzeczpospolitej”
Julia Hartwig poetka

"Wszyscy wiemy, że w społecznym i towarzyskim życiu w Polsce życzliwość odgrywa stosunkowo małą rolę. To bardzo bolesne, bo tam, gdzie nie ma życzliwości, przydałaby się przynajmniej uprzejmość, a widzę, że i ta jest w zaniku.
Tymczasem, jestem o tym głęboko przekonana, życzliwość jest bardzo piękną formą istnienia. Daje nam poczucie dużego komfortu wewnętrznego. Daje spokój. Jest stworzeniem wewnętrznej dyspozycji do tego, by ustosunkować się dobrze do ludzi, nawet jeśli wydaje nam się, że nie są tego warci. To jest to pozytywne nastawienie, o którym tyle teraz piszą rozmaite psychologiczne poradniki.
Jeśli ktoś nie chce powoływać się na uczucia, to powinien rozważyć, że po prostu opłaca się być życzliwym.
Ja bardzo często myślę, ile zawdzięczam ludziom, z którymi się w ciągu dnia zetknęłam. W sklepie, w urzędzie, na ulicy. Jesteśmy codziennie tak bardzo zależni od innych. Życzliwość we wzajemnych kontaktach pomaga. Może powinniśmy uczyć jej w szkołach? Lekcje pt. “Uprzejmość” podczas godzin wychowania lub religii.
Najlepiej jednak nastraja nas do świata nasze wewnętrzne ciepło. Trudno je przed ludźmi ukryć, ono z nas wypływa, nawet gdy się nie uśmiechamy. Zachęcam do życzliwości. Łatwiej z nią żyć. A życie jest bardzo trudne."
Bądźmy dla siebie nawzajem życzliwi. Każdego dnia. To przecież nic nie kosztuje, a otwiera tyle drzwi do ludzkich serc.

Tagi: zdjęcia
23:16, selketowa , Zapiski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 listopada 2009
Fannie Flagg - "Dogonić tęczę"

Dogonić tęczę

Fannie Flagg - "Dogonić tęczę"

Słyszłam dużo dobrego o tej autorce, dlatego też kiedy zobaczyłam jakże cieniutką, bagatela 650 ston, książkę jej autorstwa, w bibliotece, od razu musiałam ją wypożyczyć :) I moim skromnym zdaniem, nic a nic się nie zawiodłam na tejże powieści.

Akcja powieści rozgrywa się w latach czterdziestych XX, a kończy w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Bohaterowie książki to mieszkańcy maleńkiego miasteczka Elmwood Springs położonego w południowym Missouri. Jedną z ważniejszych postaci jest Dorothy - gospodyni domowa, prowadząca własną audycję radiową. Dzięki temu, dom Dorothy ciągle jest otwarty dla gości i tętni życiem. Audycja radiowa Sąsiadki Dorothy to miejsce gdzie każdy może się zwierzyć ze swoich codziennych problemów, podzielić radością albo dać ogłoszenie, pochwalić się swoim sukcesem, podzielić przepisem na ciasto czy zareklamować swoje produkty - artykuły polecane przez taką gospodynię szybko znajdują nabywców. Po prostu jest to miejsce wyjątkowe, bliskie i niezwykle sympatyczne.

Oprócz Dorothy bardzo ważną rolę odgrywają: Bobby i AnnLee - dzieci Dorothy, które rosną dosłownie na naszych oczach; Norma, która poślubiła mężczyznę pracującego w sklepie z materiałami żelaznymi, co mało nie przyprawiło jej mamy o zawał; biedna Tot Whooten - fryzjerka, będąca narratorką powieści czy Betty Raye - cicha i spokojna dziewczyna, śpiewająca w zespole gospel, której życie całkowicie się zmieni, a ona sama odkryje w sobie niesamowite pokłady odwagi i siły... Ale o tym cichosza...

Życie w tym uroczym miasteczku toczy się spokojnym, leniwym rytmem - dla bohaterów najważniejsze są codzienne zmartwienia i troski. To właśnie te zwyczajne codzienności są centrum zainteresowań mieszkańców, ich radością, zmartwieniem, niepokojem, spokojem i przyjemnością. Mimo tej monnotonności autorka nie zanudza i naprawdę cięzko jest odłożyć książkę na bok.

To książka, która wspaniale się z czyta z kubkiem gorącej herbaty w miły, spokojny wieczór. W sam raz kiedy jest potrzeba, aby całkowicie się odprężyć i zanurzyć w leniwe życie mieszkańców. Po prostu magia maleńkiego miasteczka ciągle trwa i trwa...

sobota, 21 listopada 2009
Grażyna Jeromin - Gałuszka - "Złote nietoperze"

 

Wspaniała lektura, wypełniona po brzegi zachwytem i szczęściem, grozą i lękiem. Zwyczajna i niezwyczajna. Taka wyjątkowa w swoim rodzaju. I tak niesamowita jak tytułowe złote nietoperze.

Historia Matyldy, która nie potrafi znaleźć w swoim życiu miejsca - odrzucona przez matkę tuż po przyjściu na świat, trafia do ciotki - opiekunki, a po jej śmierci - do domu dziecka, skąd rozpoczyna dorosłe życie, jako pomocnica w wiejskim sklepiku. Tam poznaje Mateusza - wyplatacza wiklinowych koszyków, który zabiera ją ze sobą, do swojego domu na Wzgórzu, jako pomocninę w prowadzeniu gospodarstwa. Mateusz nie odzywa się prawie w ogóle, cały swój czas poświęca na wyplatanie koszy i rozwożenie ich po okolicznych sprzedawcach. Matylda zajmuje się prowadzeniem domu, uprawą niewielkiego poletka oraz opieką nad zwierzętami i rozmowami z nimi. Przez siedem lat takiego życia Matylda jest osobą szczęśliwą i spełnioną, cieszy się tym co dostaje od życia i nie wymaga niczego więcej. Ma poczucie, że trafiła do raju, mimo iż ludzie na wsi uważają ją za dziwaczkę. Pewnego dnia umiera Mateusz. I wszystko toczyłoby się nadal swoim spokojnym, leniwym rytmem, gdyby nie nagły i niespodziewany przyjazd Lory - byłej żony Mateusza. Lora jest zupełnym przeciwieństwem Matyldy - ubiera się ekstrawagancko, nadużywa alkoholu i papierosów. Obie kobiety są jak ogień i woda, ale mieszkają pod jednym dachem i zdecydowanie nie dażą się sympatią. Jednak niespodziewanie odkrywają, że w życiu Mateusza istniała mroczna tajemnica, rozwiązanie której może być ogromnym szokiem dla wszystkich. Odkrywanie sekretu mężczyzny staje się fundamentem niezwykłej więzi i przyjaźni między obiema kobietami.

Powieść, którą czyta się z ogromną przyjemnością i zapartym tchem. Autorka doskonale gra na uczuciach czytelników. Raz jest sielsko i spokojnie, raz zabawnie i wesoło, raz smutno i poważnie, raz... Całkowite zmiany akcji to jedna z zalet tej książki. Kolejną jest równy styl narracji, dobry język, żywe dialogi oraz ciągłe delikatne przeplatanie przeszłości z teraźniejszością. Książka, która po przeczytaniu  na długi czas pozostaje w myślach.

Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II