Książki - okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie - Francis Bacon
czwartek, 28 lutego 2013
Barbara Rybałtowska - "Szkoła pod baobabem"

Szkoła pod baobabem

 

Kolejna część niezwykle fascynującej sagi o wędrówce z Rosji do powojennej Polski. Jednak tym razem narratorką powieści jest mała Kasia, córka Zosi. Dziewczynka z zaskakującą i rozbrajającą szczerością opowiada o przygodach i losach Polaków na emigracji, a dokładniej w Afryce. Kasia podsłuchując rozmowy starszy, wszytko bierze dosłownie - co przekłada się na wiele zabawnych sytuacji. Czytając co chwilę wybuchałam śmiechem, a moja wyobraźnia pracowała na wysokich obrotach przetwarzając czytane słowa w egzotyczny obrazy. Oczywiście nie brakuje tutaj też poważnych i trudnych tematów, ale są one jakby wątkiem pobocznym - prym wiedzie codzienność dzieci, ich postrzeganie świata, przygody, kłótnie, przyjaźnie, wspólne zabawy, wygłupy oraz próby zrozumienia i radzenia sobie, na swój sposób, z  sytuacją, w której się znalazły. Język powieści w dalszym ciągu jest czarujący, prosty i przede wszystkim - dostosowany do wieku narratorki. Z każdej strony bije optymizm, ciepło i czułość. Trudno odłożyć książkę na półkę, trudno się od niej oderwać i zdecydowanie zbyt szybko się kończy. Dlatego z niecierpliwością czekam, aż kolejne tomy będą dostępne w bibliotece.

 

Opis książki:

Część II sagi napisanej ujmującym, ciepłym językiem opowiadającej historię matki i córki wobec burzliwych dziejów Polski XX w. Uwikłane w historię tworzą wbrew okrucieństwom losu ciepłą i kochającą rodzinę. Pomimo tragicznych zdarzeń, które są ich udziałem patrzą na świat z radością życia, ciepłą życzliwością i humorem. Od pierwszych stron książki wciągają nas w swój świat.

 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 1,1 cm

Pod hasłem - List

Z literą w tle -   litera "R"



środa, 27 lutego 2013
Barbara Rybałtowska - "Bez pożegnania"

Bez pożegnania

 

Ledwo zaczęłam czytać tą książkę, a przepadłam na długie godziny. Powieść napisana jest przepięknym językiem, surowym, prostym, bez zbędnych słów, ale już od pierwszej strony czaruje sprawiając, że trudno się oderwać od czytania. Narracja prowadzona jest pierwszej osobie, co ułatwia identyfikację z główną bohaterką - lepsze poznanie jej postaci, zrozumienie jej postępowania, zrozumienie jej myśli. Czytając książkę stajemy oko w oko z wojną, ale jednocześnie fabuła jest tak prowadzona, że czytelnik nie odczuwa całej grozy i koszmaru wojny. Zupełnie jak gdyby Zosia, narratorka, chroniła go przed tym. Autorka w z wielką wprawą wprowadza wątki poboczne, które ukazują jak ogromnym wpływ na ludzi miała wojna, jak bardzo ich zmieniła, jak wiele im odebrała, jak trudno było żyć po drugiej stronie barykady. Fascynująca jest postać Zosi, osoby, która patrzy na to jak odchodzą jej bliscy, jak wiele zła i niesprawiedliwości ją otacza, która walczy o każdy dzień dla siebie i dla córki, a mimo tego wszystkiego potrafi cieszyć się życiem, pomagać ludziom i mieć w sobie wciąż wiele dobra.  Jest to opowieść o tym jak wiele potrafi znieść człowiek, jak wielką ma w sobie siłę, żeby przetrwać. W książce znajdziemy też wątki autobiograficzne, ponieważ przeżycia autorki stanowią kanwę w tej powieści. Piękna, delikatna okładka,  a w środku treść, która uderza w serce czytelnika, treść, która wzrusza, boli, ale momentami wywołuje uśmiech - tak jak życie, które jest pełne radości i cieni, tak samo w tej książce obraz wojny i wędrówki Zosi z córką jest pełen różnych odcieni, różnych napotkanych osób i różnych wydarzeń, które kształtują ich osoby. Niezwykła powieść.

 

Opis książki:

Część I sagi napisanej ujmującym, ciepłym językiem opowiadającej historię matki i córki wobec burzliwych dziejów Polski XX w. Uwikłane w historię tworzą wbrew okrucieństwom losu ciepłą i kochającą rodzinę. Pomimo tragicznych zdarzeń, które są ich udziałem patrzą na świat z radością życia, ciepłą życzliwością i humorem.

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 1,9 cm

Pod hasłem - List

Z literą w tle -   litera "R"



niedziela, 24 lutego 2013
Nora Roberts - "Poszukiwania"

Poszukiwania

 

Wybierając książkę tej autorki wiedziałam czego się spodziewać i nie zawiodłam się. Otrzymałam ciekawą powieść, która zapewniła mi rozrywkę na kilka godzin. Mamy tutaj wątek miłosny, kryminalny i sensacyjny - wszystkie one wzajemnie się przeplatają tworząc intrygującą fabułę. Dodatkowo wątek o trenowaniu psów ratowników oraz opisy wypraw poszukiwawczych zespołów ratowniczych dodają książce świeżości i sprawiają, że czyta się ją z zapartym tchem. Jedynym minusem była dla mnie główna bohaterka, irytowała mnie swoim zachowaniem i niezdecydowaniem, tak sam jej partner - było w nich coś co sprawiało, że miałam ochotę nimi solidnie potrząsnąć. Na szczęście na brak różnych bohaterów i emocji, które wywołuje książka, nie można narzekać - co chwilę jakieś wydarzenie burzy krew i wywołuje żywą reakcję czytelnika. Natomiast czytając o wzajemnych relacjach mieszkańców miasteczka, o przeprowadzanych akcjach jak i o samych psach - ratownikach nieraz poczułam łzy wzruszenia. Powieść jest napisana w sposób lekki i przyjemny, a język jest prosty i nieskomplikowany, dlatego książkę czyta się bardzo szybko i z dużym zainteresowaniem.  Mamy tutaj zło, nienawiść i podłość, które sprawiają, że świat jest niebezpieczny i okropny, a z drugiej strony jest miłość, przyjaźń, dobro i radość, które w końcu zwyciężają, nadają sens życiu i malują każdy świat na kolorowo. To powieść, która wlewa odrobinę nadziei w serce. Chociaż wątek sensacyjny nie spełnił moich oczekiwań, bo wiem, że Norę stać na więcej, to nie żałuję czasu, który spędziłam z tą lekturą. I jeszcze moją uwagę przyciąga okładka, piękna plaża, trawy i niespokojne niebo - byłaby idealna, gdyby nie ta samotna postać. Mimo to, w trakcie czytania lubiłam na nią patrzeć.

 

Opis książki:

Na malowniczej wyspie Orcas u wybrzeży Seatlle, wśród gęstych lasów Fiona Bristow wiedzie niczym niezmącony, idylliczny żywot, prowadząc szkołę dla psów. Jednak pozory mylą. Fiona jest jedyną niedoszłą ofiarą psychopaty, który mordował młode kobiety i grzebał je z czerwonym szalem. Ocalała, ale wciąż próbuje się pozbierać, kiedy w jej życie wkracza Simon, skryty i nieco szorstki w obejściu artysta, właściciel nieułożonego szczeniaka. Nawiązuje się między nimi nić sympatii, ale wtedy budzi się przeszłość. Ktoś chce dokończyć to, co nie udało mu się przed laty. Morderca siedzi w więzieniu, jednak znalazł godnego siebie następcę…

 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,5 cm

Pod hasłem - List

Z literą w tle -   litera "R"

czwartek, 21 lutego 2013
Mingmei Yip - "Płatki z nieba"

Płatki z nieba

 

Bardzo lubię książki, których akcja dzieje się w krajach Dalekiego Wschodu, dlatego ogromną ciekawością sięgnęłam po ten tytuł. Początkowo miałam kłopot z wciągnięciem się w fabułę. Irytowała mnie główna bohaterka, jej przemyślenia i postępowanie, jak również styl narracji. Na szczęście, po przeczytaniu kilkunastu stron, mój stosunek do książki uległ zmianie, a postacie wzbudziły moją sympatię. Główna bohaterka jest przedstawiona w sposób dość szczegółowy, dzięki czemu możemy ją bliżej poznać - jej obawy, rozterki, marzenia i pragnienia, zrozumieć jej decyzje i postępowanie. Emocji w tej powieści zdecydowanie nie brakuje. Dużym plusem są interesujące i barwne opisy codziennego klasztornego życia  buddyjskich mniszek oraz mieszkańców Hongkongu. Całość czytało mi się bardzo szybko i z ogromną ciekawością. Jest to powieść o miłości, dokonywaniu trudnych wyborów, zrozumieniu siebie i odnalezieniu swojej życiowej ścieżki. Jest to historia napisana w sposób bardzo delikatny, subtelny i zmysłowy, która wzrusza i zmusza do refleksji.

 

Opis książki:

Znakomita powieść o miłości Chinki i Amerykanina, a w tle opisy życia w buddyjskich klasztorach i wśród snobistycznych elit Manhattanu. Meng Ning, młoda mieszkanka Hongkongu, pod wpływem swojej duchowej przewodniczki, oznajmia matce, że zamierza wstąpić do klasztoru. Przerażona kobieta usiłuje wyperswadować córce ten pomysł. Niezdecydowana Meng Ning wyjeżdża do Francji, gdzie podejmuje studia, ale duchowo przygotowuje się do zostania mniszką. Podczas pobytu dziewczyny w buddyjskim ośrodku odosobnienia wybucha pożar, z którego ratuje ją Michael Fuller, młody amerykański lekarz. Ta znajomość powoli przeradza się w miłość. Co zwycięży: miłość do Michaela czy tęsknota za życiem w klasztorze? 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,3 cm

Pod hasłem - List



niedziela, 17 lutego 2013
Carlos Ruiz Zafón - "Więzień Nieba"

C.R.Zafón - "Więzień Nieba"

 

Uwielbiam ten niesamowity klimat, który Zafón tworzy w swoich powieściach. Chciałam czytać powoli, spokojnie, delektując się każdą stroną historii, ale cóż... nijak mi się to nie udało, a książkę pochłonęłam w jeden dzień. Czytając znów przeniosłam się do czarodziejskiej Barcelony, która uwodzi swoją historią, zapachem, wyglądem - aż chciałoby się przemierzyć te brukowane uliczki, zajrzeć do księgarni, usiąść w kawiarni i zasłuchać się w szepty miasta. Oj chciałoby się bardzo...

Chociaż, moim skromnym zdaniem, "Więzień Nieba" nie porywa serca tak bardzo jak poprzednie książki autora. Momentami miałam wrażenie, że został napisany na siłę - dodatkowy tom, który odsłania kolejne tajemnice bohaterów "Cienia Wiatru" i "Gry Anioła", ale sprawia wrażenie jakby była dopiero wstępem do czegoś większego, a nie osobną powieścią. Przedstawiona historia jest ciekawa, wciągająca i porusza duszę, ale brakuje jej emocji i polotu - sprawia wrażenie letniej i trochę nijakiej. Oczywiście trudno się oderwać od historii Fermina, ale po jej przeczytaniu miałam wielkie wrażenie niedosytu i smutku, że to już koniec. Wątki poboczne są prowadzone bardzo niedbale, jako dodatki do treści, które niewiele wnoszą, ale zajmują czytelnikowi czas. Natomiast język powieści, jest jak zawsze cudowny i marzycielski, każde słowo jest wyważone i idealnie dopasowane do reszty, i cały czas urzeka czytelnika. Dzięki temu powieść czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Czytając "Więźnia Nieba" odniosłam wrażenie, że autor doskonale się bawi kreując bohaterów i wikłając ich w różne wydarzenia, dodatkowo po raz kolejny udowodnił, że jest nie tylko pisarzem, ale też bajarzem i gawędziarzem, dlatego jego książki mają niepowtarzalny klimat. Piękny język, bogata wyobraźnia i magia sącząca się z każdej strony powieści, sprawiają, że mimo minusów, warto odwiedzić starą Barcelonę i dać się porwać jej czarom.

 

Opis książki:

Rok 1957. Interesy rodzinnej księgarni Sempere i Synowie idą tak marnie jak nigdy dotąd. Daniel Sempere, bohater Cienia wiatru, wiedzie stateczny żywot jako mąż pięknej Bei i ojciec małego Juliana. Następny w kolejce do porzucenia stanu kawalerskiego jest przyjaciel Daniela, Fermín Romero de Torres, osobnik tyleż barwny, co zagadkowy: jego dawne losy wciąż pozostają owiane mgłą tajemnicy. Ni stąd, ni zowąd przeszłość Fermina puka do drzwi księgarni pod postacią pewnego odrażającego starucha. Daniel od dawna podejrzewał, że skoro przyjaciel nie chce mu opowiedzieć swej historii, to musi mieć ważny powód. Ale gdy Fermín wreszcie zdecyduje się wyjawić mroczne fakty, Daniel dowie się "rzeczy, o których Barcelona wolałaby zapomnieć".

Jednak niepogrzebane upiory przeszłości nie dadzą się tak łatwo wymazać z pamięci. Daniel coraz lepiej rozumie, że będzie musiał się z nimi zmierzyć. I choć zakończenie powieści wydaje się ze wszech miar pomyślne, to Ruiz Zafón mówi nam wprost, że "prawdziwa Historia jeszcze się nie skończyła. Dopiero się zaczęła".


 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,0 cm

Pod hasłem - List



piątek, 15 lutego 2013
Håkan Nesser - "Człowiek bez psa"

Człowiek bez psa

 

Mimo znacznej objętości, książkę czyta się bardzo szybko i ze stale rosnącym napięciem. Chociaż zdarzały się chwile, kiedy myślałam, że już nic ciekawego się nie wydarzy, że już nie będzie nic zaskakującego ani wartego uwagi. A jednak w takich momentach pojawiał się przełom, zwrot akcji, który sprawiał, że znów miałam wypieki na twarzy i czytałam dalej, i dalej, i dalej, by przekonać się jaki będzie finał. Sama akcja powieści nie jest zbyt wartka, można powiedzieć, że toczy się leniwie, tuż przed samym nosem czytelnika, ale jednocześnie autor stale utrzymuje zainteresowanie i zachęca do dalszego poznawania fabuły. Uwagę również przykuwa zaskakujący realizm powieści - bohaterowie są pełni emocji i uczuć, które tkwią w każdym człowieku, ale autor wydobywa na światło dziennie przede wszystkim te negatywne, ukazując jak wiele zła tkwi w człowieku i jak łatwo można wybrać złą drogę. Dodatkowo wszystko to opisane jest bez zbędnych ozdobników, prostym i oszczędnym językiem, w sposób surowy i chłodny, co jeszcze potęguje zwyczajność zdarzeń, przerażenie i świadomość, że te wydarzenia mogą się zdarzyć każdemu. Może powieść jest trochę nierówna, ale może dzięki temu zapada bardziej w pamięć i bardziej działa na wyobraźnię? Chociaż finał mnie nie zaskoczył, to jednak stopniowe poznawanie bohaterów i kolejnym wydarzeń było bardzo interesująco spędzonym czasem.

 

Opis książki:

Pierwsza z czterech planowanych części cyklu Håkana Nessera o inspektorze Barbarottim.
Grudzień w Kymlinge. Rodzina Hermanssonów zbiera się, by uczcić szczególną okazję: nestor rodu Karl-Erik kończy sześćdziesiąt pięć lat, a jego najstarsza córka Ebba – czterdzieści. Jednak uroczystości nie przebiegają tak, jak się wszyscy spodziewali. Rodzinne spotkanie ma nieprzewidziane, tragiczne następstwa. W przeddzień wielkiego jubileuszu przepada bez śladu Robert – wyrodny syn Karla-Erika, który wbrew woli rodziny wziął udział w kontrowersyjnym reality show Więźniowie Koh Fuk. Następnego wieczoru również bez śladu znika syn Ebby, Henrik. Czy to przypadek, że dwóch blisko spokrewnionych ludzi znika w odstępie zaledwie dwudziestu czterech godzin?
Z tą zagadkową sprawą musi się zmierzyć inspektor kryminalny o włoskich korzeniach, Gunnar Barbarotti, który powoli odkrywa najmroczniejsze tajemnice tej rodziny.


 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,5 cm

czwartek, 14 lutego 2013
Lawrence Watt-Evans - "Jednym zaklęciem"

Jednym zaklęciem

 

Uwielbiam książki, w których występują smoki, magia, zamki i tajemnicze krainy, a bohaterów ciągle spotykają ciekawe przygody. "Jednym zaklęciem" jest dokładnie taką książką. Mamy tutaj wszystko co koniecznie jest, aby powieść czytało się dobrze i, aby przenieść się w niezwykle epicki i wypełniony magią świat. Interesujący bohaterowie, liczne zwroty akcji, fascynująca fabuła, zaskakujące wydarzenia i niesamowite przygody, łagodny i piękny język oraz spora szczypta dobrego humoru - wszystko to sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Fajnym pomysłem jest umieszczenie na samym końcu notki, w której autor rozjaśnia kilka wątpliwych wątków, dzięki temu wszystkie elementy fabuły powieści pasują do siebie i tworzą niezwykle barwny oraz czarodziejski obraz. Powieść przeczytałam w jeden wieczór, była to ogromna przyjemność i bardzo fajnie spędzony czas w świecie pełnym magii. Dlatego było mi bardzo szkoda, że książka tak szybko się skończyła.

 

Opis książki:

Za morzem w dalekim Starym Ethshar znajdowały się smoki, z którymi można było walczyć, księżniczki i złoto do zdobycia, magiczne zamki i wiedźmy znające tajemnicę nieśmiertelności. Ale do takich osiągnięć czarnoksiężnik, który znał tylko jedno zaklęcie, nie mógł aspirować.

Tobas schował swoje aspiracje do pustego żołądka i wyruszył na poszukiwanie przygody...


 

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

Czytam fantastykę

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,0 cm



wtorek, 12 lutego 2013
Linda Lael Miller - "Teraz będzie inaczej"

Teraz będzie inaczej

 

W ostatnich dniach miałam ochotę na literaturę lekką i przyjemną, dlatego mój wybór padł właśnie na ten tytuł. I nie pomyliłam się. Książka jest napisana językiem łatwym i przyjemnym w odbiorze, fabuła nie jest skomplikowana i nie wymaga zastanawiania się nad nią, dzięki czemu powieść czyta się bardzo szybko i bardzo przyjemnie. Bohaterowie nie są liczni, ale za to mają interesujące osobowości i charaktery. Akcja umiejscowiona jest na ranczu w małej miejscowości, więc lektura ma ciepły i łagodny klimat - działa kojąco i uspokaja czytelnika. Autorka prowadzi wątki dość spokojnie, rytmicznie bez gwałtownych zwrotów akcji, ale nie jest też nudno, ponieważ co jakiś czas pojawiają się niespodzianki, które powodują przyśpieszone bicie serca i niepokój co będzie dalej. Jest to powieść obyczajowa, nawet można powiedzieć, że romans, więc zakończenie, jak i przebieg całej treści, są dość oczywiste i wiadome, ale mimo tego, powieść czyta się z ogromną przyjemnością, rozmarzeniem i ciepłem w duszy.

 

Opis książki:

Pierwsza część trylogii o braciach Creed. Romans w najświetniejszej postaci!

Na stare, zrujnowane ranczo w Stillwater Springs powraca po wielu latach Logan, jeden z trzech skłóconych z sobą synów Jake’a Creeda. Po dwóch rozwodach i innych perypetiach życiowych zamierza wyremontować stary dom i zamieszkać tam na stałe. Na miejscu okazuje się, że jego brat Dylan zatrudnił jako dozorczynię posiadłości piękną Brianę, rozwiedzioną matkę dwóch uroczych synków.


 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 2,3 cm

piątek, 08 lutego 2013
Marina Fiorato - "Migdałowa Madonna"

Marina Fiorato - Migdałowa Madonna

 

Ostatnio potrzebowałam lżejsze literatury, dlatego mój wybór padł na tą książkę. I nie zawiodłam się. "Migdałowa Madonna" to urocza i ciepła powieść, w której wątki fikcyjne splatają się z wątkami rzeczywistymi tworząc gruby warkocz fabuły. Jest to bardzo udany zabieg - sprawia, że czytanie książki nabiera innego wymiaru. Fabuła jest dość prosta, jasna i przejrzysta, chociaż można się domyślać jak to wszystko się ułoży (niestety opis na okładce zdradza dużo szczegółów). Bohaterów nie ma zbyt wielu, za to są bardzo dokładnie przedstawieni, a ich charaktery są dokładnie przeanalizowane i opisane, dlatego można próbować przewidzieć ich reakcje i zachowania w danej sytuacji.  Dodatkowo piękne opisy ściennych malowideł wykonanych przez Bernardina Luiniego, kościołów, migdałowych sadów i sama opowieść o likierze amaretto sprawiają, że ma się wrażenie, iż cały ten cudowny świat otula niczym koc czytelnika i przenosi go w pachnący migdałami włoski świat. Naprawdę trudno się oderwać od tej książki. I tak sobie myślę, że chciałabym odwiedzić kiedyś te wszystkie opisane miejsca.

Opis książki:

Dwuwątkowo rozwijająca się opowieść o miłości rzucona jest na tło historyczne wojen włoskich i wzbogacona opisami dzieł Luiniego, którego mistrzem był da Vinci.
Z bitwy pod Pawią w 1525 roku nie wraca Lorenzo di Saronno, tylko jego giermek. Nieutulona w bólu żona Lorenza, piękna Simonetta, odkrywa, że znalazła się w nędzy. Szuka pomocy u bogatego, a wyklętego przez miasto Żyda Manodoraty, a jednocześnie decyduje się pozować za pieniądze malarzowi, Bernardinowi Luiniemu, który dekoruje freskami kościoł w Saronno. Artysta i modelka zakochują się w sobie, ale przyłapani przez giermka, zostają przez niego zadenuncjowani. Czy ich miłość wytrzyma ciężką próbę rozstania? Co będzie, gdy okaże się, że Lorenzo jednak żyje


 

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,3 cm

niedziela, 03 lutego 2013
Ake Edwardson - "Kamienny żagiel"

Ake Edwardson -

 

Z pewnym niepokojem sięgałam po tą lekturę, bo zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. I ten niepokój nadal pozostał. Nadal nie wiem cóż można opowiedzieć o tej książce. Powieść jest bardzo długa, ale czyta się ją stosunkowo szybko. Chociaż nie raz i nie dwa miałam ochotę ją odnieść do biblioteki, to zwykle pojawiały nowe wydarzenia, które utrzymywały moje słabnące zainteresowanie. Mimo licznych dialogów, książka jest oszczędna w słowach, ale za to pełna niedomówień i niedopowiedzeń, które pozostają w sferze domyśleń czytelnika. Narracja jest nieśpieszna, trochę leniwa, a atmosfera książki ciężka, mroczna i przytłaczająca. Momentami miałam poczucie chaosu, jak gdyby wątki się gubiły, a fabuła rozpadała na drobne kawałeczki, tylko trochę gorzej było z ponownym posklejaniem tego wszystkiego w jedną całość. Również zakończenie jest zaskakujące, jakby urwane w połowie i niewyjaśnione, pozostawione czytelnikowi do własnej interpretacji i przemyśleń. Takie inne, choć chyba charakterystyczne dla kryminałów z północnej Europy.

 

Opis książki:

Podczas drugiej wojny światowej u wybrzeży Szkocji zaginął John Osvald, szwedzki rybak. 60 lat później jego syn Axel w tym samym miejscu znika bez śladu. Na prośbę jego córki Erik Winter podejmuje się przeprowadzić śledztwo wraz ze szkockim kolegą po fachu Stevem MacDonaldem. Tym razem przyjmuje ono nieoczekiwany obrót jakiego żaden z nich nie mógł się spodziewać…

Przeczytam tyle ile mam wzrostu grubość grzbietu 3,5 cm

 
1 , 2
Tagi
Czytam fantastykę Polacy nie gęsi II